Liczba postów: 80
Liczba wątków: 0
Dołączył: Feb 2016
Reputacja:
3
17.08.2016 21:11:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.08.2016 21:11:52 przez Stasiek2.)
tata - z racji zmęczenia nie dopisałem pozycji zakwaterowania w BG - 366e, czyli jakieś 1606 zł. Pozycja koszt na miejscu, oznacza pozostałe wydatki - jedzenie, picie itp. Teraz powinno się wszystko zgadzać.
Liczba postów: 3,376
Liczba wątków: 3
Dołączył: Feb 2016
Reputacja:
46
Możemy podsumować nasz tegoroczny wyjazd dwie osoby:
lot Katowice-Burgas 1700 zł bagaż 23 kg powrotny po 32 kg na osobę dojazd do Pyrzowic z Krakowa ok 100 zł
nocleg w centrum Burgas 1100 zł za studio
wydatki na miejscu (wyżywienie ,wycieczki ,pamiątki większość w płynie) 2500zł
całość wyniosła nas ok 5400
urlop jak co rok udany pogoda przez 14 dni super szaleństwo na maksa już odliczamy do następnego wyjazdu
Liczba postów: 80
Liczba wątków: 0
Dołączył: Feb 2016
Reputacja:
3
30.08.2016 14:04:59
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.08.2016 14:08:23 przez Stasiek2.)
Bill - czyli całość, podliczając pobyt i paliwo wynosiłaby 7200? Czy może paliwo mieści się w 6200 zł (i 1000 zł to: paliwo+ ubezpieczenie+winietki + autostrady w Serbii)?
Liczba postów: 206
Liczba wątków: 0
Dołączył: Oct 2015
Reputacja:
9
Całość 6200 zł (w tym paliwo).
Liczba postów: 870
Liczba wątków: 0
Dołączył: Sep 2016
Reputacja:
34
We wrześniu 8 dni z Itaki do Primorska , kupione w last minut koszt 806zł osoba ze śniadaniem .
80zł parking i 100zł dojazd z Lublina do Warszawy .
Na miejscu wydaliśmy około 1300zł + zakupy do domu Rakija i Lutenica 400zł na więcej miejsca w walizkach nie było

W sumie jakieś 3492,00 na dwie osoby
W czerwcu 2015r byliśmy z żoną samochodem w Sozopolu u znajomego gospodarza 14dni na miejscu z przejazdem na LPG
koszt w granicach 6000tys zł , wyjazd na rocznicę, na bogato
I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I've watched C-beams glitter in the dark near the Tannhauser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die...