Po zasłużonym odpoczynku i w czasie pierwszej dziś Zagorki czas opisać drugi dzień zmagań, czyli poniedziałek. Trasa: Komarno - Horgosz - Kalotina - Sofia - Petricz.
Znów z pewnym zaskoczeniem potwierdzam, że na granicy Svk - Hun pełen szengen, tzn żywego pogranicznika nie widziałem. Autostrada do Budapesztu ok. 8-9 rano z małym natężeniem. Odcinkowe remonty wciąż nieukończone włączając w to obwodnicę Budapesztu. Horgosz minęliśmy naszym tradycyjnym patentem: dojechaliśmy do autostradowych kolejek celem sprawdzenia długości kolejek. Ponieważ 4 kolejki po ok. 15 samochodów to za dużo, robimy nawrotke i koło OMV skręcamy na Horgosz2. Po 3 minutach stajemy w kolejce jako 3 auto... po kolejnych 10 minutach jesteśmy juz w Serbii, a 3 kilometry dalej wbijamy się na autostradę. Na granicy nikt o nic nie pytał, nie kazał nic deklarować/wypełniać.
Serbia bez niespodzianek i co ważne bez ani jednego patrolu polującego fotoradarem na ładne ujęcia. Więcej niż 5 razy kilkukilometrowe odcinkowe remonty nawierzchni - spowolnienia do 60km/h. Wygodnie działa już system opłat: za Suboticą pobierasz bilecik i kolo Indija płacisz 5,5 Euro, potem za Ikea pobierasz drugi bilecik i płacisz koło Dimitrovgrad 11 Euro. Koło Nis cały czas likwidują bramki i jest zwężenie/spowolnienie. No i oczywiście muszę pochwalić nowy odcinek od Nis do Bela Polana - szybciutko, wygodnie i bezpiecznie.
Najgorzej z całego dnia było w Kolitina: wolno na bułgarskiej granicy, sporo samochodów i wypełnianie oświadczeń. Tu muszę nadmienić coś dziwnego: wg mnie nie wszyscy musieli to wypełniać. Dwóch Włochów na motorach nic nie pisało, równolegle wjeżdżali Polacy innym samochodem inną kolejką i zaraz po kontroli śmignęli od razu do przodu. My wypełnialiśmy 4 sztuki oddzielnie (dwójka małych dzieci) tylko dlatego że jeden paszport był Bułgarski?
A najważniejsze że bułgarscy pogranicznicy nie wspomnieli nic nt. ewentualnych nieuregulowanych mandatów z przeszłości

Nadszedł czas relaksu i zadumy... Drug dzień podróży znów potwierdził że wszelkie informacje forumowe o restrykcjach i zakazach są mocno przesadzone. W samym Petrich w dniu gdzie powrócił wymóg noszenia masek z miejscach zamkniętych trudno znaleźć człowieka z maską na nosie. Pracownicy sklepów co najwyżej noszą maskę pod brodą.