Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kruszyniany, Grodno, D... i ...
#41
Jedzonko fajnie wyglada. A co to jest za potrawa w czarnym naczynku na zdjeciu numer 2(wyglada ze to sa ziemniaki z czyms).

Czekamy na nastepny etap podrozy czyli Druskienniki.
Odpowiedz
#42


To jedzonko może kojarzyć się z bałkańskim gjuwecze.
Degustatorką była jednakże szefowa wyprawy d/s turystycznych, bo ja byłem tylko nadwornym fotografem i kierowcą ...

to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#43


Wyruszamy z Grodna w miarę wcześnie, jesteśmy śpiochami ale mamy jakieś przeczucie, że na granicy białorusko – litewskiej mogą być tłumy. Wcześniej nijak nie udało nam się pozyskać wiedzę, czy sytuacja na tym „pogranpunkcie” różni się od wjazdowej ze strony PL.
Wyjazd z centrum Grodna trochę utrudniony bo nie działała tam nawigacja i trzeba było kierować się wedle tablic drogowych – daliśmy radę.
Do granicy było niewiele kilometrów a z mapy papierowej wynikało, że na trasie będę dwa ichniejsze cepeeny. Nie czekałem na ten drugi ale podjechałem od razu pod dystrybutor pierwszej stacji.
Biorę wąż aby nalać paliwa ale wskaźnik pompy nie działa.
Tak się akurat trafiło, że tuż przed ową stacją wyprzedziło nas 2 motocyklistów, zwróciłem uwagę, że jeden z nich miał rejestrację z mojej mieściny a drugi z sąsiedniego miasteczka. Wjechali przed nami na tą stację.
Widząc moje zdziwienie od razu pospieszyli z poradą.
Otóż na Białorusi na stacjach paliw najpierw się płaci ( z góry ) a potem tankuje. Jeśli jest płatność w gotówce to po zatankowaniu zwracają nadwyżkę. W przypadku płatności plastykiem należy kartę zostawić w depozycie kasowym i dopiero wtedy odpalają licznik pompy. Co kraj to obyczaj.
A cena paliwa na Białorusi kształtuje się na poziomie ca 50 % naszego krajowego.
Granicę przekraczamy w Przewałce. To znaczy nosi ono nazwę najbliższego miasteczka.
Zdziwienie – prawie nie ma wyjeżdżających a po drugiej stronie wracających też nie widać.
Pogranicznicy zabierają nasze papiery w tym deklarację celną wywozową dla autka i ponad kwadrans sprawdzają w biurze. Istnieje przypuszczenie, że dziwili się drukom wypisanym komputerowo a nie jak zazwyczaj czynią to pozostali podróżnicy – pismem odręcznym.
My zaś się powtórnie dziwimy, bo zarówno po stronie białoruskiej jak i litewskiej procedura kontroli celnej ograniczyła się do prośby o otwarcie bagażnika.
Wtedy pożałowaliśmy, że dokonaliśmy zakupów napojów wyskokowych oraz trocin dla „kurzoków” jedynie w ilościach dozwolonych przepisami celnymi. Muszę przyznać, że tamtejsze trunki znakomite, szczególnie bogata paleta rozmaitych nalewek. Porcję papierosów przewoziłem z grzeczności.
Fotografii na przejściu nie wykonywałem, czort znajet jakie byłyby ich interpretacje zakazów, zresztą było nas tak mało, że nie dałoby się schować w tłumie.
W chwilę po odjechaniu od szlabanu granicznego zatrzymujemy się na przydrożnym parkingu.
Pijemy kawę której zrobiliśmy do termosu tak dużo, jak byśmy mieli stać w kolejce dobrych kilka godzin.
Do Druskiennik pozostało nam już tylko kilka kilometrów.
Telefonujemy do właściciela kwatery, że przyjedziemy wcześniej niż zapowiedzieliśmy. Niestety, nie ma on możliwości wyskoczenia z pracy więc po zaparkowaniu pod domem idziemy na pierwszy spacer po Druskiennikach.


to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#44


[Obrazek: 29w6639.jpg]

Kontynuujemy łazikowanie po jednej z alejek zaliczanych do spacerniaka.

[Obrazek: 1zbz9jq.jpg]

A ileż tam "zwierzyny".

[Obrazek: kd1st5.jpg]

I to nawet groźnie wyglądającej.

[Obrazek: ofriwn.jpg]

Ja się nie "bojam" i delikatnie zwierzynę głaszczę.

PS. Za wikipedią.

Druskienniki  – miasto na Litwie, popularne uzdrowisko położone na brzegu Niemna.
Ludność: 16 647 mieszkańców - dane z roku 2006, powierzchnia miasta – 22 km².
Największe i najnowocześniejsze uzdrowisko na Litwie, jedno z najlepszych uzdrowisk klimatycznych i balneologicznych w Europie.
Występują tu liczne źródła mineralne i pokłady borowiny.
Znajduje się tu 9 sanatoriów i centrum balneologiczne. Tej liczby z uwagi na małą ilość czasu nie udało mi się zweryfikować.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#45
Druskienniki to bodajże ulubiony kurort J. Piłsudskiego.
Odpowiedz
#46


Będzie jeszcze o Marszałku ...

to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#47


Kontynuujemy spacerek po kurorcie.

[Obrazek: mtpa2d.jpg]

Jeszcze jedna gadzina...

[Obrazek: rm8v4k.jpg]

Pomnik znakomitego rycerza - króla...

[Obrazek: w17dyg.jpg]

Też tam mają bardzo popularny domek do góry nogami...

[Obrazek: ifd1z9.jpg]

Nazwa ulicy nie jest nam obca...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#48


[Obrazek: 2rw5etw.jpg]

Wcześniej czy późnej na naszej trasie napotykamy się na Kościół Matki Boskiej Szkaplerznej w Druskienikach, lit. Druskininkų Švč. Mergelės Marijos Škaplierinės bažnyčia - kościół rzymskokatolicki znajdujący się w Druskiennikach zaprojektowany przez Stefana Szyllera w stylu neogotyku, wybudowany w latach 1912-1931.

[Obrazek: 2n6rreh.jpg]

Pierwszą drewnianą kapliczkę zbudowano w 1852 r. Wchodziło się do niego przez drewnianą bramę z wieżą, na której był umieszczony dzwon.
Kościółek otoczony był drewnianym płotem, wokół rosły topole.
W ołtarzu głównym znajdował się cudowny obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, zdobiony perłami i innymi wotami oddawanymi w podzięce za uzdrowienie.
Kurort zaczął się rozwijać, przybywało coraz więcej mieszkańców i kuracjuszy.
Kościół okazał się zbyt mały.
Zaistniała potrzeba budowy większej świątyni.
Polski ksiądz - Ignacy Wołłejko rozpoczął budowę w 1912 r.

[Obrazek: 2d1k7c3.jpg]

Dzieje druskiennickiej parafii są bardzo ciekawe i zasługują na uwagę Polaków.
W 1863 r. po nabożeństwie w kościele druskiennickim wyruszyli z niego powstańcy pod dowództwem Ludwika Narbutta - naczelnika sił zbrojnych na Litwie na swój powstańczy szlak.
W latach 1906-1914 przy kościele działała tajna szkoła polska prowadzona przez proboszcza ks. Ignacego Wołłejkę.
Od 1915 r. przy kościele działało gimnazjum i przytułek.

[Obrazek: 33fgjnq.jpg]

Na początku II wojny światowej ks. Wołłejko został wywieziony przez hitlerowców do Grodna i w 1940 r. zamordowany.
Po jego śmierci na parafii pracowali: ks. Giebulski, ks. Kuchta, a po nim od 1964 r. parafię przejął ks. Konstanty Gajewski, który przyjechał tu z Wilna.
Po burzliwych latach wojennych kościół wymagał kapitalnego remontu.
Na podłodze nie było posadzki, wybite szyby, ołtarz był bardzo zniszczony.
Dzięki staraniom ks. Gajewskiego całe wyposażenie kościoła zrobione zostało w Kownie.
Ołtarz główny przywieziono z prywatnej kaplicy majątku Tyszkiewiczów z podwileńskiej Białej Wacy.
Dołączono do niego wyrzeźbioną scenę Ostatniej Wieczerzy.
Obrazy podarowała parafia Świętego Ducha z Wilna.
Zakupione zostały nowe organy, wstawiono nowe witraże, zamontowano ogrzewanie.

[Obrazek: 2cz21z8.jpg]

Nad wejściem do kościoła ustawiona została figura Chrystusa błogosławiącego miastu i ludziom.
Dzięki staraniom ks. Gajewskiego odzyskano plebanię i dom parafialny, które w czasach sowieckich przeznaczone były na siedzibę KGB.
Po śmierci ks. Gajewskiego parafię objęli księża litewscy.
Obecnie nabożeństwa w kościele odprawiane są w języku litewskim i polskim.
W kościele śpiewa polski chór.
W Druskiennikach pracują również dwie polskie siostry nazaretanki, gdyż przed 20 laty założony został tu Dom Zgromadzenia Rodziny z Nazaretu.

źródło: http://niedziela.pl/artykul/9010/nd/Kosc...aczy-serca
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#49


[Obrazek: zk5w6w.jpg]

Niebieska cerkiew Ikony Matki Bożej Wszystkich Strapionych Radość jest świątynią parafialną dla prawosławnych Rosjan, którzy mieszkają w litewskim uzdrowisku Druskienniki.
Cerkiew została wzniesiona w 1865 r. na potrzeby przyjeżdżających do miasteczka kuracjuszy z całej carskiej Rosji.
Ikonostas w głównym ołtarzu ufundowała wnuczka samego marszałka Kutuzowa.

[Obrazek: 210mzaw.jpg]

Zgrabna sylwetka cerkwi posiada cztery cebule kopuł narożnych oraz piątą, środkową, wieńczącą sygnaturkę. Nad drzwiami frontowymi jest jeszcze jedna wieżyczka dzwonnicy, tym razem bez charakterystycznej dla prawosławia kopuły.
Do cerkwi można wejść z trzech stron.
Każde z białych drzwi ma na sobie wielki, czarny krzyż.

W czasach sowieckich, kościoły katolickie w Druskiennikach zostały zamienione na magazyny.
Tymczasem miejscowa cerkiew prawosławna nie została zamknięta.
Kiedy ponad 10 000 druskiennickich katolików pozbawionych było swoich świątyń, 300 prawosławnych bez przeszkód mogło się modlić w swojej cerkwi.

[Obrazek: 2lj2ws0.jpg]

Mocno przedwojenne pensjonaty jeszcze się uchowały - już jako zabytki.

[Obrazek: 2ckgzr.jpg]

Niektóre nawet zachwycały drzewiej oko swoją architekturą.

[Obrazek: 24mffgh.jpg]

Buduje się sporo nowych hoteli.

[Obrazek: psohy.jpg]

[Obrazek: w6tk4o.jpg]

W tym obiekcie znaleźliśmy w końcu pijalnię wód mineralnych ale o wnętrzu w następnym odcinku.

to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#50


[Obrazek: 4lo95v.jpg]

Zrekonstruowane miejsce pracy twórczej powieściopisarki.
W necie jest też fotografia retro dużego salonu w domku Pani Elizy ale teraz włodarze miasta ulokowali tam filię biblioteki miejskiej.









Mała "cofka" i obydwa portrety w zbliżeniu.

[Obrazek: t0s2u8.jpg]

[Obrazek: 2h49ag0.jpg]

Nie wiem kogo przedstawiają i nie zauważyłem stosownej informacji.
Ale obrazy czynią wrażenie.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości