Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
tureckie szwendanie by jacky & maryla....
#91
Tokatu zwiedzania prawdopodobnie przedostatni odcinek...


[Obrazek: 446.jpg]

na kolejnym placu zwrócił moją uwagę dość ciekawy obiekt...

pierwsze skojarzenie to jakby piramidalny daszek...

[Obrazek: 447.jpg] 

fotografia tablicy informacyjnej zabezpieczona - można pokręcić się i szukać różnych ujęć owego obiektu...

[Obrazek: 448.jpg]

obiektu mającego aż trzy okna, po jednym na 3 ścianach...

[Obrazek: 449_1.jpg]  

otoczony murkiem jakby fosą, brakuje tylko mostu zwodzonego...

[Obrazek: 450_0.jpg] 

brama rzecz jasna zamknięta...
ale dopiero w domu otwieram ...  googlowe wrota....
żeby się dowiedzieć, iż to jest grobowiec syna mongolskiego wodza ( emira ? ) Esentimura Nurettina zbudowany w roku 1314...
mauzoleum owe zbudowane jest z ciosów kamiennych na planie kwadratu, zaś kopuła stożka jest aż ośmioboczna...
gdzie zaś spoczywa tata - wódz, niestety, łykipedzia milczy...
może zdążył powrócić na swoje stepy...

[Obrazek: 451_0.jpg]

jedyna dodatkowa informacja sieciowa - to, że ów grobowiec został odrestaurowany w roku 1935 ...
ale czy o tym w Ułan Bator wiedzą ?
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#92
Tokat - koniec zwiedzania...


[Obrazek: 445_0.jpg]


zastanawiam się, czy są to stare, zmodernizowane budynki czy też nowe "plomby" ?

[Obrazek: 452.jpg]


miasto z wolna budzi się ze snu, za godzinę, wyruszając po śniadanku "nauczycielskim" - będzie już pełny ruch uliczny...

[Obrazek: 454.jpg] 

jeszcze jedno spojrzenie ( z lekkim żalem ) na wzgórze zamkowe...
pewnie z niego ładne krajobrazy ?

[Obrazek: 456.jpg]

plac parkingowy z tyłu za domem nauczycielskim - to znaczy się jego bliższa budynku część...
wieczorkiem zaparkowaliśmy w gęstym tłumie autek, jak rankiem wróciłem ze spaceru nasze autko stało samotnie pośrodku wielkiego placu przed budynkiem liceum, czym prędzej przestawiłem je na pobocze...   

i to już koniec fotek z Tokatu, klima się trochę schłodziła, czerwcowe słoneczko w mig nagrzało środek...

no i wreszcie wyjazd z miasta, wykonałem chyba z 2 nawroty, bez gps może i trudniej ale daje radę...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#93
resume ale i wyprostowanie pewnych ścieżek...

ponieważ chcąc pokazać pewne ciekawostki rozwaliłem chronologię...

wracając do rzeczy ...

z Tokatu wyjechaliśmy w czwartek 14 czerwca...

przez Sivas - upalne ( ponoć Iza tam przymarzła - dobrze zapamiętałem ? )
Kangal - dojechaliśmy do Divrigi..
z Divrigi powróciliśmy na główną drogę do Kangal
rozglądaliśmy się za noclegiem...
o 19stej zahaczamy o wioskę Alacaham - jakiś pseudohotel był - niesympatycznie się zaprezentował...
19:50 wioska - miasteczko Hekimhan - objechaliśmy - zero noclegowni...
jedziemy przed siebie...
droga czyni się na odcinku kilkunastu km dziurawa jak ser szajcarski ( czy jest taki odpowiednik w TR ? )
21:00 docieramy do Malatya...

tamże nocleg u nauczycieli, niestety - była wolna jeno trójka i za jedno niewykorzystane łóżko zapłaciliśmy cuzamen do kupy 105,- Lira...

acha - pora cuś wkleić....
a tu nie ma nic...
bo się wystrzelałem wcześniej ...
więc trochę fotek z autostrady...

[Obrazek: 471_Adana.jpg] 

tak było dwa dni później....
pod Adaną...

a tą fotkę i autko powiększamy i...

[Obrazek: 472_A.jpg] 

przeca to policaje...
schronili się przed słońcem i upałem ?
czy czają się ...
alem ja nie Kubica ...

z Malatya wyruszyliśmy 15 czerwca...
dojeżdżając do Karadut...
czyli zwiedzanie Nemrut Dagi...
potem 16 czerwca rankiem a raczej przed południem Arsameia ...
o 11:15 przejeżdżając przez Kahtę widzimy - a jakże - dom nauczyciela z - 3 piętrowy, z klimą...
o 14:00 poimy smoki w Pazarciku - kojarzy mi się Pazardzik w BG...
szykujemy kartę KGS - przydaje się na autostradzie...

i uwaga - gdzieś na wysokości Osmaniye a Adaną - widzę po prawej strony autostrady bardzo ciekawą bryłę zamku...  
maryla zanotowała Ayaz...
bardzo ciekawie wyglądał i na górze...
jeśli kiedykowiek diabeł mnie tam pociągnie - to ten zamek zaliczę...

za Mersin zjeżdżamy z autobany...

jeszcze w Ayas zatrzymujemy się w 2 miejscach i rozglądamy się za plażową kwaterą - ale nie podoba nam się...

wreszcie o 19:10 wjeżdżamy do Kizkalesi i dekujemy się tam aż do 26 czerwca...
będzie, będzie trochę fotek z Kizkalesi...
i jeszcze jedna sesja fotkowa z Pamukova...
Odpowiedz
#94

Kizkalesi i spacerowo i plażowo ...


wbrew pozorom - plażując - można poczynić też sporo obserwacji...

prawie na samym początku - siedząc na plaży zobaczyliśmy wchodzącą nań ekipę ślubno - fotograficzną...
para młoda wyglądała bardzo młodo, szczególnie przedstawiciel tej brzydszej strony, choć przystojniaczkiem był...
zdążyłem im rzucić jedyne co mi przyszło do łba - "Good luck"...
młody pan odwrócił się i dzięknął...

tuż obok plaży widzieliśmy restaurację przygotowującą się do imprezki pod gołym niebem...

idąc na wieczorny spacer podeszliśmy do owej restauracji, wykonałem kilka fotek, może nie najlepszej jakości ale...

[Obrazek: 477_KIzkalesi.jpg] 

wesele już trwało...

[Obrazek: 478.jpg] 

i raczej dalo się odczuć zeuropeizowaną atmosferę...

[Obrazek: 479.jpg] 

ale stoły to już nie jak u nas - w PL - bynajmniej nie uginały się pod żarciem..

czyżby to jakiś Szkot wydawał córkę - czy to jest klasyczna norma w TR ?

[Obrazek: 480.jpg]

wkrótce para młoda ruszyła w tan...
rytm niby europejski, lecz nie za bardzo im szło...

może lepiej już w alkowie ?  :-)  

 ===
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#95
Kizkalesi - spacerowo i plażowo.
do zwiedzenia tamtejszego meczetu przymierzałem się  już od pierwszego tamże pobytu przed 3 laty...
jakoś chęci - śmiałości zabrakło...

tym razem wykorzystałem przedwieczorne zawirowanie burzowe, zabrałem aparat i już...

[Obrazek: 485_Kizk.jpg]

na pewno nie jest zabytkiem historycznym ani muzealnym...
lecz mając już wcześniejsze obserwacje z takowych wiele wieków temu zbudowanych - postanowiłem skonfrontować ...

[Obrazek: 486_k.jpg]

w tych współczesnych meczetach jednak razi mnie wykorzystywanie najniższych kondygnacji do celów merkantylnych...
ale widać takie czasy są teraz...

[Obrazek: 487_k.jpg]

nie dopisało mi szczęście i klamkę pocałowałem...
choć na takiej jakby werandzie od strony ulicy jakiś starszy gostek medytował ?
mułla ?

[Obrazek: 488_k.jpg]

tym bardziej, że chwilę przyszedł jakiś młody człek, szarpnął za klamkę i przyklęknął obok starszego - też zatopił się w modliwie...
nie śmiałem przerywać im medytacji pytaniem - w jakich godzinach można liczyć na otwartość meczetu...

[Obrazek: 489_k.jpg]

skorzystałem z okazji, że w drzwiach było małe, zakratowane ale otwarte okienko, więc wsadziłem doń obiektyw...

[Obrazek: 490_k.jpg] 

za drugim razem zmieniłem punkt widzenia z pionu na poziom...

ale i tak dopiero teraz w domku preparując fotki zastanowiłem się jaką techniką zostały wykonane grafiki zdobiące meczet ...

[Obrazek: 491_k.jpg]

nie było przy wejściu klasycznej ( jak dla kościołów ) tablicy ogłoszeniowej ale przyklejony był plakat - jak domyślam się zapraszający dzieci - na czas ramazanu jak piszą - na rekolekcje ?
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#96
Kizkalesi - śniadaniowo..

bo to co dla kogoś jest udręką - dla nas frajdą...


[Obrazek: 492_Kizk___niad.jpg]

z ranka szybciutko do piekarza na róg...
pieczywo jeszcze gorące...

a potem preparowane składników jajecznicy, raczej jaj sadzonych...
na tamtejszych pomidorkach i papryce - prosto z targu...
jaja i sery z marketu...

[Obrazek: 493.jpg] 


wersje smakowo - składnikowe różne za każdym razem...


[Obrazek: 494.jpg] 

a następnego ranka - sałatka - co Allah przywiódł na targ...

[Obrazek: 495.jpg] 


w połączeniu z chlebusiem ...  mniam...
choć maryla narzekała, że białe niezdrowe, ale co mi tam, smaczne...
ciemnego cały rok człek się musi najeść...

tyle, że herbata z filiżanek - które przewędrowały z nami pół świata...
ostatnie dwie z kompletu, wydzielone i schowane w sakwojażach...
bo do herbatki w szklaneczkach - nie bardzo nam było...
owszem jak podano w restauracji albo na stacji benzynowej poczęstowano... 

===
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#97
Pycha, aż ślinka cieknie a właśnie jestem przed obiadkiem!
Odpowiedz
#98
(20.08.2015 14:28:16)dżek napisał(a): Pycha, aż ślinka cieknie a właśnie jestem przed obiadkiem!

to było tylko śniadanko ...
jakby co - to obiadek też mam w zanadrzu ....
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#99
Kizkalesi śniadaniowo - werandowo...

no to jeszcze kilka fotek coby domknąć tematu
[Obrazek: 496.jpg]...


lecz dla nas owe samodzielne przygotowane śniadanka - jedzonego w ciszy porannej - są bardziej warte niż te na all inclusive w Bocianowie ( jak nazywam krainę faraonów )...

[Obrazek: 497.jpg]


oczywiście oprócz tego płaskiego chlebka były jeszcze francuzy vel lengi...
a przed śniadankiem był spacer na plażę i kąpiel w pierwszych promieniach słońca...

jeszcze tylko dwa spojrzenia...
z balkonu...

[Obrazek: 498.jpg]

najpierw na prawo...

[Obrazek: 499.jpg]

i na lewo - strona w kierunku do plaży...

po cieniu słonecznym szacuję, że było około godziny 8:30, można było sobie jeszcze chwilę delektować się chłodkiem...
nad głową szumiały klimatyzatory...

w niektóre dni rankiem lub przed południem ulicą przejeżdżał handlarz świeżą rybą, woził ją w koszyku na rowerze, kilka razy przymierzaliśmy się do zakupu i smażenia - ale jakoś ...

- zapamiętaliśmy jego głos niosący się po ulicy - "balik, balik, balik..."

może następnym razem ?
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
Kizkalesi - spacerkiem wieczorem i melon...

ale będąc zaraz po przyjeździe na targowisku w Kizkalesi ...
( w niedzielę - tutaj pytanie - czy w TR takie targi są w niedzielę ?
bo w Fethiye też byl handelek pod plandekami w niedzielkę )...

wykonaliśmy potężne - to znaczy z przeznaczeniem na żarcie całotygodniowe - zakupy...

wcześniej maryla zgrzytała mi w domu przed wyjazdem do TR...
czy my tam choć jakiekolwiek owoce kupimy w czerwcu ?

[Obrazek: 500_Kizk.jpg]   

a tu proszę - wyciągnięty z lodówki - melonik czeka na pokrojenie...

[Obrazek: 501.jpg]  

to ten sam owoc - na balkonie "śniadaniowym" - takiego - smakowo - nie kupi się w żadnym PL markecie ...
a może tylko tam - nam tak smakują ?

no to pora na wieczorny spacerek....

[Obrazek: 502.jpg]

lodziarza aż zamurowało na nasz widok...
taż to już trzeci sezon serwuje nam swoje wyroby...
klasyczne - te "gumowe" lody...
a jak on je "podaje" na owym wysięgniku ?
to już jest cały kabaret ...
trzeba dbać o przeponę...
miałem kiedyś nagrany filmik ale nie oddawał on owej atmosfery...
gdy ktoś trzymał wafla pustego w ręku a lód wracał do lodziarza...

[Obrazek: 503.jpg]  
   
a potem spacerek - jeszcze luźnymi uliczkami miasteczka szykującego się do sezonu...
tylko w weekendy bywało tu gwarno...
 

[Obrazek: 504.jpg]  

a to już klasyczne "targowisko próżności", czyli lepiej tam nie zaprowadzać płci piękniejszej...
nie wyszłyby z pustymi "ręcamy" - dopóki czegokolwiek nie nabyły pod pretekstem choćby - souveniru dla kogoś tam...   np. synowej...   

=====
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości