Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
Tokat - koniec zwiedzania...
zastanawiam się, czy są to stare, zmodernizowane budynki czy też nowe "plomby" ?
miasto z wolna budzi się ze snu, za godzinę, wyruszając po śniadanku "nauczycielskim" - będzie już pełny ruch uliczny...
jeszcze jedno spojrzenie ( z lekkim żalem ) na wzgórze zamkowe...
pewnie z niego ładne krajobrazy ?
plac parkingowy z tyłu za domem nauczycielskim - to znaczy się jego bliższa budynku część...
wieczorkiem zaparkowaliśmy w gęstym tłumie autek, jak rankiem wróciłem ze spaceru nasze autko stało samotnie pośrodku wielkiego placu przed budynkiem liceum, czym prędzej przestawiłem je na pobocze...
i to już koniec fotek z Tokatu, klima się trochę schłodziła, czerwcowe słoneczko w mig nagrzało środek...
no i wreszcie wyjazd z miasta, wykonałem chyba z 2 nawroty, bez gps może i trudniej ale daje radę...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
16.08.2015 21:35:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.08.2015 21:37:18 przez jacky6.)
resume ale i wyprostowanie pewnych ścieżek...
ponieważ chcąc pokazać pewne ciekawostki rozwaliłem chronologię...
wracając do rzeczy ...
z Tokatu wyjechaliśmy w czwartek 14 czerwca...
przez Sivas - upalne ( ponoć Iza tam przymarzła - dobrze zapamiętałem ? )
Kangal - dojechaliśmy do Divrigi..
z Divrigi powróciliśmy na główną drogę do Kangal
rozglądaliśmy się za noclegiem...
o 19stej zahaczamy o wioskę Alacaham - jakiś pseudohotel był - niesympatycznie się zaprezentował...
19:50 wioska - miasteczko Hekimhan - objechaliśmy - zero noclegowni...
jedziemy przed siebie...
droga czyni się na odcinku kilkunastu km dziurawa jak ser szajcarski ( czy jest taki odpowiednik w TR ? )
21:00 docieramy do Malatya...
tamże nocleg u nauczycieli, niestety - była wolna jeno trójka i za jedno niewykorzystane łóżko zapłaciliśmy cuzamen do kupy 105,- Lira...
acha - pora cuś wkleić....
a tu nie ma nic...
bo się wystrzelałem wcześniej ...
więc trochę fotek z autostrady...
tak było dwa dni później....
pod Adaną...
a tą fotkę i autko powiększamy i...
przeca to policaje...
schronili się przed słońcem i upałem ?
czy czają się ...
alem ja nie Kubica ...
z Malatya wyruszyliśmy 15 czerwca...
dojeżdżając do Karadut...
czyli zwiedzanie Nemrut Dagi...
potem 16 czerwca rankiem a raczej przed południem Arsameia ...
o 11:15 przejeżdżając przez Kahtę widzimy - a jakże - dom nauczyciela z - 3 piętrowy, z klimą...
o 14:00 poimy smoki w Pazarciku - kojarzy mi się Pazardzik w BG...
szykujemy kartę KGS - przydaje się na autostradzie...
i uwaga - gdzieś na wysokości Osmaniye a Adaną - widzę po prawej strony autostrady bardzo ciekawą bryłę zamku...
maryla zanotowała Ayaz...
bardzo ciekawie wyglądał i na górze...
jeśli kiedykowiek diabeł mnie tam pociągnie - to ten zamek zaliczę...
za Mersin zjeżdżamy z autobany...
jeszcze w Ayas zatrzymujemy się w 2 miejscach i rozglądamy się za plażową kwaterą - ale nie podoba nam się...
wreszcie o 19:10 wjeżdżamy do Kizkalesi i dekujemy się tam aż do 26 czerwca...
będzie, będzie trochę fotek z Kizkalesi...
i jeszcze jedna sesja fotkowa z Pamukova...
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
Kizkalesi i spacerowo i plażowo ...
wbrew pozorom - plażując - można poczynić też sporo obserwacji...
prawie na samym początku - siedząc na plaży zobaczyliśmy wchodzącą nań ekipę ślubno - fotograficzną...
para młoda wyglądała bardzo młodo, szczególnie przedstawiciel tej brzydszej strony, choć przystojniaczkiem był...
zdążyłem im rzucić jedyne co mi przyszło do łba - "Good luck"...
młody pan odwrócił się i dzięknął...
tuż obok plaży widzieliśmy restaurację przygotowującą się do imprezki pod gołym niebem...
idąc na wieczorny spacer podeszliśmy do owej restauracji, wykonałem kilka fotek, może nie najlepszej jakości ale...
wesele już trwało...
i raczej dalo się odczuć zeuropeizowaną atmosferę...
ale stoły to już nie jak u nas - w PL - bynajmniej nie uginały się pod żarciem..
czyżby to jakiś Szkot wydawał córkę - czy to jest klasyczna norma w TR ?
wkrótce para młoda ruszyła w tan...
rytm niby europejski, lecz nie za bardzo im szło...
może lepiej już w alkowie ? :-)
===
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
Kizkalesi - śniadaniowo..
bo to co dla kogoś jest udręką - dla nas frajdą...
z ranka szybciutko do piekarza na róg...
pieczywo jeszcze gorące...
a potem preparowane składników jajecznicy, raczej jaj sadzonych...
na tamtejszych pomidorkach i papryce - prosto z targu...
jaja i sery z marketu...
wersje smakowo - składnikowe różne za każdym razem...
a następnego ranka - sałatka - co Allah przywiódł na targ...
w połączeniu z chlebusiem ... mniam...
choć maryla narzekała, że białe niezdrowe, ale co mi tam, smaczne...
ciemnego cały rok człek się musi najeść...
tyle, że herbata z filiżanek - które przewędrowały z nami pół świata...
ostatnie dwie z kompletu, wydzielone i schowane w sakwojażach...
bo do herbatki w szklaneczkach - nie bardzo nam było...
owszem jak podano w restauracji albo na stacji benzynowej poczęstowano...
===
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
Liczba postów: 14,443
Liczba wątków: 28
Dołączył: May 2015
Reputacja:
407
Pycha, aż ślinka cieknie a właśnie jestem przed obiadkiem!
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
(20.08.2015 14:28:16)dżek napisał(a): Pycha, aż ślinka cieknie a właśnie jestem przed obiadkiem!
to było tylko śniadanko ...
jakby co - to obiadek też mam w zanadrzu ....
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
Kizkalesi śniadaniowo - werandowo...
no to jeszcze kilka fotek coby domknąć tematu
...
lecz dla nas owe samodzielne przygotowane śniadanka - jedzonego w ciszy porannej - są bardziej warte niż te na all inclusive w Bocianowie ( jak nazywam krainę faraonów )...
oczywiście oprócz tego płaskiego chlebka były jeszcze francuzy vel lengi...
a przed śniadankiem był spacer na plażę i kąpiel w pierwszych promieniach słońca...
jeszcze tylko dwa spojrzenia...
z balkonu...
najpierw na prawo...
i na lewo - strona w kierunku do plaży...
po cieniu słonecznym szacuję, że było około godziny 8:30, można było sobie jeszcze chwilę delektować się chłodkiem...
nad głową szumiały klimatyzatory...
w niektóre dni rankiem lub przed południem ulicą przejeżdżał handlarz świeżą rybą, woził ją w koszyku na rowerze, kilka razy przymierzaliśmy się do zakupu i smażenia - ale jakoś ...
- zapamiętaliśmy jego głos niosący się po ulicy - "balik, balik, balik..."
może następnym razem ?
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
Kizkalesi - spacerkiem wieczorem i melon...
ale będąc zaraz po przyjeździe na targowisku w Kizkalesi ...
( w niedzielę - tutaj pytanie - czy w TR takie targi są w niedzielę ?
bo w Fethiye też byl handelek pod plandekami w niedzielkę )...
wykonaliśmy potężne - to znaczy z przeznaczeniem na żarcie całotygodniowe - zakupy...
wcześniej maryla zgrzytała mi w domu przed wyjazdem do TR...
czy my tam choć jakiekolwiek owoce kupimy w czerwcu ?
a tu proszę - wyciągnięty z lodówki - melonik czeka na pokrojenie...
to ten sam owoc - na balkonie "śniadaniowym" - takiego - smakowo - nie kupi się w żadnym PL markecie ...
a może tylko tam - nam tak smakują ?
no to pora na wieczorny spacerek....
lodziarza aż zamurowało na nasz widok...
taż to już trzeci sezon serwuje nam swoje wyroby...
klasyczne - te "gumowe" lody...
a jak on je "podaje" na owym wysięgniku ?
to już jest cały kabaret ...
trzeba dbać o przeponę...
miałem kiedyś nagrany filmik ale nie oddawał on owej atmosfery...
gdy ktoś trzymał wafla pustego w ręku a lód wracał do lodziarza...
a potem spacerek - jeszcze luźnymi uliczkami miasteczka szykującego się do sezonu...
tylko w weekendy bywało tu gwarno...
a to już klasyczne "targowisko próżności", czyli lepiej tam nie zaprowadzać płci piękniejszej...
nie wyszłyby z pustymi "ręcamy" - dopóki czegokolwiek nie nabyły pod pretekstem choćby - souveniru dla kogoś tam... np. synowej...
=====
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
|