Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
Kursunlu Han...
pojawił się na horyzoncie...
wejście i od razu zaskoczenie...
taki reprezentacyjny obiekt a wejście jakby do piwnicy, sutereny wręcz...
stąd było nawet zawahanie - czy aby warto ?
ale blachę to sobie nieźle strzelili...
a propo po metalu...
jak szukałem w necie info o tym zajeździe - to netowy tłumacz przekładał nazwę na "ołów", to znaczy początek nazwy...
hm...
ale dziedziniec okazuje się już okazały, zadbany...
cóż - szybka orientacja - teraz jest to hotel wysokiej klasy...
i pomyśleć - taki stary zajazd - wybudowany przecież już w latach 1443 - 1461 przez Ismaila Bey Kemalettina...
szczyt swojej wielkości i dochodowości osiągnął w latach 1689 - 1691...
potem przyszły chudsze lata...
może szlaki wędrowne się zmieniły...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
Liczba postów: 14,443
Liczba wątków: 28
Dołączył: May 2015
Reputacja:
407
Krużganki jakby znajome! Skojarzenia z naszymi zabytkami się tak znienacka mi pojawiły.
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
09.07.2015 18:29:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.07.2015 18:30:36 przez jacky6.)
(08.07.2015 16:31:44)dżek napisał(a): Krużganki jakby znajome! Skojarzenia z naszymi zabytkami się tak znienacka mi pojawiły. 
widać kultura arabska obcą nie była naszym architektom...
Kastamonu spacerkiem po mieście
coraz trudniej wygospodarować czas na pisanie relacji ...
zostało mi jeszcze kilka fotek...
na dzisiaj ...
właściwie to pierwszy raz w życiu tak dokładnie ( przynajmniej tak nam się zdaje ) spojrzeliśmy na kerwanseraji - jego uwspółcześnionej formie...
tam z tyłu - za plecami maryli widać główne wejście - jak się później okazało - tamże jest recepcja hotelowa...
tablica upamiętniająca odbudowę, czyli widok przed renowacją...
troszkę bliżej - widać jakby magazyn płodów rolnych ...
przechodząc przez recepcję mignęła mi myśl - a tak dla ciekawości poprosić o pokazanie wnętrza pokoju hotelowego...
ale gdzie tam - chcieliśmy jeszcze cuś więcej zobaczyć...
ale nie ma nic straconego...
poszukując dzisiaj w sieci informacji o tym zajeździe - znalazłem je na profilu fejsbukowym...
i tam "zaprzyjaźniając" się, no - może nie - dokładniej "lubiąc" ich zajrzałem do ichniej galerii fotograficznej...
zatem w kolejnym poście zaprezentuję kilka fotek z wnętrza oraz z miejsca i w czasie, gdy nas tam nie było...
a ponieważ jest to de facto materiał reklamowy hotelu - więc powinni nie tylko być radzi z dodatkowej a frikowej reklamy, tudzież nie powinno być dylematu prawnego z wskazaniem praw autorskich...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
Kastamonu ...spacerkiem po mieście
to już ( może wreszcie ) przedostatni odcinek...
nie relacji w ogóle...
tylko o Kastamonu...
w obiektywie pojawia się Hamami Arabapazari...
o, nawet telefon mają !!
ale do domu chyba z usługą nie przyjdą :-(
zapada coraz mocniejszy zmrok a maryla nadaje, że ona cuś by zjadła...
postanawiam zatem, do środka zaglądać przez okienko fejsbukowe nie budu, ...
jeszcze nie odważyliśmy się kąpiel w takim obiekcie...
ale już w następnym mieście - wlazłem do środka i poczyniłem fotki - więc się bać nie będę...
i jeszcze na ostatni rzut spacerowy -
podrasowana fotka starego domu na rogu naprzeciw łaźni...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
Kastamonu - kolacyjka...
idąc w rytmie marsza granego teraz całkiem serio przez nasze żołądki dostrzegamy 2 panów a raczej oni czekają na nas...
niestety - nie uwieczniłem nazwy lokalu...
decyzja szybka - korzystamy z zaproszenia...
taż to pizzeria...
się okazuje...
dokładna weryfikacja procesu produkcyjnego...
wszystko "on live"...
żadnych półfabrykatów z marketu odmrażanych w mikrofali...
miło było podglądać każdy krok...
potem chwilę czekaliśmy na podanie do stołu...
a gdy padło hasło uwiecznienia tego co zjedliśmy...
było już za późno...
na stole zostały już same resztki... :-(
a byliśmy tak zmęczeni wrażeniami dnia, że nic więcej nie pamiętamy...
a potem do hotelu i konsumpcja napoi rozweselająco - relaksujących na balkonie hotelowym wychodzącym przecież na główną ulicę...
dobrze, że z ostatniego, bodaj 8 piętra, stojące poniżej drzewa stanowiły dobry ekran przeciw hałasowi ruchu ulicznego...
a ten dopiero wedle północy zanikł...
i sobie myślałem, w przewodniku opisano Kastamonu jako małe, prowincjonalne miasteczko...
zaś na głównej ulicy ruch do przyrównania z centrum Katowic...
pora spać...
bo następnego dnia zaliczamy jaskinię Ballica...
udało nam się wykonać tam trochę fotek...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
po solidnym hotelowym śniadanku...
ruszmy w drogę...
około dziesiątej zatrzymujemy się na parkingu ze źródełkiem ( nic nie wskazywało na jego cudowność ) ale woda była super krystaliczna...
pijemy tradycyjną kawusię z termosu...
mijamy bokiem Ilgas...
w południe dostrzegamy przy drodze całe pola ryżowe ale chińczyków nie ma...
pod Tosyą zatrzymujemy się przed wiejskim marketem - widzimy całe worki ryżu lokalnej produkcji...
cena jednak ( nie zanotowaliśmy ) ale w przeliczeniu szybkim - nie wypada rewelacyjnie a handelsman nie wykazuje żadnej chęci do negocjacji...
( nota bene - kupiliśmy później na targu w Kizkalesi )...
trochę dalej w Osmancik - jakoś mi się ta nazwa sympatyczną zdała - wjeżdżamy do miasteczka, szukamy marketu i kupujemy chlebuś, obwarzanki ( maryla ma chysia na tle "cimitów" ), sok z granatów ( niewybuchowy - do wieczornych sałatek z pomidorów ), turkcolę ( maryla udaje że nie lubi ale jako pólfabrykat do drinków - uważa za "wciągający" )...
kierujemy się na Merzifon...
w Amasyi około 15:30 kłaniamy się tylko tamtejszej ścianie płaczu uzyskując jako rekompensatę lokalną walutę...
darujemy sobie zwiedzanie - reportaż Izy i Jarka 2011 - wystarczył...
przed zmierzchem a przed Turhal kilkakroć przeliczamy czasy przed nami i kalkulujemy:
- czy jechać do Tokatu i tam ponownie jak w Kastamonu przedwieczornym spacerem ukoronować kolejny dzień...
albo - albo / wybór należy do nas...
- czy jednak wcześniej zaliczyć Jaskinię Ballica - wtedy ku mojemu lekkiemu zdziwieniu maryla powiada:
- skoro już to jesteśmy - to trzeba zobaczyć...
tablica wszystko Ci powie ....
ja na przykład rozumiem, ile monet muszę wysupłać z sakiewki...
bośmy są "sivile"...
( jacyś dwaj cywile )...
ale jeśli w języku mnie niezrozumiałym, choć za światowego się uważam, napisane są jakieś zakazy - to się mnie nie dotyczą...
oświadczam wszem i wobec...
oooo....
proszę...
taryfa raz jeszcze ....
młódź przygotować legitymacje...
maryla już się zagalopowała, ja się uganiam, żeby autko zaparkować a ona na golasa w ramionach...
z powrotem do autka po dresik...
jeszcze spojrzenie przez ramię wstecz - jakimi fajnymi serpentynami i to jeszcze krajobrazowymi żeśmy dojechali...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
Jaskinia Ballica... ( 2 )
wchodzimy do chłodnego środka...
trochę nas acik z budki przy wejściu straszył, że bez gumiaków rady nie damy...
a my w "sandałkach"...
powoli, powoli - najpierw trzeba się wdrapać po schodkach...
a jak ktoś pospiesznie - to i zadyszki dostanie...
przy wejściu po lewej stronie kafejka, ktoś dobrze wyczuł interes....
sprawdzamy bieg wsteczny - konsumpcja w kafejce wymuszoną nie jest a na strudzonych podejściem kilku pięter pod górkę czeka wypoczynkowa ławeczka....
nie sprawdziła się też przestroga Izy, aparatów nam nie zabrano...
aczkolwiek wiedzony wskazówką lepszy schowałem, gorszy został wystawiony na pokaz = odstrzał, ale nie strzelano...
jaskinia jak to jaskinia ....
ściągi nie ma co przyklejać...
każdy umie guglać...
ale zobaczyć "cza"....
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
73
24.07.2015 22:36:56
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.07.2015 22:38:53 przez jacky6.)
Jaskinia Ballica cz 3.
znalazłem kilka fotek na drugim aparacie więc wkleiłem przed faktycznym wejściem...
ale żeby nie być gołosłownym...
![[Obrazek: 372.jpg]](http://turcjawsandalach.pl/files/u508/372.jpg)
na pewno nie są to fotki zawodowego fotografa...
i nie na specjalistycznym aparacie...
ale z pliku sporej ilości pstryknięć cuś udało się spreparować...
![[Obrazek: 373.jpg]](http://turcjawsandalach.pl/files/u508/373.jpg)
oczywiście cała jaskinia jest podzielona i opisana....
a oznakowanie tak wyraźne, że zagubić się nie sposób...
oświetlenie też...
podświetlenie ciekawszych "obiektów" także...
a na zdjęciu powyżej uchwyciłem grupkę już podchodzącą do jednej z górnych komnat - szli z całym naręczami speleologicznego wyposażenia...
cóż pasjonaci...
![[Obrazek: 374.jpg]](http://turcjawsandalach.pl/files/u508/374.jpg)
w pewnym stopniu porównywaliśmy je do zwiedzanych kilka lat temu jaskiń w Słowacji...
cóż, każda sroczka swój ogon chwali...
![[Obrazek: 375.jpg]](http://turcjawsandalach.pl/files/u508/375.jpg)
maryla nie dała rady pociągnąć do wszystkich zakątków...
mnie zaś było głupio zostawić ją tam gdzieś na pastwę losu...
ale nie wytrzymałem i na dłuższą chwilę się odłączyłem...
warto było...
chyba tylko do najniższego poziomu nie zszedłem, cuś za mokro tam mi się widziało...
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....
|