Ocena wątku:
  • 8 głosów - średnia: 4.38
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Na bułgarskim szlaku jacky @ maryla od lat !
Dla urozmaicenia urządzamy sobie wypad na jeden dzień do Sinemorca.
Tak się składa, że w terminie naszego pobytu nad Morzem Czarnym wałkoni się tam moja serdeczna przyjaciółka Joasia.
To śmieszne, bo z Joasią znamy się już parę ładnych latek, ale jak do tej pory jedynie przez internet i ździebko telefonicznie...
To chyba znak dzisiejszych czasów.
Dla Joasi Bułgaria jest jakby drugim krajem ojczystym.

Gdy tylko dowiedziałem się, że będzie wypoczywać w Sinemorcu, wplotłem w nasz gry plan wypad do tego miasteczka (także po to, żeby zweryfikować swoją o nim opinię, żeby zobaczyć, co w ostatnich latach tam się zmieniło).
Pierwsze wrażenie - znacznie poszerzono drogę dojazdową od Achtopolu, już nie trzeba się obawiać o utratę lusterek. [Obrazek: icon_wink.gif]
Aczkolwiek podczas manewru wymijania lepiej zjechać na pobocze...
W chwilę po przyjeździe, przywitaniu i rozłożeniu leżaków na plaży "pod skałami", jak nazwała to Joasia, chmurzy się i po prostu przegania nas. Znaczy się - przegania nas pogoda a nie Joasia [Obrazek: icon_smile.gif]
Pakujemy się w try miga i korzystamy z zaproszenia Joasi na kawę w jej apartamencie.

[Obrazek: 23uugbn.jpg]

Ledwie łyknęliśmy tego czarnego napoju, znów wychodzi słońce, więc korzystamy z kolejnego zaproszenia do kąpieli w basenie apartamentowym.

[Obrazek: 1zplik2.jpg]

W ciepłej i czystej, prawie że krystalicznej wodzie jest bajecznie... skąd na takiej prowincji apartamenty na tak wysokim poziomie?
Joasia korzysta z nich na zasadzie grzecznościowej, po znajomości, ale zasadniczo nie dowiadujemy się niczego konkretnego o postaci wynajmu.

[Obrazek: 21jvclh.jpg]

Wracamy na plażę, niestety delektowanie się jej pięknem tak mocno kiedyś zadenuncjowanym przez forumowicza o nicku "Niezawodny" zafascynowanym ( na starym bulgaricusie ) Sinemorcem zmącone jest wybudowanym ( w tle widocznym ) potężnym hotelem znanej marki... 
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
(13.09.2015 11:32:44)jacky6 napisał(a): Na pewno ta w Słonecznym Brzegu jest najładniejsza, a w Złotych Piaskach na drugim miejscu, tyle że mówię tu o plażach „samych w sobie”, pomijając fakt, że zostały już całkiem zabudowane hotelami, morza zza nich nie widać.

Albena mogła by się z nimi bić o miano najlepszej pod tymi względami.
...:::Bbbuuulllgggaaarrriiiaaa Rrruuullleeezzz:::...
96 97 98 99 00 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22
Odpowiedz
Maryla przez cały czas ma dylemat, czy zostać w basenie, czy iść na plażę.
W końcu kładzie się na plaży na leżaku-składaku, który dźwigałem jako ten magare (czyli po bułgarsku osioł).
I ja idę w jej ślady,

[Obrazek: 4u6gwg.jpg]

jednak luksusu psycho nie mam, bo nade mną wisi jeszcze podróż powrotna do Łozenca, w związku z czym muszę odmówić Joasi toastu na cześć wielbicieli rakii i dobrego bułgarskiego winka.
Już na kwaterze przeglądam mój fotoalbum na cyfrze.
Na jednej z pamiątkowych fotek na tle Czarnego widać nieznaną nam opalającą się parę.

Kiedy pozowała Maryla - dziouszka wystawiła do słońca literatkę.
A jakem ja był uwieczniany - odwyrtła się i zainteresowała się otoczeniem.
I tak czy tyłkiem, czy przodkiem – rozsiewała jasnoróżowe blaski po plaży.
Viva Bulgaria!
A teraz mała zagadka, która z pewnością wywoła uśmiech na twarzy co bystrzejszych czytelników.
Otóż któregoś pięknego dnia, wędrując sobie po plaży, zauważyłem pewien nadzwyczaj ciekawy szyld:

„Cici ima po celija płaż, pici ima samo pri nas!”


Nie omieszkałem go fotnąć,

[Obrazek: i1cghu.jpg]

jako że uważać go należy za znakomity materiał szkoleniowy dla studentów i inkszej maści osobników trudniących się translacjami z języka Bułgarów na język Wiślan.

A zatem, studenci bułgarystyki i pozostali zainteresowani - do dzieła!
      
(15.09.2015 07:51:02)Wawo napisał(a): Albena mogła by się z nimi bić o miano najlepszej pod tymi względami.

 To prawda ale tamtejsze lokalizacje są trochę skonstruowane pod naszych zachodnich sąsiadów.
...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
jacky ja wiem, ale nie powiem hehe

a propos Albeny - moja babcia jeździła tam w latach 70tych była zachwycona, ale dziś to już inna rzeczywistość
ks. Tischner
„Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”
Odpowiedz
Świetne zdjęcie, leżaki pozwijane, ale nie ma jak własny i tylko sam na sam ze słońcem. Smile
Marcin
Odpowiedz
(15.09.2015 19:26:18)bzyq_74 napisał(a): Świetne zdjęcie, leżaki pozwijane, ale nie ma jak własny i tylko sam na sam ze słońcem. Smile

właśnie sobie skojarzyłem, że ten leżak, na którym jeszcze wczoraj leżałem na plaży - tutaj czyli w Kizkalesi - został kupiony przeze mnie AD 1994 przed wyjazdem do Bratankowa.
Przejechał z nami kawał świata i obejrzał wiele plaż jak na przykład w Portugalii, Hiszpanii.
Została przeze mnie wymieniona jedynie część tekstylna - uszyłem ją z zasłony wycofanej z obiegu.
=== 

11 lipca 2008

Dziś wyjazd do domu.
Nad ranem słońce przebija się między krzaczkami nadmorskimi ...

[Obrazek: 2e6hfy8.jpg] 
...
dając przedziwny efekt wizualny, lecz nie ma czasu go studiować.
Przejeżdżając przez centrum Burgas bijemy pokłony budynkowi nowego banku

[Obrazek: cnqfc.jpg]

- zawsze jakaś kasa, nie tylko nasza, tamże została...

 
Potem pozostaje nam jeno delektowanie się widokami pól ...

[Obrazek: 34y5k6e.jpg]

po już skoszonej pszenicy i innych zebranych zbożach. 


 Rozstanie z Bułgarią odczuwamy po wyjeździe z miasteczka Car Kałojan,

[Obrazek: 1zp7iwx.jpg]

gdzie zawsze w tym samym małym markecie wydajemy ostatnie lewa, na parkingu poimy się łyczkiem kawki i oddajemy honorowo mocz.

W Ruse przepychamy się objazdem przed miastem, pokonujemy most po zapłaceniu kilku euro myta (a podobno nasza nacja pomagała bratniej Bułgarii i Rumunii w budowie tego mostu – dlaczego teraz każą nam płacić?), na samym moście gonimy ostro tira i nagle wpadamy na wielki plac pod piękne, łukowate wiaty przejścia granicznego.
Kiedyś były tam gigantyczne kolejki oczekujących, teraz jest pustawo, a rumuński policjant graniczny macha ręką - jedźta dalej...
Takie wielkie zmarnowanie przestrzeni.
Jak Rumuni wejdą kiedyś do Schengen, to chyba otworzą tam kramy i będą handlować... tylko czym?
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
(17.09.2015 10:40:57)jacky6 napisał(a): Jak Rumuni wejdą kiedyś do Schengen, to chyba otworzą tam kramy i będą handlować... tylko czym?

Tym czym handlowali jeszcze jakiś czas temu na obwodnicy Aradu Big Grin Wyroby z drewna!
...:::Bbbuuulllgggaaarrriiiaaa Rrruuullleeezzz:::...
96 97 98 99 00 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22
Odpowiedz
Przez Romkowo przemykamy niespostrzeżenie. To jest i bardzo łatwe i fajne. Nie sposób nie znaleźć na trasie dobrego noclegu.
A potem...
Lekko zawracamy w stronę Chorwacji. Celowo.
Południowy kraniec ziemi madziarskiej.
Villány - drzewiej osada zasiedlona przez Saksów, których potem wysiedliły komuchy, przez co mało brakowało, a upadłaby tradycja winiarska.
Villány to czołowe winnice wysuniętego najbardziej na południe węgierskiego regionu produkcji sfermentowanego soczku winogronowego.
Tu powstają najznakomitsze czerwone wina węgierskie.

[Obrazek: 2wpmjjs.jpg]

Region położony jest na południowych i wschodnich stokach gór Villany, które nie dopuszczają do winnic ziąbu z północy.

[Obrazek: k2lglh.jpg]

Ludziska "ciągną", więc spotyka się "zmęczonych".

Nie jest to wprawdzie objęty pieczą UNESCO Tokaj (który nam jednak latoś nie wypalił), ale grzechem byłoby tak po prostu ominąć to miejsce.

[Obrazek: 34hwfn7.jpg]

Zmęczonych życiem zostawiamy sobie samym. Nic im się nie stanie, tylko trochę się prześpią.


Idziemy na zakupy, wcale nie niewinne, bo... właśnie winne.
Degustacji z różnych beczek dokonuje, niestety, Maryla, albowiem ja jako kierowca muszę wykazać się niebiańską cierpliwością, patrząc na jej zmagania z kolejnymi lampkami wina i coraz bardziej rozanieloną minę.
Maryla nie może się zdecydować, jakie wino kupić i w którym winniczku... eee... piwniczku... eee... piwniczce, próbuje nawet telefonować do Bachusa. 

W końcu po długiej defiladzie przed charakterystycznym rządkiem piwniczek kupujemy flaszkę wina świeżo nabranego z beczki i możemy jechać dalej z poczuciem bezpieczeństwa.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
Harkány.
Czujemy ogromną sympatię do tego miasteczka. Pierwszy raz byliśmy tam 18 lat temu, ostatni raz łońskiego roku...
Rankiem (znaczy się przed południem, bośmy nieźle zaspali po konsumpcji winka w Villánach), zaliczamy tutejsze fűrdő po raz kolejny.

[Obrazek: 2q3p08j.jpg]

(Niechaj nikogo nie zwodzi słaba frekwencja przed wejściem!)
Jest nadzwyczaj upalnie, wszyscy zainteresowani już się moczą, dołączamy się z niekłamaną przyjemnością.
Wieczorem udajemy się na tradycyjny przegląd „harkáńskich” knajpek, w których wymieniamy więcej aniżeli serdeczne życzenia z szefami kuchni.

[Obrazek: f9p9vt.jpg]

Nasz „harkáński” domek zastajemy tym razem rozświetlony, w znakomitej formie.

[Obrazek: hskxzc.jpg]

W dalszej, powrotnej drodze, projektujemy sobie Bułgarię na kolejny wyjazd.
Pierwsza wersja przewiduje przełom czerwca i lipca.
Pomimo wstępnie negatywnej oceny, ten termin chyba stał się naszą tradycją.
Nie ma wprawdzie jeszcze owoców, ale zastępują je inne produkty, rzecz jasna importowane.
Jest już wystarczająco ciepło - i na trasie, i na miejscu pobytu.
Owszem, co poniektórzy straszą zwyżką cen, ale niedoczekanie ich, przy stosownej inflacji w Polsce Bułgaria jeszcze długo pozostanie atrakcyjna...
Na rynkach zwanych światowymi finansjerskie przewałki, ale my nieświatowi, nam, Wiślanom, mieszkającym na "zielonej wyspie" zawierucha finansowa - jak Naczelny Tuskolud powiada - nie zagraża, więc zbierajmy się powoli na Bułgarskie Byczkowanie 20.. ileś tam.
W tym miejscu pozwolę sobie jeszcze na sformułowanie tezy, że gdyby Bułgarzy spróbowali podnieść ceny, to kompletnie stracą klientelę.
Potwierdziły to nasze kolejne wojaże, wypad do TR jest droższy o koszt paliwa.
Pozostałe składniki kosztowe od noclegów po żarełko już podobne, za wyjątkiem napoi rozweselających.
Ale to już inna bajka którą opisuję na innej "tapecie".
 
      
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
Właściwie moja historyczna relacja kończy się.
Pozostają z jednej strony suplementy i z drugiej skojarzenia z innych, późniejszych  sentymentalnych przejazdów przez BG.
Teraz nawijam z Starozagorskich Bani, zwiedziliśmy przez chwilą SPA Calisto, foto będą ale z czasem.
 
Dzisiaj zmieniamy plan wojażu, biorąc pod uwagę walącą się pogodę w Bratankowie - kierujemy się ponownie nad Morze Czarne, mocna kandydatura Obzoru, będzie ciepło choć burzowo a to nam wystarczy . 
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości