Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Sinemorec / Синеморец
#91
Odkrycie ostatniego wieczoru w Sinemorcu:
Guest House Veleka, na dole kameralna restauracja. Tylko ryby - pyszne!

Później wrzucę jeszcze małe resume dotyczące tegorocznych kulinarnych spostrzeżeń.

Pzdr
Marek
Odpowiedz
#92
Fotki fotki tej ryby, daj się nakręcić przed wyjazdem.
Czekamy na dalsze opisy.
Odpowiedz
#93
Duża sztuka, nie pamiętam nazwy.

[Obrazek: df8c8c905d79a961c74a06e333b96675.jpg]

TapaTalkiem klepane

Pzdr
Marek
Odpowiedz
#94
Wygląda na "Karagioz"
Odpowiedz
#95
Obiecałem małe resume...
Dla porządku: pobyt 2 tygodniowy 1.07-15.07.

Ogólne wrażenia dot. Sinemorca: wydaje mi się, że wiocha robi się coraz bardziej zatłoczona, zrobiła się modna. Kiedy wieczorem wychodzisz i widzisz karka w BMW z łokciem na zewnątrz, uszczęśliwiającego wszystkich swoim gustem muzycznym, zaczynasz mieć wątpliwości.
Silistar; nasza dotychczas ulubiona plaża - koniec. Zatłoczona.
O Butamiacie nawet nie chce mi się pisać.
No ale pozostaje niezawodna Kosa, a właściwie jej końcówka, a jak fale za duże, gonisz dzieciaka do Weleki.

Knajpy:
Knajp w Sinemorcu od groma, ale zjeść można bezpiecznie w kilku miejscach.:

Ryby - ta buda zaraz za warzywniakiem, frytki mistrzostwo świata. (pisałem o niej w pierwszym poście, ale link się wykrzaczył i wskazuje knajpę do KTÓREJ NIE WOLNO WCHODZIĆ!)

Wyśmienicie, też tylko ryby, jest w we wspomnianej Guest House Veleka.

Casa Domingo. Niepowetowana strata, sacze zniknęły z manu, a były niesamowite. Ale knajpa dalej trzyma poziom, jedzenie pierwsza klasa, choć manu trochę przekombinowane a obsługa uczy cierpliwości Angry

Horyzont; to osobny rozdział, mógłbym napisać cały elaborat o tej restauracji. Byliśmy w niej niemal codziennie i tak trzeci rok z rzędu (pozdrówcie Teodorę, szczupłą młodą kelnerkę, o dość orientalnej urodzie. Wink )
Mieliśmy ją pod ręką, zawsze można było wdepnąć i coś przekąsić. Do tego jest dość tanio.
Niestety, Horyzont wymaga odpowiedniej wiedzy:

-Nie jemy ryb, ja zaryzykowałem 2 razy, nie warto, a Peter to się nawet kiedyś struł. O owocach morza chyba nie muszę wspominać, nigdy nie próbowałem, nie jestem aż taki odważny. Wink

-Darujcie sobie zupy, są co najwyżej poprawne, na zupę idźcie do Casa Domingo, na rybną do budy z rybami albo do Ankor Hotel (tam gdzie mieszkałem).

-Jemy to co bułgarska mama potrafi najlepiej: faszerowane papryczki, winen kebab, kawarma(dupy nie urywa ale dobra), kurczak z ryżem, musaka, kebabcze, kjufty, pyrlenka czesnakowa (pyyycha!). Cały dział wegetariański, na czele ze wspomnianymi kartoflanymi kjuftami. Frytki mają pyszne.
Więcej grzechów nie pamiętam.
aaa... Burgasko mają, z butelki i nalewno.

Ogólnie, "restauracja" - nie specjalnie mi pasuje jako określenie tego lokalu, raczej dał bym mu: "jadłodajnia" Wink Owszem, może nam się trafić danie odgrzane, ale będzie dobre. Jeśli dostaniecie nieco zimne, bez focha prosimy o podgrzanie, wydaje mi się, że Bułgarzy w upale czasem wolą jeść letnie. Obsługa tam jest na prawdę perfekcyjna, szybka, sprawna, kumata.

Pzdr
Marek
Odpowiedz
#96
Na pożegnanie machnąłem taką fotkę. Pasące się wolno konie dalej trzymają poziom. Wink

[Obrazek: 0ryxpno1iVa8aTsGGI0Z9hKF7spWrlE7ma_9eNKc...80-h787-no]

Pzdr
Marek
Odpowiedz
#97
jesteśmy po przebojach

pierwsza kolacja, a teraz savoy łiski na tarasie

ludzi mnogo
ks. Tischner
„Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”
Odpowiedz
#98
Zaczynaj więc peter swoją relację, bo jesteśmy ciekawi Smile
Odpowiedz
#99
to tak, wczoraj na miejscu dopiero przed 21, choć zdążyliśmy i zjeść i wypić Burgasko i Savoya
natomiast późnym wieczorem znalezienie stolika to już sztuka a i oczekać się trzeba na obsługę
dziś - do południa Butamiata ( sporo ludzi ) , później szybki kurs do Ahtopola wymienić diengi w banku , kurs 1.93 ale kolejka ogromna, więc skorzystałem z bankomatu, następnie Kosa- niezawodna, duże fale, wiatr, mało ludzi- mojito mniam; na kolację zamówiliśmy stolik u Tosho, potem do Koraby

marek miał rację - coraz więcej ludzi, budynków, rodaków też
ks. Tischner
„Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”
Odpowiedz
wczoraj kolacja u Tosho i Ani wyśmienita, jadłem makrelę nadziewaną warzywami, przepyszna, zupę rybna - na czwóreczkę. Peterowa sałatkę Sinemorec z łososiem, młodzież standard czyli frytki i cziken
Tradycji stało się zadość i... wczoraj coś mnie tak upier...o w stopę, spuchła nad ranem tak że dziś kostki nie widać - leczę Savoyem, później rakiją, przejdzie
dziś duże fale, na obydwu plażach czerwone flagi; na Kosie walczyliśmy z synem okrutnie, mam nagrania - wrzucę po powrocie; przykry dziś widok- na Kosie naliczyliśmy 6 martwych małych delfinów, natura jest okrutna
ks. Tischner
„Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości