Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
2021 Góry Riła i Piryn a Chalkidiki na dokładkę
#11
 Środa 7 lipca
Żegnamy Riłę i witamy Piryn.
Rano po śniadaniu wyruszyliśmy w kierunku Pirynu. Po drodze zrezygnowaliśmy ze zwiedzania Stobskich Piramid. Ponad 40 stopniowy upał po prostu nas zaskoczył. Przeszliśmy nawet sporą część trasy, ale w końcu zawróciliśmy. Do tej pory przebywając w górach, temperatura była przyjemna (do Riły przyjechaliśmy w nocy więc podczas jazdy nie odczuliśmy upału) i nawet nam nie przyszło do głowy że jak zjedziemy niżej to będzie tak gorąco.
Koło południa byliśmy już niedaleko Bańska.  Zrobiliśmy zakupy w Lidlu. Nasze zapasy mocno się skurczyły, ponieważ w okolicy Rylskiego Monastyru nie ma sklepu spożywczego, o Tiha Rila już nie wspomnę J .
Po krótkim posiłku w wiacie pod telekabiną ruszyliśmy dalej w góry, biorąc za cel schronisko Wichren które położone jest na 1972 metrze npm.. Od  dawna planowałam aby tam dotrzeć, właśnie ze względu na liczbę 1972.

[Obrazek: 280996363-1411477602700064-8668558277154418657-n.jpg]

[Obrazek: 7.jpg]

Planowaliśmy zanocować gdzieś obok schroniska, bo było by to dobre miejsce na wypady w góry. Okazało się to niemożliwe. Fakt - parking obok jest malutki. Pani w recepcji skierowała nas na położony trochę niżej camping Banderitsa. Mijaliśmy go jadąc pod górę. 
Ponieważ było jeszcze trochę czasu do wieczora, popatrzyliśmy na Wichren (szczyt ) z daleka i poszliśmy  wzdłuż rzeki, a właściwie dużego potoku, aż do jeziora Muratovo.
Poniżej kilka zdjęć.

[Obrazek: 7-1.jpg]
[Obrazek: 7-5.jpg][Obrazek: 7-3.jpg][Obrazek: 7-7.jpg]

A tak widać z góry schronisko

[Obrazek: 7-8.jpg][Obrazek: 287595453-1171140647002721-6880223815205040234-n.jpg]
 
Ponieważ zbliżał się wieczór, zjechaliśmy nieco niżej na nasz camping, żeby zjeść kolację i obgadać na jakich zasadach można przenocować. 

[Obrazek: 288154525-571468424530917-7494187268924498951-n.jpg]

Zasady okazały się proste. Dla osób stołujących się w restauracji postój jest za darmo. Skoro za darmo to nie spodziewaliśmy się wybitnych wygód  Big Grin i tak też było.
 Jedzenie było bardzo smaczne, porcje duże, piwo pyszne i zimne. I frytki, prawdziwe, kartoflane, z serem. Nigdzie takich nie ma, tylko w Bułgarii  Heart Tongue  

[Obrazek: 7-9.jpg]

Mieliśmy zostać trzy noce, trzeba było więc opracować logistykę. Jedzenie- sprawa najłatwiejsza. 20 metrów od samochodu jest knajpka. Najważniejsze potrzeby Big Grin można było realizować jakieś 100 metrów w głąb campingu. Zostało tylko pytanie. Gdzie się umyć? wprawdzie zaraz obok jest potok, ale zauważyliśmy że przebiega niebezpiecznie blisko schroniska Wichren. Miły pan w restauracji upewnił nas co do tego. Powiedział że woda do mycia może się nadać ale do picia lepiej nie. Dodał że idąc szosą w dół (w kierunku Bańska), przy drodze znajduje się pobór wody, ze strumienia górskiego gdzie nie przechodzą żadne szlaki i woda jest kryształowo czysta i bardzo pyszna. Ponieważ miało to być 900m poszliśmy tam.

[Obrazek: 7-10.jpg]

[Obrazek: 7-11.jpg]

W końcu okazało się że to było dokładnie 1400 metrów. Taki więc prawie trzy kilometrowy spacer zapewnił nam wodę na herbatę  i do umycia.  Shy 
Na zdjęciu Zbig z wiaderkiem ale ja również niosłam wodę, 3x 1,5 l. 
Beata Tyszkiewicz powiedziała kiedyś że prawdziwa hrabina potrafi się cała umyć  w małej misce wody. Cóż, w nas też odezwała się błękitna krew  Big Grin
Obok samochodu z tarpa zmontowaliśmy zasłonę prysznicową, zagrzaliśmy wody na kuchence gazowej i lux. Wyglądało to mniej więcej tak:  Blush

[Obrazek: 7-1.jpg]
Odpowiedz
#12
Czwartek, 8 lipca
Atakujemy Wichren.
Wcześnie rano spakowaliśmy cały majdan i samochodem podjechaliśmy pod schronisko Wichren. To tylko kilometr, może półtora, ale nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. Czy  góra będzie się bardzo bronić przed zdobyciem ? Big Grin i w związku z tym nie wiadomo w jakim stanie zejdziemy na dół. Dopuszczaliśmy myśl, że być może na czworakach Big Grin , tak więc samochód może się przydać. Poza tym nauczeni doświadczeniem,  część plastikowych butelek napełniliśmy wodą z ujęcia powyżej schroniska - przez cały dzień w samochodzie  powinna się nagrzać na wieczorne mycie Smile
Na drogę również zabraliśmy tamtejszą wodę. Muszę przyznać że podczas bułgarskiej części naszej podróży nie kupowaliśmy wody, zawsze braliśmy ją z górskich ujęć. 
Wichren (2914 m npm) to drugi co do wysokości szczyt  Bułgarii i trzeci (po Musale i Mitikasie - Olimp) szczyt półwyspu bałkańskiego.
Ma piękną biało-szarą barwę (zbudowany jest z marmuru). W mitologii Słowian szczyt Wichren uznawany był za siedzibę boga Peruna (Pioruna?)
Idąc od schroniska na Wichren nie jest bardzo daleko, ale droga jest wymagająca. Właściwie cały czas mocno pod górę. Mało było fragmentów drogi które dawały by odpocząć nogom. Wreszcie dotarliśmy do przełęczy. Odpoczęliśmy chwilę i  ruszyliśmy na wierzchołek. W tej części nie ma szlaku, jest bardzo stromo a kamienie cały czas się osypują. 
Musiałam być bardzo zmachana, bo jakaś para pytała mojego męża, co przeskrobałam że mnie tu wlecze na ten Wichren  Big Grin   Tego dnia niewiele osób zdobywało szczyt. My widzieliśmy może kilkanaście osób. Wiekowo, na pewno byliśmy najstarsi.
Zdjęcia z drogi:

[Obrazek: 280446335-5109010239167622-2089823274619272089-n.jpg]

Powyższe zdjęcie Wichrenu lubię najbardziej. Przypomina  wielką, lekko przypaloną  bezę Blush .


[Obrazek: 288207191-581354050068646-6413370993249181416-n-1.jpg]

[Obrazek: 287829271-753006466052204-3139556565200059849-n.jpg]


[Obrazek: 280614945-873638696757382-6510465729716744099-n-1.jpg]

Peruna nie widzieliśmy. Może dlatego że co chwila chmury zasłaniały widoki Big Grin

[Obrazek: 288070468-382832120489875-7042540987732439910-n.jpg]

[Obrazek: 287527327-382497693721036-7508693247300590099-n.jpg]

Posiedzieliśmy tam dość długo, widok był wspaniały, żal było schodzić. Ja byłam bardzo z siebie dumna. 2914 metrów! to nie przelewki, dałam radę. Poza tym, wejście na Wichren to było moje marzenie (może skromne, ale własne  Smile )




[Obrazek: 287657394-749553736227078-6049327811292495332-n.jpg]




[/url][url=https://postimg.cc/bsWtFfJd][Obrazek: 287887659-1197630880997886-1960986328585623262-n.jpg]

Poniżej zdjęcie pokazuje że Bułgarzy mają fantazję. Młodzieniec ze zdjęcia wbiegł (tak, wbiegł) na Wichren, przebrał się w czystą koszulkę, wypachnił dezodorantem. Potem założył klapki i z reklamówką  w ręce poprosił o zrobienie zdjęcia   Big Grin

[Obrazek: 287686384-423479922767533-5839714144875066531-n.jpg]

 Młodzi ludzie na szczycie doradzali nam aby wracać przez przełęcz Komczeto. Na nasze szczęście, słyszeliśmy o tej przełęczy, a przede wszystkim widzieliśmy  zdjęcia. Wiedzieliśmy że to nie na nasze lata, tak więc wracaliśmy tą samą drogą.
Też nie było łatwo, ponieważ cały czas było dość stromo i nogi wcale nie odpoczywały. 
To był wspaniały dzień. Zmęczeni, ale zadowoleni z ciepłą wodą do mycia wróciliśmy na nasz camping
Odpowiedz
#13
Dzień 8    Piątek, 9 lipca
Kolejny dzień w Pirynie
Rano (ale nie przesadnie  Big Grin ) na śniadaniu w Banderitsa siedzieliśmy i przeglądaliśmy mapy. Miły Pan doradził nam aby udać się w rejon góry Todorka. Tak też zrobiliśmy i cały dzień  zszedł nam na wałęsaniu się po górach.  Na początku szliśmy wzdłuż potoku, tak jak pierwszego dnia, potem odbiliśmy w lewo.  Koniec końców nie weszliśmy na Malka Todorka (2712 metrów), zabrakło nam może 100 metrów. Za to obeszliśmy obydwa jeziora Banderiszka i kilka mniejszych. 

[Obrazek: 8-1.jpg]

[Obrazek: 8-2.jpg]

[Obrazek: 8-3.jpg]

[Obrazek: 8-4.jpg]

[Obrazek: 8-5.jpg]

[Obrazek: 8-6.jpg]

Zeszło nam do wieczora. W oddali spowity chmurami Wichren. Tego dnia był właściwie cały czas za chmurami. Widoczność była dużo gorsza niż dzień wcześniej. 
A Malka Todorka i Todorka pozostaną w planach.......


[Obrazek: 8-11.jpg]
Odpowiedz
#14
Dzień 9    Sobota, 10 lipca

Jedziemy dalej. Kierunek Grecja.
Wczesnym rankiem zebraliśmy manatki. Najpierw pobiegliśmy obejrzeć sosnę Bajkuszewa. 
Wiedzieliśmy że rośnie w okolicy, a właściwie rzut beretem od naszego noclegu. Sosna zawdzięcza swoją nazwę leśnikowi który ją odkrył w 1897 roku (a nie bułgarskiemu kosmonaucie- jak wcześniej podejrzewaliśmy  Big Grin )
Jest to najstarsze drzewo iglaste w Bułgarii  i jedno z najstarszych drzew iglastych na świecie. Ma ponad 1300 lat. To okaz sosny bośniackiej. Zdjęcia nie oddają rzeczywistych rozmiarów. Warto ją zobaczyć.

[Obrazek: 1.jpg]

[Obrazek: 2.jpg]



[Obrazek: 3.jpg]

Niedaleko sosny jest miejsce pamięci poświęcone bułgarskim alpinistom, w tym  autorytetowi - nauczycielowi  Enco Pietkowowi. Zdobył  on dwa szczyty Lenin (7134 m) i Komunizm (7495m) (jeśli dobrze zrozumiałam napis). Tu wyszła moja ignorancja w tym temacie. Myślałam że to fejkowa nazwa znanych gór, ale okazało się że nie!!!. To prawdziwa nazwa gór na terenie byłego Związku Radzieckiego. Człowiek całe życie się uczy Undecided
 Zdanie: gdzie leży Lenin - nabiera nowego znaczenia Huh

Tak więc pożegnaliśmy camping Banderitsa (cały czas mam wrażenie że "camping" to za dużo powiedziane  Big Grin )  Zjechaliśmy z góry, do Bańska. Tam wyrzuciliśmy śmieci - bo w górach nie ma koszy na śmieci. Nawet w schroniskach (w tych których byłam) zostawia się np. puszkę po piwie zakupionym w schronisku  a "swoje" śmieci zabiera się ze sobą.

[Obrazek: 5.jpg]

C.D.N
Odpowiedz
#15
To się nazywa relacja. Kupa tekstu okraszona zdjęciami. Niech inni się uczą a niektórzy zawstydzą. A góry w Bułgarii piękne i warte eksploracji.
Odpowiedz
#16
(31.05.2022 10:07:20)primma napisał(a): Ale tam pieknie! Wybieramy sie w bulgarskie gory juz od lat, ale zawsze jakos nie wychodzi. Moze kiedys dotrzemy tam na dluzej.
Czy mozecie polecic jakies miejsce na 2 dni - tak zeby np dalo sie dojechac z Primorsko autem, polazic/pobiegac/powspinac sie i wroci nastepnego dnia? (z noclegiem w jakim hotelu)?

To lepsze rozwiązanie jest jak macie auta pojechać w góry na tydzien i potem na tydzien nad morze.
Dobrze co roku sie skupić na jedna góra. 
Np. Rila
- 7 rilskich jezior- baza Sapareva banja, Paniczyszte, shronisko przy samych jeziorach.

- Musala- baza Borovec, Jastrebec, schronisko /nove/ przy jeziorze Musala
"In vino veritas, in aqua sanitas"
Odpowiedz
#17
Dzięki Dżek.
Ćwiczę podczas pisania siłę woli. Uparłam się, że dokończę i dokończę (kiedyś nie dokończyłam relacji z Rumunii i jest mi z tego powodu wstyd Confused  )
Poza tym, to zawsze zostanie. Za parę lat pewnie  sama z chęcią przeczytam Big Grin
Odpowiedz
#18
Dzień  9 sobota 10 lipca ciąg dalszy

Po tak aktywnie spędzonych dniach zamarzyliśmy o leniuchowaniu nad morzem. Już wcześniej zadecydowaliśmy że będzie to morze Egejskie, najlepiej Półwysep Chalcydycki - czyli Chalkidiki. Wystarczyło wybrać konkretny cypel. Tym właśnie zajęłam się podczas jazdy na trasie Bułgaria - Grecja. Wiadomo Athos odpada, ale fajnie by było go sobie pooglądać  choćby z daleka, tak więc wybór padł na Shitonię, na jej wschodnie wybrzeże, a konkretnie na Camping  Melissi. Jadąc na południe zadecydowaliśmy że zatrzymaliśmy się na obiad. Małe senne miasteczko Dionisiou. Ponieważ było to koło południa, właściwie wszystko było pozamykane, z nieba lał się żar. No ale znalazła się jakaś jedna otwarta knajpka, ze stolikami nakrytymi czymś ala cerata, gdzie właściciele popatrzyli na nas jak na kosmitów- chyba obcokrajowcy tam nie zaglądali. 
W lokalu było tylko kilkanaście osób, sami Grecy. Menu było zapisane po grecku kredą na tablicy. Kręcił się tam jakiś grill, więc Zbig wybrał mięso a ja zapytałam czy są jakieś owoce morza. Pani właścicielka pokręciła głową i mówi że ryby jakieś są. Dobra, to dawać te ryby. Wkrótce na stół wjechała też sałatka, chlebek, jakieś ziemniaczki, jakieś picie, wszystko bardzo dobre.
Myślę sobie, ciekawe ile zapłacimy? bo nijak po tych zapiskach na tablicy nie mogliśmy się rozpatrzyć. Ale rachunek był bardzo przyzwoity. 
Najedzeni ruszyliśmy w kierunku Shitonii, po drodze mijając mały Kreml. Też pomysł. Już wtedy myślałam że to dziwne wybudować sobie taki dom, ale dziś nabiera to nowego znaczenia. No chyba że to Rosjanin jest włąścicielem.

[Obrazek: 10-1-1.jpg]

Shitonia zaskoczyła mnie ukształtowaniem terenu. Nie wiem dlaczego ale wyobrażałam sobie że jest bardziej płaska. Camping okazał się całkiem w porządku. Położony zaraz przy plaży, na uboczu miejscowości co miało dobre i złe strony (daleko do knajpek). Bardzo dobre warunki sanitarne i kuchenne, sklep. Wi-fi mogło by być tylko lepsze.  

[Obrazek: 10-0.jpg]

Od razu wybraliśmy się na spacer, żeby zobaczyć co i jak, bo planowaliśmy tam spędzić około pięciu dni. No to się jeszcze okaże  Big Grin

[Obrazek: 10-1-3.jpg]

[Obrazek: 10-2.jpg]
Odpowiedz
#19
Wink 
Dzień  10 i 11, 
niedziela,  poniedziałek  11- 12 lipca

Właściwie nie ma co tu opisywać. Dni spędzone na plażowaniu, spacerowaniu. No ogólnie byczenie się. Musieliśmy sobie kupić parasol. No bo jak pójść na plaże bez parasola kiedy żar się leje z nieba (plaża z leżakami była na drugim końcu miejscowości). Tak się jakoś dziwnie składa że często zapominamy zabrać ze sobą z Polski parasol, choć mamy ich kilka - wszystkie przywiezione z bałkańskich wojaży Big Grin . No trudno, teraz do kolekcji dołączył grecki. 
Camping leży niedaleko miejscowości Eukia (nie dotarliśmy tam). Ogólnie w tym miejscu znajduje się kilka campingów, plaża jest piaszczysta, ale jest też sporo skałek, woda w morzu czysta i ciepła. Na campingu przeważali Serbowie i Słoweńcy. Wszyscy raczej nastawieni na dłuższy pobyt. Duże namioty z przedsionkami. Jedni z sąsiadów mieli nawet spory telewizor, dzięki czemu jedną z nocy  spędziłam bezsennie, bo akurat był finał Copa America. Ale nie pamiętam kto wygrał   Huh
Ogólnie atmosfera przyjazna. Kiedy coś się stało z prądem i Zbig z jakimś Serbem próbowali "dokonać naprawy  Big Grin ", nie było trudności w porozumieniu. Serb pod razu skomentował: Skąd jesteś? Z Polski? To po polsku do mnie mów! Nie będzie mi tu Polak z Serbem po angielsku rozmawiał!  Big Grin
 Poniżej kilka fotek z plażowania i zwiedzania[Obrazek: 11-0.jpg]

[Obrazek: 11-1.jpg]


[Obrazek: 11-3.jpg]
W miejscowości znajdowało się kilka ruin wiatraków.

[Obrazek: 11-4.jpg]

[Obrazek: 11-5.jpg]

W planach na następne dni  była zmiana miejscówki. Może na Kasandrze?  albo w rejonie Salonik? 
Zaczęła kiełkować w nas myśl, żeby wrócić w bułgarskie góry.........W końcu czeka na nas Musała. Wprawdzie nie planowaliśmy go zdobywać w tym roku  i dalszą część wakacji spędzić w Grecji, ale jakoś ciągle nam chodził po głowie. Decyzja zapadła i narodził się nowy plan. Wyjeżdżamy we wtorek. Objedziemy dookoła Shitonię, prześpimy się gdzieś po drodze. A potem w góry!
Odpowiedz
#20
Dzień 12 
Wtorek 13 lipca
Ostatni rzut oka na świętą górę Athos.

[Obrazek: 1.jpg]

Spakowaliśmy manatki i żegnając nasz camping ruszyliśmy na południe aby objechać cały paluch Shitonii. Droga prowadzi właściwie cały czas wzdłuż wybrzeża .
Po drodze zatrzymaliśmy się kilka razy aby rozejrzeć się, może oblukać miejscówki na przyszłość.... Shitonia pełna jest pięknych plaż i fajnie położonych campingów.

[Obrazek: 289352036-4930421047087277-1178624997232632649-n.jpg]

[Obrazek: 289358421-519539823293103-4826174247402109536-n.jpg]




[Obrazek: 290084279-444942044205831-672717832089116482-n.jpg]

Postanowiliśmy zatrzymać się na campingu Ouzouni. W porównaniu z poprzednim - Melissi, prezentował on wyższy standard. Miał chodniki i wybetonowane dróżki. 


[Obrazek: 289599300-546997200242473-8313464084317862770-n.jpg]

Kiedy weszłam pod prysznic i brałam kąpiel w stylowej łazience,  przy dźwiękach muzyki poważnej, chciało mi się krzyczeć "Marian, tu jest jakby luksusowo" Big Grin  
Ponieważ pora była jeszcze młoda udaliśmy się na plażę należącą do campingu

[Obrazek: 289374679-817853182510952-3124791533258696191-n.jpg][Obrazek: 289001540-572000051246723-2201896244922880466-n.jpg]

I do baru. Generalnie było pusto, ale też pora nie była odpowiednia do plażowania (około 14)

[Obrazek: 289703573-717955512840831-5479281898818283887-n.jpg]

Chcieliśmy się trochę nacieszyć morzem, a przed wieczorkiem pójść do pobliskiego miasta - Nea Poteidaia aby tam coś zjeść. Wcześniej obczaiłam knajpkę z bardzo polecanym greckim jedzeniem. Właściwie trochę przypominała bar, ale według internetów tylko tam można było spróbować domowej kuchni - smaki jak u greckiej mamy. No to idziemy. Nea Poteida położona jest nad kanałem który przecina Kassandrę, ponieważ w tym miejscu cypel jest najwęższy.
Wyznaczyłam trasę w google maps. Okazuje się że samochodem to 3,5 km. Ale może piechotą da się przejść plażą? Jakie było moje zdziwienie kiedy google w wersji pieszej pokazało mi równe 109 km. Trasa prowadziła z powrotem na Shitonię a tam .... sami zobaczcie. Chyba część trasy należało przepłynąć wpław???

[Obrazek: mapa.png]

Pomyślałam, co za bzdura. To tylko 3,5 km. Na pewno da się jakoś przedostać. No i się dało. To było 3,5 km wzdłuż dwupasmowej trasy szybkiego ruchu, bo plażą nie można było przejść. Można powiedzieć droga przez mękę. Cała trasa prowadziła prowizorycznym chodnikiem (to za dużo powiedziane, raczej wysypaną żwirem ścieżką). Najgorsze było to, że w pewnym momencie ścieżka się kończyła, a zaczynała po przeciwnej stronie tej dwupasmówki, no i trzeba było się tam przedostać Huh  Confused wśród pędzących samochodów. A potem po przejściu kilkuset metrów znów zmiana! Właściwie na tym wąskim przesmyku mieściła się tylko droga. Kiedy dotarliśmy w końcu do miasta, pomyślałam że mądre to gogle, pokazało łatwiejszą trasę (no może oprócz tej części wpław  Big Grin )
Od strony morza miasto położone jest na czerwonych klifach 

[Obrazek: 289927577-328356969502433-3817697647940474514-n.jpg]

I chyba nie bez powodu spotyka się takie znaki:

[Obrazek: 289549508-1405333249984915-2934080966190240278-n.jpg]

Pokręciliśmy się chwile po centrum i poszliśmy na obiad. Jedzenie może  nie wygląda, ale było naprawdę bardzo dobre. ja jadłam domową musakę i nadziewane papryki

[Obrazek: 289186096-426674979383754-5251792151052371477-n.jpg]

Poniżej jeszcze kilka fotek z Nea Poteidaia i okolic.

[Obrazek: 289828922-696413998118394-599508973812511460-n.jpg]


[Obrazek: 289942231-404413021624102-3329364427474168302-n.jpg]

[Obrazek: 289011402-577577390562515-4743325545788449225-n-1.jpg][Obrazek: 289406323-5160655977389169-6727655986236628273-n.jpg]

Droga powrotna była już dużo łatwiejsza. Przede wszystkim wiedzieliśmy czego się spodziewać, a i samochodów na dwupasmówce było jakby mniej.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Bułgaria z moją "Połówką"-Sezon 2021 arka 52 5,552 14.09.2023 12:52:43
Ostatni post: arka
  Podróż w nieznane 2021 dżek 299 21,146 24.10.2021 13:02:50
Ostatni post: dżek
  Do Primorska przez Chorwację [2021] gawronik 5 629 16.09.2021 17:34:13
Ostatni post: ventosa
  Bułgarskie wakacje 2021 by Bulgarius w covidowym czasie Bulgarius 30 2,258 15.08.2021 16:36:12
Ostatni post: dżek
  Riła 2016, czyli górskie wędrówki petera peter 86 30,560 19.05.2018 13:05:50
Ostatni post: dżek
  Być w siódmym niebie oczami Radka, czyli Riła 2017 myszabe 19 7,607 26.12.2017 19:51:53
Ostatni post: myszabe
  Riła,Pirin,Rodopi i ostroboki dar.iva 7 4,569 08.10.2016 15:02:09
Ostatni post: arka

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości