teraz w weekend (wreszcie wolny na miejscu) będziemy z Malutką malować jej pokój i ustawiać biurko z łóżkiem na górze.
I klasistka już nie może się doczekać.
Z gotowaniem ma to tyle wspólnego (Jej I klasa), że gdy była w przedszkolu, to właściwie będąc w nim od 7 do 17 tej jadła posiłki tam, wcześniej też nie musiałem gotować, bo czas pracy często nieunormowany i posiłki również (co po mnie widać).
Jest teraz okazja (i potrzeba) żeby na starość sobie conieco przypomnieć ze sztuki kulinarnej. No ale będę musiał dwie wersje stworzyć: ostra dla Tatusia i łagodna dla Córeczki, no i trochę rozgotowane, ale jednak warzywa (muszę Jej to jakoś w jedzeniu przemycać).
Flaki z mlekiem nie przeszły, ale kavarma warta jest zachodu, tym bardzie, że przepis na tacy zapodany
Co do szynki, to ze świniaka też do mnie bardziej przemawia, tylko z tą drobiową wmawiam sobie, że to może lepiej (zdrowiej dla mnie) będzie