….i powrót.
Na polanie Piotruś mówi, że mógłby wskoczyć tam jeszcze raz.
Schodzimy szybko, z dala widać schronisko, wiemy, że to nie jest tak jak przy zejściu do Rilskiego Monastyru z Maliowicy w zeszłym roku, niedługo będziemy na miejscu. O 15.00 mamy autobus do Banska. Jesteśmy o 14.50. Duszkiem wypijamy w hiży Wichren po Zagorce. Przy okazji skrócony spontaniczny wykład Piotrusia na temat zalet szybkiego picia piwa. Chodzi o to, ze szybko wypite piwo działa jak shot znaczy kieliszek wódki. A nie jest tak nieprzyjemny a wręcz pyszny i jest go dużo. Natomiast jak się pije powoli, to piwo tylko usypia i osłabia. Ani się człowiek nie napije ani nie dostanie rauszu. Po prostu nie ma co pisać tylko trzeba spróbować

. Ideałem jest wypicie piwa na raz po chińsku - gam bej.
Jednooki właśnie podjeżdża swoim busem.
Tego dnia nikt nam nie mógł podskoczyć.
Została zakończona nie tylko ta wędrówka ale cała nasza dotychczasowa wędrówka po Pirinie. I koniec tematyczny zbiegł się z końcem chronologicznym.
Co mi jeszcze zostało do przejścia w Pirinie?
1. Cala tzw. główna grań Pirinu szlakiem czerwonym od schroniska Jaworow koło Razłoga przez schron Konczeto granią Konczeto i dalej przez Wichren do schroniska Pirin.
Ale nie staję się coraz młodszy tylko coraz starszy i pewnie to przejście nie nastąpi.
2. Szlak Kresna - Sinanica, którego już kawałek przeszliśmy i mam nadzieję jeszcze go przejść w całości, ale że mam jeszcze do przejścia całe polskie góry na dużą złotą GOT PTTK, więc pewnie to też nie nastąpi.