Ocena wątku:
  • 8 głosów - średnia: 4.38
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Na bułgarskim szlaku jacky @ maryla od lat !
#1
już wkrótce pojawią się wspomnienia starsze i nowsze ...
kiedyś tylko tekstowe ...
bez fotek...
ale nadrabiające tekstem brak obrazu...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#2
Obzor - największy
Czernomorec - klimatyczny
Łozeniec - najspokojniejszy
Odpowiedz
#3
(15.05.2015 23:11:01)igi123 napisał(a): Obzor - największy
Czernomorec - klimatyczny
Łozeniec - najspokojniejszy

zaczynam "drukowanie" tekstu przygotowanego wspólnie z texarcaną...
rzecz pójdzie w odcinkach...
dzisiaj pierwszy
...


PORADY STAŁEGO BYWALCA

Do Bułgarii jeżdżę z moją żoną Marylą od lat. Dodam, że od wielu. Aktualnie dzieciaki mamy już dawno odchowane, ale bywało, że jeździliśmy rodzinnie. Pierwszy raz byłem tam służbowo w 1975. Pierwszy raz z Marylą w 1978 - jeszcze koleją, bo mi się wtedy nawet autko nie śniło... Autkiem pojechaliśmy do Bułgarii po raz pierwszy w 1995, a potem jeździliśmy już corocznie (z przerwą w 2000, za to w 2006 byliśmy już dwakroć). Przypadła nam do gustu kuchnia bułgarska i ciepły klimat, zafascynowała tamtejsza muzyka – to ostatnie dzięki pewnej Gliwiczance, co to za mąż za Bułgara we Wracy poszła...
Jako że na co dzień mieszkamy... no... prawie „w górach”, urlopy spędzamy nad morzem – najchętniej Czarnym. Mamy tam ulubione miejscowości - chyba najbardziej Łozenec i Czernomorec, ale znamy też Obzor, Warnę i inne kurorty. Za każdym razem staramy się zajrzeć w inne miejsce, żeby nie wiało nudą, a i żeby nasycić przy okazji apetyt na małą przygodę.
Wyjazdy organizujemy całkiem samodzielnie, bazując w tej chwili głównie na własnym doświadczeniu, ale także korzystając chętnie z rad innych – szczególnie podróżującej części rodziny albo bywalców tematycznych forów internetowych.
Do Bułgarii jeździmy zazwyczaj tak zwanym „szlakiem głównym” przez Słowację, Węgry i Rumunię, choć w szczegółach trasy mogą się znacznie od siebie różnić. Zasady podróżowania mamy już wyklarowane: nigdy nocą, noclegi wyłącznie w przydrożnych motelach, pensjonatach i pokojach przy stacjach benzynowych, a w drodze powrotnej dwie-trzy doby spędzone u Madziarów na moczeniu się w ich wybornych termach.
W samej Bułgarii zawsze mieszkamy w kwaterach prywatnych, albowiem klimaty hotelowe aż za dobrze pamiętam z wyjazdów służbowych. Oboje z Marylą preferujemy atmosferę rodzinną, u swoich gospodarzy czujemy się jak u kuzynostwa. Są miejscowości, do których możemy przyjechać w szczycie sezonu i dostaniemy kwaterę o każdej porze dnia lub nocy. Trzeba tu dodać, że zawsze jeździmy w ciemno, właściwie tylko raz się zdarzyło, że uprzedziliśmy gospodarzy telefonicznie o naszej wizycie. Po prostu nie jest to koniecznie, a poza tym nie musimy się napinać, że mamy taką czy siaką rezerwację i co to będzie, jak nie zdążymy dojechać na czas. Nasza naczelna zasada to pełny luz. Jeżeli spodoba się nam gdzieś po drodze – możemy zostać tak długo, jak zechcemy. Plan podróży mamy zawsze, ale też w każdej chwili możemy go zmienić.

[Obrazek: 2mxhcnb.jpg]
Dodatek ilustracyjny - fotografia z pierwszego wyjazdu samochodem do BG, dokładnie do Czernomorca AD 1995.
Aż się nie chce wierzyć, że tak czas zleciał szybko.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#4
Trzeba odkurzyć dzienniki pokładowe!

Siadam w fotelu, zapinam pasy i zaczynam lekturę!
...:::Bbbuuulllgggaaarrriiiaaa Rrruuullleeezzz:::...
96 97 98 99 00 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22
Odpowiedz
#5
Ja się przyłączam do tej lektury
Odpowiedz
#6
jacky6 - narobiłeś smaku i zniknąłeś nie powiem gdzie...
ks. Tischner
„Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”
Odpowiedz
#7
Lozeniec klimatyczny. Miasto opanowane przez nowobogackich Bulgarow. Jazz w restauracjach( nie wszystkich) Szkoła surfing u i nurkowania. Spokój cisza . Dla turystów dziura ,dla Bulgarow za drogo.

Mnie to odpowiada . Spokój cisza. Chcę zgiełku jest auto.
Odpowiedz
#8
(17.05.2015 16:47:21)peter1974 napisał(a): jacky6 - narobiłeś smaku i zniknąłeś nie powiem gdzie...


Oczywiste jest, że przy tym sposobie organizacji wyjazdów żywimy się samodzielnie – ale wcale to nie oznacza, że korzystamy wyłącznie z publicznej gastronomii.
Śniadania sporządzamy sami z lokalnych surowców zakupionych w sklepie (jest to cała wakacyjna ceremonia), na plażę zasuwamy z owocami i baniczkami (spełniającymi rolę naszych drożdżówek, tyle że zrobionymi z zupełnie innego ciasta - listkowego), na obiado-kolacje chadzamy zazwyczaj do lokalnych restauracyjek, ale bywa też, że improwizujemy w kuchni na kwaterze, pichcąc sobie leczo lub odpalając grilla.
Generalnie dłuższy kontakt z bułgarską kuchnią, bazująca na warzywach, jest doskonałą okazją do zmniejszenia objętości oponek nabytych w zimie przed telewizorem.
Natomiast co do napitków dnia powszedniego, to zawsze bierzemy z Polski zapas własnej herbaty. Bułgarskie herbaty podawane w lokalach to z reguły herbaty ziołowe, tak zwany biłkow czaj w różnych odmianach: z rumianku, macierzanki, dziurawca, lebiodki czy też z suszonych liści jagody. Dla nas ma to swój urok, tym niemniej nie każdy jest wstanie taką herbatkę znieść.

[Obrazek: 29mskdd.jpg]

dodatek fotograficzny, czyli pamiątkowe ujęcie ( przed wieloma laty ) przed pierwszym zakwaterowaniem w Czernomorcu - na zdjęciu razem z Zlatką, znaczy się domek ich był klasycznym pudełkiem zapałek znanym i u nas, różnica zasadnicza - pokoje bez ogrzewania, na sezon zimowy gospodarze przenoszą się do mieszkania blokowego w Burgas...
w domku Zlatki i Koli mieszkaliśmy kilkakroć, ostatni raz w 2006...
i wiemy, że gdyby były jakiekolwiek problemy z znalezieniem kwatery - oni zawsze nas przyjmą i dadzą nocleg...    
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#9
w 2 minuty przeczytałem i czuję niedosyt, te zdjęcia sprzed paru dobrych lat to dobry pomysł
ks. Tischner
„Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”
Odpowiedz
#10
(17.05.2015 20:17:15)peter1974 napisał(a): w 2 minuty przeczytałem i czuję niedosyt, te zdjęcia sprzed paru dobrych lat to dobry pomysł

jeszcze jest sporo odcinków...
i czas na dyskusyjne wspomnienia ...
może to trudne, bo tamtymi czasy nie dysponowaliśmy jeszcze cyfrówkami a analogami...
jak nawinę jeden dzień wspomnienie - czy wystarczy do dyskusji, dywagacji ?
samo życie - takie to drzewiej były czasy - nieprawdaż Sikornik ?
  
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości