Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Маршрути czyli wędrówki górskie
#1
Te wewnątrz Pirinu, bo te z miast wokół Pirinu plus trójkąt wokół Banska opisałem już w wątku o schroniskach.
Hiża Begowica – Zasłon Spano Pole
Jest rok 2006.
Według Małgosi.
O 9:00 opuszczamy schronisko Kamenica. Pierwsza noc spędzona na dość dużej wysokości (1750 metrów) była dla mnie bezsenna, ale mam jeszcze zapasy senne z autokaru, więc z siłami do chodzenia nie ma problemu. Idziemy lasem, czerwonym szlakiem, po drodze mijając 6-osobową grupę odpoczywających Bułgarów. Po niecałej godzinie od wyjścia przekraczamy strumyk i wychodzimy na małą halę, gdzie nagle urywa się szlak. Zostawiam tatę, żeby nasłuchiwał głosów idącej za nami grupy Bułgarów, a sama idę kawałek dalej poszukać oznakowań szlaku. Pomimo, iż teren jest stosunkowo płaski, po przejściu paru metrów tracę tatę z oczu, muszę się więc skoncentrować i zapamiętać, skąd wyszłam. Szlaku nie mogę jednak znaleźć, cały teren rozkopany jest przez końskie kopyta. Wracam więc do taty i cofamy się do ostatnio widzianego znaku. Okazuje się, że na rozwidleniu dróg źle zinterpretowaliśmy, mało czytelne trzeba przyznać, oznakowanie, kierujące nas w lewo zamiast prosto. Wybieramy tym razem poprawną drogę i za jakiś czas doganiamy grupę Bułgarów, która, jak widać, nie miała podobnych problemów. Ścieżka jest bardzo wąska, prawie zarośnięta przez krzaki jagód i wysoką po pachy kosodrzewinę. Stopniowo zaczyna prowadzić niemal pionowo w górę. Zdobywamy w ten sposób wysokość, po czym otwiera się przed nami piękna, rozległa hala. Tu trzeba przekroczyć dość szeroki strumień. Kamienie w strumieniu są śliskie, plecaki ciężkie, więc mamy z tym trochę kłopotu.


[Obrazek: Wielcy%20Podroznicy%20w%20Bulgarii%20013.jpg]


[Obrazek: Wielcy%20Podroznicy%20w%20Bulgarii%20015.jpg]


Po jakimś czasie dochodzimy do drogowskazu, który informuje, że do schronu Spano Pole zostało nam jeszcze pół godziny marszu. Tymczasem zgodnie z naszymi oczekiwaniami powinniśmy właśnie do niego dochodzić, idziemy już prawie dwie godziny! Stamtąd zaś w kolejne dwie godziny powinniśmy dotrzeć do schroniska Sinanica. Według drogowskazu zaś do Sinanicy jest jeszcze cztery i pół godziny. A zatem od tej strony przejście do schroniska Sinanica jest dłuższe niż kalkulowaliśmy na podstawie mapki. W dodatku zaczyna się chmurzyć i pogoda jest niezbyt ciekawa, iść teraz do tego schroniska byłoby mało przyjemnie i może nawet niezbyt bezpiecznie.
Grupa bułgarska ma zarezerwowany nocleg w Spano Pole. Zastanawiamy się więc i my nad noclegiem w schronie. Dwaj przewodnicy z grupy bułgarskiej zapewniają nas, że i dla nas znajdzie się miejsce.
I znalazło się.
Bułgaria to raj dla górskich wędrowców
Odpowiedz
#2
Zasłon Spano Pole- Hiża Wichren

Zrywamy się rano. W nocy silny wiatr trochę rzucał naszym namiotem, ale udało nam się jako tako wyspać. Przy śniadaniu przy drewnianej ławeczce jakaś pani słucha radyjka. Leci angielska wersja piosenki „Parole”.

[Obrazek: Wielcy%20Podroznicy%20w%20Bulgarii%20033.jpg]

Wychodzimy o 8-mej. Mamy kłopot z odnalezieniem zbadanego już wczoraj pierwszego odcinka szlaku, bo w nocy trawa się podniosła i nie widać wydeptanej ścieżki. Idziemy komfortowo po równym i niezbyt stromo w górę.

[Obrazek: Wielcy%20Podroznicy%20w%20Bulgarii%20039.jpg]

[Obrazek: Wielcy%20Podroznicy%20w%20Bulgarii%20043.jpg]

Po 2 godzinach docieramy na przełęcz Siniwriszki Prewał. Widać stąd w oddali szczyt Sinanica, uchodzący za najpiękniejszą górę Pirinu. Jest to biała naga piramidka, rzeczywiście bardzo zgrabna i powabna.

[Obrazek: Wielcy%20Podroznicy%20w%20Bulgarii%20048.jpg]

Na przełęczy skręcamy w prawo, kierując się do schroniska Wichren i zaczynamy schodzić ostro w dół. Na zboczach pionowo są „poustawiane” obok siebie wielkie płaskie głazy, jak wielkie tomiska książek na regałach. Droga choć piękna, szybko robi się męcząca. Mozolny długi marsz i ciągnąca nas w dół siła bezwładności wywołują stopniowe otępienie. Przez prawie cztery godziny cały wysiłek musimy wkładać głównie w hamowanie ciężaru ciała, nogi więc, a przede wszystkim kolana i stopy, są mocno obarczone. Ruchome kamienie obrywają się spod nóg, trzeba uważać, żeby się nie przewrócić. W podskakującym żołądku pojawia się uczucie głodu. Spomiędzy zarośli kosodrzewiny wchodzimy na siodełko. Teraz idziemy wzdłuż rzeki, wciąż po dość stromym terenie. W dali widnieje zielony dach schroniska.

[Obrazek: Wielcy%20Podroznicy%20w%20Bulgarii%20051.jpg]

[Obrazek: Wielcy%20Podroznicy%20w%20Bulgarii%20055.jpg]
Z perspektywy żaby.

[Obrazek: Wielcy%20Podroznicy%20w%20Bulgarii%20057.jpg]

[Obrazek: Wielcy%20Podroznicy%20w%20Bulgarii%20066.jpg]
Bułgaria to raj dla górskich wędrowców
Odpowiedz
#3
Z tej relacji można było by napisać przewodnik "marszrutkowy" po górach. Chociaż już coś takiego wydało wydawnictwo "Bezdroża".
ps.

Bardziej piramidalnie wyglądał mi Vihren! Taki kawał ogromnej skały jak by położony na zielonej trawie. Bardzo się oznaczał tym swoim wykrojem.
Арка беееее .... зашто ми не вдигаш ?! :-)))))
Odpowiedz
#4
Hiza Demianica – Zasłon Tewno Ezero

Jest rok 2008.
Jest wieczór w naszym kochanym schronisku. A rano Małgosia robi notatkę.
Przed snem biorę dwie aspiryny, na wszelki wypadek. Od oddychania zimnym powietrzem wysoko w górach drapie mnie w gardle, trochę się też wyziębiłam. Noc zapowiada się zimna, wszyscy trochę się trzęsiemy. Chowamy się, solidnie poubierani, do śpiworów, przykrywamy kocami. W nocy budzi mnie jednak zimno, które dociera do wnętrza śpiwora przez otwór na twarz. Zarzucam na głowę kurtkę. Przy okazji przewracam się na drugi bok – jest to skomplikowana operacja, trzeba to zrobić tak, by różne warstwy, w które się opatuliłam nie zsunęły się z łóżka. Wyjmuję też zatyczkę z jednego ucha i przekładam do drugiego, tego, na którym nie będę leżeć. O 6-tej rano okazuje się, że jesteśmy w chmurach, w dodatku leje. Śpimy więc dalej i wstajemy o 8-mej. Tym razem na niebie są już przejaśnienia.

Na budynku wisi tablica z trasami.

[Obrazek: P7250149.JPG]

Jednak i tak szykujemy się już na dzień odpoczynku, ewentualnie zejdziemy do Banska na obiad (2 godziny w dół i potem 3 w górę). Po śniadaniu i kawie niebo kusi nas jednak coraz większymi połaciami błękitu, żeby iść w górę. Wypytujemy jeszcze w schronisku o wiadomości na temat pogody. Bułgarski przewodnik z małą grupką mówi, że możemy iść z nimi, idą w tym samym kierunku. Dzisiejsza droga to według naszych kalkulacji ponad 3 godziny, czyli z plecakami może być około 6-ciu. Cały czas prowadzi wysoko w góry aż do schronu Tewno Ezero 2512 m, więc gdybyśmy wpadli w złą pogodę, nie będzie odwrotu. To, że możemy podłączyć się do grupy dodaje nam otuchy, wyruszamy. Szybko jednak okazuje się, że z ciężkimi plecakami na grzbietach nie nadążamy za skaczącymi jak sarenki po kamieniach młodymi Bułgarkami, które nie muszą nic dźwigać. Idziemy swoim tempem.

[Obrazek: P7260159.JPG]

[Obrazek: P7260163.JPG]

Już po pół godzinie czuję duże zmęczenie, lekko kręci mi się w głowie. Stajemy więc na parę minut, by napić się wody i posilić jakimś batonikiem. (Do bidonu z wodą wrzuciliśmy dwie pastylki Plusz-Activ, dobry patent na długą drogę). Za jakiś czas do polany, na której się zatrzymaliśmy, docierają 3 konie objuczone ciężkimi skrzyniami i beczkami, wypełnionymi zapewne prowiantem dla schronu, a z nimi dwóch górali. Zapewne zmierzają w stronę schronu Tewno.

[Obrazek: P7260168.JPG]

[Obrazek: P7260169.JPG]

[Obrazek: P7260171.JPG]

Ruszamy za nimi, okazuje się, że mamy mniej więcej podobne tempo – my też jesteśmy objuczeni ciężkim bagażem. Przy takich silnych zwierzętach musi być bezpiecznie. Gdy droga zaczyna się ostro wznosić, konie okazują się mieć nad nami przewagę w walce z wysokością. Ale zależy nam, żeby nie stracić do nich odległości, więc – ponieważ idę pierwsza – narzucam szybkie tempo. Przez ponad pół godziny idziemy stromizną która waha się między 15 a 30 stopni kąta nachylenia. Z ciężkim 20 kg plecakiem i szybkim tempem szybko spalam zapasy ze śniadania i postoju. Ale jestem zaparta jak nigdy, ciągnę żwawo w górę, głośno oddychając ustami. W pewnym momencie zaczynam już iść automatycznie, świadomość, z jej wszystkimi wahaniami i problemami z motywacją, wyłącza się, a silne, zdeterminowane mięśnie nóg i płuca ciągną do przodu. Siła, jaką w sobie w tym momencie odkrywam, daje mi dużo satysfakcji. W głowie kwitnie wielka i odkrywcza myśl (typowa aktywność umysłu w czasie długiej wędrówki w rozrzedzonym powietrzu), że być silnym i wielkim może być jakimś sposobem na osiągnięcie szczęścia i że może warto właśnie na tym skupić się w życiu. Wychodzimy na małą kotlinę, gdzie teren jest już równy. Górale mówią, żebyśmy szli dalej niebieskim szlakiem, oni zaś odbijają w lewo, nie wiemy dokąd.
Ruszamy dalej sami, ale już po kilku minutach, okazuje się, że musimy uzupełnić intensywnie zużytą przed chwilą energię, czyli odpocząć. Przysiadamy na kamieniach na parę minut, a gdy ruszamy, znowu dochodzą nasi towarzysze podróży. Zauważamy jednak, że skrzynie już są puste. Pokazuję na nie i pytam: A te... astawili? Na co mężczyźni kiwają że tak i pytają czy chcemy wrzucić na konie swoje plecaki. Hoho! Jasne że chcemy!

[Obrazek: P7260182.JPG]

[Obrazek: P7260183.JPG]

[Obrazek: P7260184.JPG]

Zrzucamy z siebie kilogramy, które przybijają nas do ziemi i rzucamy na jednego z koni. Nawet nie chcę myśleć, co biedaczek sobie myśli o 60 kg (byliśmy w trójkę), które znowu musi dźwigać. Bez plecaków czujemy się jakby nagle przestała działać grawitacja.
Teraz nie suniemy, ale niemalże fruniemy po szlaku. Przed nami zaś dzielnie kroczą po górskich ścieżkach konie i wytyczają dalszą drogę.

[Obrazek: P7260185.JPG]

[Obrazek: P7260187.JPG]

[Obrazek: P7260190.JPG]

[Obrazek: P7260191.JPG]

[Obrazek: P7260193.JPG]

Wejście na przełęcz jest bardzo strome, wchodzi się kamienistymi zakosami. Z plecakiem byłoby to niezmiernie męczące, szczęście że, niczym himalaiści, mamy teraz swoich Szerpów.


[Obrazek: P7260194.JPG]

[Obrazek: P7260195.JPG]

[Obrazek: P7260197.JPG]

[Obrazek: P7260198.JPG]
Czerwony szlak to droga do schroniska Wichren bardzo trudna.

Dochodzimy do przełęczy, stąd wpierw ścieżką nieco w dół a potem po równym dochodzi się w 20 – 30 minut do schronu Tewno (inaczej obliczaliśmy na podstawie przewodnika) położonego nad jeziorem Tewno.

[Obrazek: P7260199.JPG]

Te łańcuchy po naszej prawej to droga Wichren – Tewno wg mojego rozeznania. Ale ludzie później mówili, że tam nie ma łańcucha.

Już widać schron.

[Obrazek: P7260201.JPG]

[Obrazek: P7260202.JPG]

[Obrazek: P7260230.JPG]

[Obrazek: P7260203.JPG]

Są już nasze koniki.
Bułgaria to raj dla górskich wędrowców
Odpowiedz
#5
Tewno Ezero – Begowica

Na śniadanie zjadamy pyszne racuchy, wielkie i gorące, prosto z pieca, z pyszną jagodową konfiturą. Już o 4-tej nad ranem czuć było z kuchni smakowite zapachy, gospodarze schroniska wstali wcześniej, żeby przygotować sycący posiłek dla wędrowców. Wypytujemy o początkowy odcinek drogi, szlakiem żółtym do rozwidlenia. Boimy się, że może to być trudny kawałek grani i z plecakiem nie damy rady przejść. Okazuje się jednak, że jest dość prosty- idziemy.

[Obrazek: P7270240.JPG]

[Obrazek: P7270241.JPG]

W pewnym momencie, na odcinku po wielkich białych głazach gubimy szlak. Takie głazy potrafią być zdradliwe. Nigdy nie wiadomo, czy ścieżka, która przez nie wiedzie, została rzeczywiście ułożona, czy jest tylko halucynacją. Dopóki trzyma się człowiek szlaku sprawa zawsze wydaje się łatwa. Ale czasem wystarczy na chwilę jedynie stracić koncentrację, spojrzeć w inną stronę, by droga przez głazy stała się nagle jedynie gruzowiskiem wielkich kamieni, z których wszystkie wyglądają tak samo, a pośród nich nie widać żadnych śladów poprzednich wędrowców.

[Obrazek: P7270243.JPG]

[Obrazek: P7270244.JPG]

Rozłączamy się więc na chwilę i bez plecaków szukamy następnego żółtego oznaczenia drogi. Jedna osoba wraca do ostatniego widzianego znaku, żeby go pilnować. Trwa to wszystko jakiś czas, ale nie można w takich sytuacjach ryzykować. Trochę po skałkach, wąskich lejach przedzieramy się dalej do przodu.

[Obrazek: P7270249.JPG]

[Obrazek: P7270261.JPG]

Dalej już niebieskim szlakiem, ścieżką w dół. Na dużych obszarach teren jest bardzo podmokły.

Docieramy do stada pasących się krów, pilnowanych przez psy pasterskie. Te są najwyraźniej spragnione towarzystwa, a jednocześnie dobrze już obeznane w biznesie, wiedzą, czego się można spodziewać po turystach, jeśli zamiast ich obszczekiwać okaże się im trochę sympatii. Mały szczeniaczek nie chce nas puścić, wymusza kolejne pieszczoty, liczy też na coś do jedzenia, ale nie jesteśmy tacy naiwni.

[Obrazek: 140%20T-K.jpg]

[Obrazek: 141T-K.jpg]

[Obrazek: 145%20T-K.jpg]

[Obrazek: P7270260.JPG]

Idąca za nami bułgarska grupa niestety się taka okazuje, bo wieczorem docierają do naszego schroniska, Begowica (dawniej Kamenica), z małą puchatą niespodzianką. Niewiele też się przejmują faktem, że pasterski szczeniak opuścił swoich panów i powędrował z nimi w doliny. Nie wiemy, co się potem dokładnie z nim stało, mam nadzieje, że na drugi dzień ktoś go w schronisku przynajmniej nakarmił.
Bułgaria to raj dla górskich wędrowców
Odpowiedz
#6
Nasze zmagania z Wichrenem

Hiża Bynderica – Hiża Bynderica
Rok 2005
Wyruszamy na Wichren z hiży Bynderica przez Kazanite szlakiem zielonym. Trawersujemy stok poprzez las. Po lewej stronie odsłania się już biała grań Wichrenu z malutkimi postaciami na szczycie, a po prawej schron Kazana- drewniany barak. W tej scenerii zza Wichrenu zaczynają wynurzać się chmury i wkrótce słychać pierwsze grzmoty. Decydujemy się na odwrót.

Hiża Wichren – Wichren – Hiża Wichren
Rok 2007
W hiży Wichren szybko zjadamy śniadanie i ruszamy na Wichren - 3 godziny drogi. Wysokość jest znaczna, około 2000 m, a mamy się jeszcze wznieść o prawie kolejny tysiąc. W dodatku od samego początku szlak wiedzie bardzo stromo. Łatwo się więc męczymy. Piękne widoki dokoła i wspaniałe górskie powietrze nadają temu zmęczeniu sens. Pogoda jednak wydaje się niepewna. Połowa sklepienia jest błękitna, druga jednak coraz bardziej się chmurzy. Gdybyśmy brnęli konsekwentnie na szczyt mogłoby zacząć w dole grzmieć gdy będziemy na górze i nie będzie drogi ucieczki przed ewentualnym nagłym załamaniem pogody. Po dwóch godzinach wspinaczki przezornie bez żalu decydujemy się wracać i zostawiamy Wichren na przyszły rok.

[Obrazek: 100_0846.jpg]

[Obrazek: 100_0850.jpg]

[Obrazek: 100_0853.jpg]

[Obrazek: 100_0857.jpg]
Hiża Wichren z zielonym dachem. Na prawo od hiży widać kawałek rzeki.
Bułgaria to raj dla górskich wędrowców
Odpowiedz
#7
Wichren rok 2008
Atakujemy z hiży Wichren w trójkę z Grażynką.
Tata wstaje pierwszy, po chwili przynosi wiadomość, że można iść. Wstajemy więc i zaczynamy pakowanie. Choć niebo jest w połowie błękitne, a tylko w połowie przykryte czapą chmur, przewidujemy, że raczej uda nam się dojść aż do szczytu. Pogoda jednak wciąż okazuje się naszym wrogiem. Pierwsza połowa drogi mija bardzo przyjemnie, słońce podtrzymuje w nas optymizm i wiarę, że wreszcie odczarujemy ten Wichren. Gdy osiągamy jednak wysokość około 2500 m n.p.m. pogoda szybko się załamuje, zagęszczają się nagle szare chmury, robi się wietrznie, zimno, coraz wilgotniej. Taka pogoda nie sprzyja hartowi ducha, nasz optymizm szybko spada, mnożą się wątpliwości, co się kryje za pasmem gór, które przysłania nam przecież widok na drugą połowę sklepienia. Zamiast zdecydowanie przeć do przodu staramy się jak zwykle racjonalnie rachować i osądzać sytuację i nasze szanse dotarcia bezpiecznie na szczyt i, o czym nie można zapominać w kalkulacjach, zejścia bezpiecznie na dół do schroniska. Jednak nasza sceptyczna postawa jest diametralnie inna od hartu ducha Grażynki. Grażynka jest nieustraszona, deszcz i burza są jej niestraszne (chwała jej za ten optymizm, nie raz nam pomógł!), chce iść dalej i zdobyć szczyt. Jesteśmy naprawdę rozdarci. Oczami wyobraźni widzę już rozczarowanie Grażynki po powrocie do schroniska bez osiągniętego celu. Z drugiej strony, nie wiem, czy umiem wykrzesać w sobie tyle odwagi, żeby w tak ponurą pogodę pchać się na górę, i celowo wydłużać pobyt wysoko w górach podczas gdy już teraz sytuacja wcale nie przedstawia się ciekawie. Wszystko rozwiązało się ostatecznie tak, że każdy był zadowolony, choć rozwiązanie to do tej pory wydaje mi się dość kontrowersyjne. Otóż spotykamy na drodze dużą grupę francuską z bułgarską przewodniczką, która jest zdecydowana iść w górę. Grażynka na szczęście jest osobą bardzo towarzyską i otwartą, pyta, czy może się do nich dołączyć i w ten oto sposób rozdzielamy się. Grażynka idzie na swój wymarzony szczyt, my bezpiecznie schodzimy na dół, nie odczarowujemy więc jeszcze tym razem Wichrenu. Mam jednak cały czas wątpliwości, czy powinniśmy się byli rozłączać, jakoś źle mi to leży na sercu. Ale, jak później w zasadzie słusznie zauważa kolega, każdy odpowiada za siebie, każdy podejmuje decyzje na własny rachunek. 
Grażynka osiągnęła cel i dotarła bezpiecznie do schroniska parę godzin po nas. Wróciła bardzo zadowolona, szczęśliwa, spełniona, a my, choć oczywiście trochę zazdrośni, to jednak przede wszystkim bardzo dumni z naszej dzielnej bohaterki. Można też ująć sprawę w ten sposób: Grażynka jako lider naszej grupy zaatakowała ostatni odcinek naszej wspólnej wyprawy, my ją tam doprowadziliśmy, założyliśmy obóz… niech żyje Grażynka! Na górze wcale nie było łatwo, jak później opowiadała. Z zimna nie czuła rąk, gęste chmury ograniczały widoczność, wiał bardzo silny wiatr, a powietrze zagęszczone było szronem, jakby zmielonym gradem, który oblepiał całe ciało. Bez ciepłego swetra, kurtki, peleryny i rękawiczek nie ma się tam w ogóle co pojawiać (no, ale kto chodzi w góry bez takiego ekwipunku). Warunki tylko dla prawdziwie wytrwałych.
Bułgaria to raj dla górskich wędrowców
Odpowiedz
#8
Brawo dla koleżanki. Wichren jest trudno zdobyc w każdych warunkach , sam szczyt to kamienie i głazy marmurowe. Jak jest słońce sie nagrzewaja i ciężko oddychac, jak pada deszcz sie ślizgaja. Ja osobiście nie jestem "chodzący po górach" i na Wihren byłem tylko raz z południowej strony weszliśmy i z północnej zeszliśmy było lato i upał. Na koniec ledwo sie dowlokłem do schroniska z powrotem bo zabrakło nam wody a tam na górze wody nie ma niestety.
Odpowiedz
#9
Reportaż zdjęciowy Grażynki z jej wejścia na Wichren


[Obrazek: P7230032.JPG]

[Obrazek: P7230033.JPG]

[Obrazek: P7230034.JPG]

[Obrazek: P7240044.JPG]

[Obrazek: P7240055.JPG]

[Obrazek: P7240057.JPG]

[Obrazek: P7240061.JPG]

[Obrazek: P7240065.JPG]

i z jej zejścia.

[Obrazek: P7240066.JPG]

[Obrazek: P7240073.JPG]

[Obrazek: P7240082.JPG]

[Obrazek: P7240084.JPG]
Bułgaria to raj dla górskich wędrowców
Odpowiedz
#10
Wichren 2009
Z hiży Wichren do hiży Wichren w trójkę z Piotrusiem.
Szybko dochodzimy do przełęczy.

[Obrazek: BULGARIA%202009%20119.JPG]

[Obrazek: BULGARIA%202009%20120.JPG]

[Obrazek: BULGARIA%202009%20121.JPG]

[Obrazek: BULGARIA%202009%20127.JPG]



[Obrazek: BULGARIA%202009%20138.JPG]
Z dala widzimy wysoko na stoku krowę. Myślimy, że to jakiś cud.

Droga od przełęczy na Wichren przy dobrej pogodzie jest łatwiejsza niż ta przy samym schronisku.

[Obrazek: BULGARIA%202009%20147.JPG]

[Obrazek: BULGARIA%202009%20148.JPG]

[Obrazek: BULGARIA%202009%20149.JPG]



[Obrazek: BULGARIA%202009%20150.JPG]

[Obrazek: BULGARIA%202009%20151.JPG]

[Obrazek: BULGARIA%202009%20152.JPG]

[Obrazek: BULGARIA%202009%20153.JPG]

[Obrazek: BULGARIA%202009%20160.JPG]

[Obrazek: BULGARIA%202009%20165.JPG]

[Obrazek: BULGARIA%202009%20166.JPG]

[Obrazek: BULGARIA%202009%20167.JPG]

[Obrazek: BULGARIA%202009%20168.JPG]

[Obrazek: BULGARIA%202009%20177.JPG]
Bułgaria to raj dla górskich wędrowców
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Хижа czyli schronisko górskie zdzicho 28 46,198 16.02.2019 21:13:17
Ostatni post: Masodi

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości