Ocena wątku:
  • 8 głosów - średnia: 4.38
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Na bułgarskim szlaku jacky @ maryla od lat !
Dzień trzeci - niedziela 6 września.

Otwieram oko - jakoś niemrawo też światło poranka przebija się przez zasłonę.
Idę wyjrzeć.
I łapię za komórkę.

[Obrazek: sd37o8.jpg]

Cóż, klasyczna bałkańska architektura.
Przygotowanie śniadanka i kanapek na drogę.
W chwilkę po wyjeździe z miasta kupuję BG winietkę na tankszteli.
Płatna kartą.
Pierwsze kilkadziesiąt km od Widynia lepiej nie wspominać.
Nawet mając skojarzenia z roku 2009 kiedy zaliczałem zwiedzenie Biełogradczika - wówczas odebrałem drogę jako bardzo dobrą.
Teraz jadąc przez Montanę i Wracę muszę sporo uważać aby nie uszkodzić zawieszenia nowego autka.
Już wcześniej zrezygnowałem ze zwiedzania Monastyru Łopuszańskiego - miałem szczery zamiar właśnie w jego okolicy - w kameralnej kyszcie dla gosti uczynić sobie odpoczynek.
Prognoza pogody kieruje nas do Czernomorca.
Z Łozeńca zrezygnowałem też prawie w ostatniej chwili dowiadując się o zakazie kąpieli spowodowanej zatruciem wody i plaży bakteriami z niewydajnej oczyszczalni ścieków.
Po drodze zakupy w Metro - głównie mastiki.
Wjeżdżamy do Czernomorca - jest jeszcze ciepło i sporo samochodów.
Znikną jutro przed południem.
Objeżdżamy znajome uliczki - szybko wpada mi w oko lokum reklamujące się jako apartament z wi-fi.
Oględziny i negocjacje cenowe. Rozpakowanie autka. Przed nami dwie nocki.
Idziemy na wieczerzę do mechany z kołem młyńskim.
Fajnie tam grają i śpiewają.
Nie wychodzimy głodni.
Wracając zaglądamy w okolice domku, który gościł nas przez kilka pierwszych lat.
Na podwórzu - na ławeczce dostrzegamy jakąś postać.
Kola ? - pytamy się i to właśnie on, nasz gospodarz.
Zaprasza do siebie.
Zasiadamy pod daszkiem jadalni ogrodowej.
Snujemy wspomnienia i aktualizujemy dane.
Kiedyś dziarski człek - młody emeryt górniczy - teraz dziadunio, pod laseczką.
Żona Zlatka, ta z którą stoimy przed ich domem - zamieszczona we wcześniejszych fragmentach relacji - nie żyje od 3 lat.
Nie chce się wierzyć ale Kola teraz przyznaje się, że zaliczył już 89 wiosenek.
Samotnie dochodzi dni swoich - jego jedyny syn od lat w Kanadzie.
Wracamy do siebie, zasiadamy na werandzie, jest jeszcze cieplutko ale znad lądu słychać pomruk nadciągającej burzy i chłodnego frontu atmosferycznego.
Pierwszy etap - sentymentalnej podróży za nami.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
Dzień czwarty - poniedziałek 7 września

[Obrazek: dr81oy.jpg]

Po południu zbieramy się wreszcie na spacer a właściwie zaczynamy go od plaży miejskiej ( gradski płaż ).
Zrobiło się cieplej choć nie ma już tego upału co wczoraj.
Niedobitki plażowiczów zażywają kąpieli.
My tylko testujemy - tak do kolan.

[Obrazek: spc460.jpg]

Jeszcze widać wylegujących się na plaży.
Zasadniczo nigdy nie lubiliśmy tutaj się kąpać, zazwyczaj jechaliśmy na plażę carską.
Woda nie jest tak chłodna jak w Bałtyku ale nie jest tak ciepła jak tam - w Kizkalesi do której zmierzamy.
Po malej fotosesji idziemy dalej.

[Obrazek: 2rpr21f.jpg]

Jeszcze tylko prosimy przechodnia aby nas sfocił.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
(05.10.2015 13:13:28)jacky6 napisał(a): Dzień czwarty - poniedziałek 7 września
ciąg dalszy ....

 W miasto idziemy...

[Obrazek: 20hlq83.jpg]

a tu już większość straganów pozamykali...
Szybko kończy się teraz sezon nadmorski.

[Obrazek: 2q8zp0z.jpg]

Zatrzymujemy się przed jedną z ulubionych swego czasu knajpką.
A był tam drzewiej naganiaczem klientów umundurowany jak admirał starszy pan.
Pytamy się o niego kelnera. Niestety - kilka lat temu odszedł do wieczności.

[Obrazek: 11r50js.jpg]

Zasiadamy do 2 talerzyków zupki ale dopiero przy cacy sięgam po komórkę.
Smakuje ja za starych dobrych lat.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
[Obrazek: 10894ip.jpg]



a to już w Starozagorski Mineralni Bani - w chwilę po zakończeniu pakowania...
zarazem jest to odpowiedź na pytanie o markę naszego nowego starokołowca ....
 
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
a jak sie Kijanka spisywala na trasie?
...:::Bbbuuulllgggaaarrriiiaaa Rrruuullleeezzz:::...
96 97 98 99 00 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22
Odpowiedz
Wawo nówka sztuka nie bzykana tylko lać i jeździć. Nie to co ja w strachu całą drogę, że coś klęknie Smile
Odpowiedz
(12.10.2015 20:09:43)Bulgaricus napisał(a): Wawo nówka sztuka nie bzykana tylko lać i jeździć. Nie to co ja w strachu całą drogę, że coś klęknie Smile

 mała przerwa w nawijaniu z uwagi na przerost zadań służbowych ( zastępstwo urlopowe za kolegównę )...
ale nadrobię - solennie obiecuję ...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
Liczę na to ;-) chociaż nie powinnam się wypowiadać, bo moja relacja leży odlogiem. Może jutro...
Odpowiedz
(15.10.2015 20:49:49)nunatak2 napisał(a): Liczę na to ;-) chociaż nie powinnam się wypowiadać, bo moja relacja leży odlogiem. Może jutro...

Powoli się przełamuję.
Ale też niespiesznie.
Właściwie to następnego dnia wyjechaliśmy już do Turcji.
Odprawa paszportowa i celna w Małko Tarnowo i Derekoy poszła zgrabnie, wizy mieliśmy już kupione w kraju.
Dopiero obsługa na poczcie w Kirklareli, gdzie musieliśmy kupić chipy HGS dała nam w kość - straciliśmy na to prawie 3 godziny.
Tym samym legł plan jazdy i zwiedzania po drodze w TR.

[Obrazek: ve554k.jpg]

Wjechaliśmy wreszcie na autostradę.
Pogoda się "zepsowała".
Mogę zaprezentować tylko kilka fotek i to komórkowych.

[Obrazek: 2cq0cjl.jpg]

Jak widać handelek na zwężeniach nieźle sobie kwitł.

[Obrazek: 4kb679.jpg]

gdzieś tam kątem oka dostrzegliśmy lokalną KIA...

[Obrazek: 2mw7z2f.jpg]


budownictwo w tej metropolii budzi podziw ...

[Obrazek: 5wjki9.jpg]

dzięki kijankowej nawigacji płynnie dało się jechać....
i wybierać odpowiednią jezdnię...

[Obrazek: qn1bx5.jpg]

a sam przejazd przez bramki bardzo płynnie...

A jak już dotarliśmy do centrum naszego plażingu czyli do Kizkalesi - to tamtejsze upały na poziomie 38 st. C odebrały nam chęć do jakiegokolwiek zwiedzania w okolicy.

W następnych postach trochę wrzucę jeszcze z drogi powrotnej, czyli z BG i Romkowa.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
Słowo się rzekło - choć dawno temu - kobyłka u płota.
A więc wracamy sobie z tej Turcji i kombinujemy, gdzie by się załapać na nocleg w TR.
Trochę wcześniej było strachowo - bo kilka tysięcy Syrio-Afgańczyków zadekowało pogranpunkt Kapikule / Kapitan Andrejevo, pozostałe przejścia też nie było sympatycznych deklaracji medialnych.
Jednak siły zbrojne w Turcji są najsilniejsze w tej części świata i pół dywizji Szwejków bardzo zgrabnie zaprosiło okupantów do podstawionych autobusów.
Wyjechaliśmy z Kizkalesi jeden dzień wcześniej bo ponadto zaczęła się kisić pogoda w Europie płd/wsch.
Na granicy w Kapikule byliśmy dobrze po 16stej więc decyzja mogła być tylko jedna - Stara Zagora lub tuż za nią Starozagorskie Bani.
Taki lokalny kurort po naszemu czasami zwany zdrojem.


[Obrazek: 25ew8pc.jpg]


Dotarliśmy tam tuż przed zmrokiem.
Wcześniej była sieciowa konsultacja z Tosho - jeszcze raz dzięki.
Przejechaliśmy się pustymi totalnie uliczkami - zero kuracjuszy na spacerze - jakby ktoś myślał wedle widoków w polskich zdrojach.
Padło na hotel kameralny ale chwalący się wi-fi.
Pilnował go starszy pan z wielkim a groźnym psiurem. To ten - pan - w dolnym rogu fotki.


[Obrazek: j7dsup.jpg]


Szybko negocjacje cenowe z panią kierowniczką mieszkającą niedaleko i zapadający mrok a chłód umiejscowił nas w pokoju.
Przegląd pogodowy na kolejne dni wygonił nas następnego dnia z owych bani.
Lepiej zapowiadało się na wybrzeżu i sprawdziło się.

[Obrazek: 9gfqsj.jpg]

Hotelik był takim sobie dobrym pensjonatem.
Z początku wydawało się, że będziemy jedynymi klientami nie licząc pani kierowniczki w roli nocnej recepcjonistki pilnującej naszego autka.
Lecz trochę później przyjechał jeszcze jeden turysta z małym synkiem.

[Obrazek: 27xed04.jpg]

Można było odczuć, że jeszcze niedawno tętniło tutaj życie ale sezon jednak się skończył.
Przejrzałem ofertę 3 dniowego pobytu sylwestrowego - jak na naszą polską kieszeń cena atrakcyjna ale ten koszt i czas przemieszczenia się....

[Obrazek: o7569x.jpg]

Rankiem poszliśmy jeszcze na wizję lokalną spa znajdującego się po drugiej stronie ulicy.

to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości