Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Żerawna festywal ludowy
#1
Tyle zacząlem sie na tym forum udzielać że aż siebie nie poznaje. ale mam sporo czasu więc niech będzie .
Ciekawy dla wszytkich fanów Bułgarii będzie festywal ludowy w Żerawnie.
Żerawna znajduje sie ok 100 km od Burgas w górach stara pplanina, niedaleko większego miasta Kotel.
Jest to wioska można powiedziec skansen.Stare domy, stare karczmy coś w stylu Etar ( nie ma tematu o Etar), ale bardziej prawdziwe i naturalne .
Co roku organizuje sie tam, w ostatni weekend sierpnia festywal na ktorym sie zbiera tysiące ludzi - nie tylko z Bułgarii.W tym celu zamyka sie ogromny teren włączający las i ogromne 2 polany na ktorym organizuje sie tance,spiewy i ogniska w ktorym uczestnicza wszyscy.
Co tam jest specyficznego zapytacie w festywale ludowym.
Ciekawe są zasady którym każdy sie trzyma i są obowiązkowe dla wszytkich
Oto kilka z nich :
Na przestrzeni zamkniętej można wchodzić tlko w ubraniu ludowym , obojetnie jakim jest to festywal międzynarodowym , wieć mozna przyjsc i w poslkim .(kilka lat temu byl po raz pierwszy i niestety ostatnim i byli czeshi , niemcy i szwajcarzy).
Na terenie zamknietym nie można wchodzic z telefonem komórkowym. Nie wolni miec ze soba aparatu fotograficznego, Dlapalaczy zakazane są zapalniczki , wolno uzywac tylko zapalki , a papierosy wolno trzymac wyłącznie w pudelku.
Uwierzcie mi , że te zasady w połączeniem z trzy dniowymi imprezami folklorystycznymi w ktorym uczestnicza wszyscycy od rana do pozniej nocy stwarzaja niesamowita atmosfere. Można sie poczućjak za dawnych czasów , przenosisz sie w inny świat .
Zachęcam do udziału - niezapomniane wrazenie do końca życia
Strona internetowa chyba tylko po bułgarsku http://www.nosia.bg/
troche zdjec https://www.google.bg/search?q=%D0%B6%D0...EQ_AUIBigB
Pozdrawiam
Odpowiedz
#2
Wydaje mi się, że chyba już o tym festiwalu coś pisał Arka ?
Odpowiedz
#3
Kapitalna sprawa z tym festiwalem, szczególnie strefą zamkniętą, tylko dla ludzi w strojach regionalnych. A z zakazem zapalniczek to już kompletny odlot.

Ale nie sądź, że ludzie z forum nie włóczą się po podobnych miejscach. Duży tekst o Żerawnej zawiesiłem na bulgaricusie pierwszego wcielenia po wizycie tam przed kilku laty, uzupełnił go rok później Marek od Buddyego. (Buddy, zdrowia, nie Ci nie będzie spieszno do kąpieli w niebieskich strumieniach.)

Owszem, wierzę, że dynamika festiwalu ma swoje niezmierne atuty. Ale i Żerawna poza sezonem, szczególnie oglądana w jesienne, słoneczne popołudnie wprowadzić może wędrowców w nastrój błogostanu. Szczególnie polecam chwilę odpoczynku nad wioską, koło starej szkoły widać stamtąd całą dolinę, dachy domów skrywające się w zieleni – ileż spokoju taka chwila dać może.
Nie od rzeczy skierować gości Żerawnej w dwa miejsca: najpierw do cerkwi posiadającej wybitne zbiory ikon a potem do jednej /a jest ich kilka/ knajpek. Choć ja osobiście zapamiętałem smak… wody zaczerpniętej z ujęcia tuż pod cerkwią. Miejsce magiczne, dziękuję, że znów je przywołałeś.
Zwłaszcza, że mam bardzo mieszane uczucia w stosunku do skansenów i quasi-skansenów. Żerawna jest prawdziwa, stoi tam, gdzie stała, niczego nie udaje. Podobnie jest ze starą zabudową Zlatogradu z jego warsztatami.

Natomiast koszmarnym /a jest to jedno z dwóch miejsc tylko, które w Bułgarii wywołują u mnie obrzydzenie, no może trzeci Smolian/ jest skansen Etyr koło Gabrowa. Byłem tam dwukrotnie – raz trafiło mi się w niedzielę i szybko ewakuowałem się spośród rozwrzeszczanych tłumów. Ale rok potem byłem w środku tygodnia i wrażenie jeszcze gorsze. Niby wszystko w porządku: piękna wąska dolinka z rwistym potokiem, ale już na pierwszy rzut oka widać, że domy tu stojące zostały wyrwane ze swoich wiosek i ustawione bez ładu i składu, Jedzie sztucznością na kilometr. Praktycznie wszystkie warsztaty zamknięte na głucho a dobiło mnie u srebrnika. W jego pracowni i na wystawie dominowały /zapewne klasyczne dla ozdób tego regionu przed wiekami/ pierścionki z trupimi czaszkami, także wycyzelowane w plastiku i bransolety z napisem AC/DC. Uwielbiam ten zespół, ale czy był on ulubioną grupą dla dawnych bojarów? Wątpię.

Dlatego podpisuję się pod dobrymi słowami autora o Żerawnej, dokładam Zlatograd, jeżeli szukać miejsc, w których próbuje się odtworzyć niegdysiejszy świat. Ale przed erzatzami w rodzaju Etyru szczerze przestrzegam. Zwłaszcza, że dwa kroki od niego jest wioska Bożeńci. Stara jak świat, taka, jak była przed wiekami. I nie potrafię zrozumieć ludzi gnających stadami do Etyru, sztucznego w każdym calu, gdy do Bożenci prawie nikt nie zagląda. A jest ona prawdziwa, podobnie jak Żerawna.
Odpowiedz
#4
(27.11.2015 15:35:49)kocur napisał(a): (...). I nie potrafię zrozumieć ludzi gnających stadami do Etyru, sztucznego w każdym calu, gdy do Bożenci prawie nikt nie zagląda. A jest ona prawdziwa, podobnie jak Żerawna.

Świecidełka mamią ludzi od setek lat. Znalazłyby się cywilizacje, które padły pod zgubną mocą kolorowych kamyczków Wink Ale, ale. Takie miejsca jak Etyr mają swoje dobre strony. Dzięki nim mamy więcej niezadeptanych cudów przeszłości do odkrycia. I jak je już odkryjemy, to możemy czuć satysfakcję eksploratora Smile
Odpowiedz
#5
Dobra, skoro mówimy o Żerawnej, warto zwrócić uwagę na wioskę po drugiej stronie szosy – o schowanym w górach Medven. Próżno jej szukać w przewodnikach, ale –jiak wiadomo - przewodniki zazwyczaj są do dupy. /Rany boskie, napisałem ‘do dupy’ a miało nic nie być o polityce… (wężykiem)/.

Zabudowę Medwen ma praktycznie identyczną, jak położona dwa kroki dalej Żerawna, w większości z czasów odrodzeniowych, ale nie jest aż tak bardzo turystyczna, „na pokaz”. O ile jednak Żerawna jest sucha jak pieprz /pomijając baseny przy kilku hotelikach/ to Medven zaprasza w upalne dni. Z tym, że trzeba ruszyć tyłki – niedaleko, ot niecała godzinka spaceru. Ale warto - dotrzemy do przebijającej się przez skały rzeki Medvenska w jej najciekawszym miejscu, pełnym uskoków , wodospadzików i wodospadów, aż po największy, lecący z około 10 metrów i wpadający do niecki zwanej Niebieski Basen. Ot, hektar mniej więcej wody, ale wściekle głębokiej.
Wprawdzie tablica informacyjna w wiosce zakazywała kąpieli ale dzień był taki gorący, woda taka czysta. Znaleźliśmy nad wodospadem wyżłobioną w skale nieckę, w sam raz dla dwojga, z nagrzaną słońcem wodą i siedzielim w niej z Kocurową zanurzeni po szyje, bez tekstyliów nawet, pokwikując z uciechy.

Miejsce chyba przez ludzi bulgaricusa nieznane zupełnie a godne degustacji. Szczerze mówiąc, zrobiło na mnie tak znaczne wrażenie, że myślałem o poświęceniu mu osobnego wątku. No ale losy forum potoczyły się inaczej…

Orlineze, znasz to miejsce?

PS. Mastika, twój wpis powyżej dość makiaweliczny (szacun), choć zapewne masz rację. Ale do Etyru nikt mnie nie przekona – od razu mam w gardle kłaczek, co u kotów jest szkodliwe a dla uszu otoczenia przykre.
Odpowiedz
#6
I PS off topic, ale do formacji skalnych nawiązujący.
Te skalne wanny, niecki można znaleźć w każdej górskiej rzece. Przygoda z jedną z nich na Słowacji miała dla mnie tragikomiczny wydźwięk. Szedłem solo grań luczańskiej części Małej Fatry (prawie nieznana, wszystkim Fatra kojarzy się z drugą częścią, Krywańską). Deptanie po szlaku długie, męczące, zacząłem schodzić do Klasztoru pod Znievom. I tuż przed wioską postanowiłem nieco się orzeźwić i zmyć pot. Szedłem na lekko, bez zmiany ubrania, zatem – przecież nikogo – rozebrałem się do gółki i wlazłem po szyję do takiej skalnej niecki. Matko z córką, woda lodowata.
I w momencie, gdy zamieszałem się ewakuować, na polanę przy potoku wylazła dorodna Słowaczka z dwójką bachorów. Gorzej, rozsiadła się nad brzegiem.
Udałem, że wszystko w porządku, prowadziłem grzecznościową rozmowę, cały czas tkwiąc goły w tej wodzie, skałą w zasadniczej części przysłonięty.. Zimno mi było coraz bardziej, wszystko się kurczyło, aż musiałem sprawdzić, czy jeszcze jestem chłopczyk, czy już dziewczynka. Trwało to tyle, ile wypalenie jednego papierosa, na którego moja dama przysiadła. W końcu poszła dalej z przychówkiem a ja mogłem się z tego lodu ewakuować. Wierzcie mi: to było traumatyczne doświadczenie: ci, którzy wiedzą, jak zimne mogą być górskie potoki, na pewno mnie zrozumieją…
Odpowiedz
#7
(27.11.2015 19:25:03)kocur napisał(a): Dobra, skoro mówimy o Żerawnej, warto zwrócić uwagę na wioskę po drugiej stronie szosy – o schowanym w górach Medven.





Orlineze, znasz to miejsce?

Haha znalazlem kilka zdjec
pochwalic sie musze , ze na festwyalu w Żerawna zdobylem pierwsze miejsce w konkursie tabły , tyrcy mowia "tavla"a grecy "trik trak " ja poprostu jestem dobry  Smile (mistrzowie Sozopola i Pomorie są w mojej kolekcji tej gry i jak mnie zobaczą to idą na drugą część chodnika ale to inna historia Smile) , choc konkurencja byla mocna no i rakii mi dolewały przeciwnicy non stop jak to widac na zdjéciu

[Obrazek: 386998_523984797615849_455719479_n.jpg?o...e=56DADB68]



A Medven ., masz racje to miejsce bardzo fajnie, stamtąd pochodzi znany bułgarski rewolucjonista i pisarz Zahari Stoianov wogóle okolice Sliven są znane jako miejsce 100 wojewodów dlatego że dużo znanych postaci z okresu odrodzenia narodowego pochodzi z tego rejonu. Też fajna jest miejscowość Ichera , spiąć sie na góry "Sinite kamani" też należy do atrakcjii tej okolicy.
W medven moi sąsiedzi mają dom i ucztowaliśmy tam kilka razy a w 20011 roku spędzałem tam nawet urodziny , znalazłem i zdjęcie z "Siniat vir " o którym wspominasz

[Obrazek: 255042_231983050149360_1565036_n.jpg?oh=...e=56D8BFE3]
Odpowiedz
#8
Orinezze - a na czym polega ta gra?
Odpowiedz
#9
to gra bardzo ropowszechnina na Bałkanach, szczególnie Grecja, turcja i Bułgaria https://pl.wikipedia.org/wiki/Tryktrak
na wielu portalach można ja grac online
Odpowiedz
#10
Poczytałem, gra w sumie cholernie kombinacyjna - chylę czoła przed Zwycięzcą Festiwalu. A któż tak na zdjęciu opiera się o ramię mistrza?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości