Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
Zahaczył mnie kilka tygodni temu na priva tutejszy forumowicz, którego dane zamierzam ukryć.
Z pytaniami o bieżące ceny w BG.
Tudzież kiedy zamierzam jechać.
Z cenami nie jestem na bieżąco ale skoro z BG nie dobiegają fejki o hiperinflacji to udzieliłem pocieszenia.
Co zamiaru a raczej nie zamiaru wojowania po Bałkanie - odrzekłem, że jest to temat zawieszony raczej w próżni a na tapecie jest wygodnictwo i kalkulacja ekonomiczna lotów za piramidy.
Konkretnie do Marsa Alam w Egiptowie.
Zapadło zatem pytanie - jakie jest uzasadnienie owej destynacji.
Na pewno nie odpiszę w jednym poście - bo to jest długaśny temat.
Zastanawiam się czy jest sens pisania - kontynuacji w tym wątku - czy raczej otworzyć nowy ?
Może Szanowni Moderatorzy coś podsuną ?
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
Liczba postów: 14,443
Liczba wątków: 28
Dołączył: May 2015
Reputacja:
407
Jacky, moja sugestia jest taka żebyś założył wątek w dziale "Jeśli nie Bułgaria i Bałkany to..."
Dział jest tak pojemny, że Twoje opisy podróży do Egiptu znajdą właściwe miejsce.
Pozdro!
Liczba postów: 4,339
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
103
Dokładnie - tam nawet Edżypt się zmieści
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
ks. Tischner
„Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
Hmmm...
Nie odważyłem się ruszyć tematyki egipskiej...
Ponieważ sporo jest w necie.
Być może cuś skreślę.
Ale to w wolnej chwili i wedle zapotrzebowania.
Natomiast urodził się w moim umyśle a przy sprzeciwie maryli.
Projekt.
Kuracji w sanatorium z sieci SBR czyli naszego odpowiednika NFZ.
Miejsce już wybrałem.
Ale informacji i opinii niewiele udało mi się zebrać.
Ktoś ? cuś ?
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
Na myśl o sanatorium w BG wpadłem ponad 10 lat temu.
Wielokroć bywałem w tym kraju, służbowo i prywatnie.
Podczas pobytu nad Czarnym Morzem gospodarz kwatery opowiedział nam o swojej kuracji w sanatorium w Pavel Banya.
Zajrzeliśmy tam rok później, trochę nagiąłem trasę dojazdu.
Obejrzeliśmy cały obiekt włącznie z basenem krytym z wodą termalną.
Ówczesna aktywność zawodowa kazała mi schować myśli w ogóle o sanatorium na jakieś 7 lat.
Wróciłem do tematu jakieś 3 lata temu.
Długo studiowałem stronę sanatoryjną tamtejszego odpowiednika naszego NFZ.
Uwagę zwróciła cena pełnopłatnego pobytu.
Ceny na poziomie 60 - 80 % naszych krajowych, zależne od standardu zakwaterowania.
2 miesiące temu wytypowałem 6 obiektów w tym jedno sanatorium byłe wojskowe.
Wysłałem zapytania mejlowe.
Odpowiedziało tylko jedno ale akurat to, które mnie najbardziej interesowało.
Obiecali przysłać rezerwację na wrzesień ale dopiero po 1 lipca.
Przypomniałem się.
W trakcie detalicznej korespondencji podali cenę.
Mocno wysoką.
Pomyślałem, że być może jest to cena za dwie osoby.
Była bowiem na poziomie ca 250 % ceny taryfowej ze strony netowej dla tubylców.
Niestety, odpowiedź sprowadziła mnie na ziemię.
Dla obcokrajowców mają podwyższone stawki.
Ten kraj jeszcze nie wyszedł z okowów socjalizmu a wlazł do UE.
Rzecz jasna, zrezygnowałem życząc im powodzenia w byznesie.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
Liczba postów: 3,447
Liczba wątków: 1
Dołączył: May 2015
Reputacja:
216
Niewem panie Jacku czego pan sobie glowe zawraca z jakimsz Bulgarskim NFZ?
Po prosto trzeba tam pojechać, zakwaterować sie w sanatorium lub w priwatnej kwaterze i tam chodzić tylko na procedury.
Ma pan racja- doputy nie umrze ostatni komunista nic sie nie zmieny
"In vino veritas, in aqua sanitas"
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
Moje winiarskie wspomnienia skojarzone z BG.
Był rok 1980 gdy kolejowe cysterny kolei BDŻ straciły homologację do jazdy po europejskich torach.
A bardzo dużo wtedy importowaliśmy win luzem dostarczanych do zakładów CPWI ( Centrala Win Importowanych ) gdzie były chrzczone i butelkowane.
Eksporterem był Vinprom a importerem Agros.
I pewnego dnia padł blady strach.
Bułgarzy poinformowali, że nie mogą już wozić więc jeśli strona polska chce kupić to niech sobie sama przyjedzie i zabierze.
A na rynku transportowym pusto, żadnej szansy na znalezienie wolnych cystern kolejowych.
Zupełnie przypadkiem - pracowałem wtedy w nieistniejącej już firmie spedycji międzynarodowej C.Hartwig Katowice - wpadłem na pewien pomysł który bardzo szybko zaowocował.
Ciąg dalszy w kolejnych odcinkach.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
09.09.2020 20:08:54
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.09.2020 20:17:01 przez jacky6.)
Otóż w dziale w którym pracowałem a nawet w pokoju w którym miałem swoje miejsce pracy sąsiadowałem z koleżanką, która sprowadzała z zagranicy cysterny kolejowe pod przewozy ładunków polskiego handlu zagranicznego, głównie chemii przemysłowej.
Pewnego dnia przypadkiem usłyszałem, jak rozmawiała z pracownikami Ciech Warszawa o cysternach kolejowych zakupionych przez Zachem Bydgoszcz pod eksport produktu o nazwie epichlorhydryna.
Było tych cystern wysokotonażowych prawie 60 sztuk i zostały własnie sprowadzone z fabryki wagonów do Bydgoszczy.
Problem polegał na tym, że w Bydgoszczy budowa zakładu mającego produkować EPI opóźniła się ponad 2 - 3 lata i sprowadzone cysterny miały się paść na bocznicy kolejowej.
Szybko do szefa z propozycją a raczej najpierw pomysłem wydzierżawienia tychże cystern pod import wina z BG.
Bardzo szybka konsultacja, czy przedmiotowe cysterny nadają się do przewozu spożywki.
Odpowiedź była pozytywna bo były to cysterny nówki fabryczne nie skażone żadną chemią.
Bardzo konkretne negocjacje z Zachemem i ustalenie stawek najmu.
Już po kilkunastu dniach pierwsze cysterny dotarły do BG pod nalew wina.
Bułgarzy byli zszokowani, bo sami szukali cystern rynku pod spożywkę i nie znaleźli.
A ja - wkrótce zostałem nagrodzony o czym w kolejnym odcinku.
W chwili obecnej zawiesiłem kontakty z SBRem ale obserwuję co się dzieje u nich na rynku - choćby tzw. cenniki na bieżący rok.
Z uwagi na COVID nie podjąłbym ryzyka jazdy ale w przyszłym roku kto wie ?
Na razie rozpocząłem procedurę wystawiania wniosku przez lekarza rodzinnego z opcją skorzystania z kuracji tzw. transgranicznej czyli w krajach UE.
Wersję kuracji z zakwaterowaniem w pensjonacie i wykupieniem procedur też mam rozpracowaną.
Ponoć nie jestem rzadkim okazem ale z pozyskanych wieści sporo kuracjuszy z UE korzysta z rehabilitacji w BG, tyle, że nie ma grup kontaktowych i naciskowych.
Będę informować o przebiegu operacji, nawet gdyby pacjent miał opuścić ten ziemski dół.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
Jakieś niespełna dwa miesiące po uruchomieniu transportów wg mojej koncepcji zostałem zaproszony przez importera ( czyli Agros Warszawa ) do udziału w delegacji służbowej do BG.
Cele były daw:
1. dopracowanie obsługi spedycyjnej transportów ( moja działka )
2. odbiór poszczególnych partii win zakupionych przez Agros pod kątem ich jakości ( działka Agrosu ).
Agros reprezentowała pani będącą kiperką, teraz nawet imienia już nie pamiętam oraz pani handlowiec prowadząca kontraktację.
Po przylocie do Sofii następnego dnia zostaliśmy zawiezieni do jednego z zakładów winiarskich pod Sofią.
Po lekkim posiłku następowała handlowa degustacja win.
Pani kiperka zastrzegła na początku, że będzie co najmniej kilkanaście próbek i byśmy z każdej zaserwowane lampki wina pili jedynie tyle co łyżeczkę herbacianą a nawet i mniej.
Po każdej próbce wina - każde z nich przestawiało partię od 100 do 400 to - pani kiperka uczyła nas oceny wina, jego smaku a przede wszystkim aromatu, klarowności i tak dalej.
Niewiele z tego już pamiętam ale zapamiętałem, że ta pierwsza degustacja była na miesiąc przed wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce.
Przy drugiej partii - próbce - zapytała się co zwróciło naszą uwagę jako aromat.
Powróciliśmy do kieliszków - i nic.
Przecież to wino czuć naftą.
Ponownie wąchamy i tak było.
Ta partia wina została odrzucona.
Przez kolejne trzy dni jeździliśmy po zakładach winiarskich Vinpromu.
Po każdym seansie degustacyjnym dostawaliśmy do hotelu po reklamówce z winami i koniakami.
Właściwa konsumpcja odbywała się dopiero wieczorem w hotelu.
Acha - oprócz mnie był jeszcze dyrektor zakładu transportu kolejowego z Zachemu.
cdn
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
Liczba postów: 2,067
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
141
Jacek już troszkę czasu mięło czekamy na ciąg dalszy.