23.01.2026 16:12:35
No to ja mogę już pierwszą relację dodać...
Ferie u nas w tym roku wypadły tak wcześnie a i od mrozów chciało się nam uciekać - padło więc na wczesny wyjazd do BG.
Z powodów zawodowych na Słowację wjeżdżaliśmy przez Chyżne i do Budapesztu jechaliśmy bezwinietkowo. Dzięki temu przetestowaliśmy dawno nie odwiedzane odcinki dróg. Większych niespodzianek nie stwierdzono poza słabszymi fragmentami z nierównym i poniszczonym asfaltem. Słaba jakość drogi najbardziej odczuwalna była od Sahy do obwodnicy Budapesztu. Pamiętam tą drogę jako miły i szybki przejazd. Obecnie zalepione dziury i zniszczony asfalt psuje miłe wrażenie.
Pomimo że Niemcy nie zaczęli jeszcze ferii tona granicy w Horgosz mieliśmy sporego pecha. W sobote od 16 udało nam się tam stracić 2 godziny. Frustrujące było oglądanie 4 czynnych okienek i ślimaczące się kontrole serbskich samochodów wracających w Węgier. Nocleg zrobiliśmy w Nowym Sadzie.
Na autostradach nie było niespodzianek, a po Belgradzie jedyny nieskończony remont trafił się przed Niszem. Po pozostałych zwężkach pozostał już tylko nowiutki asfalt.
Mała dygresja nt. kontroli prędkości w Serbii: w moim Japońskim samochodzie nawigacja działa bez konieczności połączenia z internetem. Okazało się również że w Serbii ostrzegała o odcinkowej kontroli prędkości. Nie mam pojęcia na ile ta informacja jest prawdziwa ale nie pokazywała permanentnej kontroli od wjazdu na autostrade, tylko dzieliła to na małe odcinki. Za każdym razem były wyświetlane kilometry danego odcinka (zazwyczaj długiego między 8 a 12 km). Często koniec jednego pomiarowego odcinka oznaczał początek następnego, ale nie zawsze. Żadnej kontroli nie było wokół Belgradu (jechaliśmy przez miasto), tzn. od bramek płatniczych koło Indyji do bramek z bilecikami koło Ikea. Potem im dalej od Belgradu tym więcej pomiarowych dziur się trafiało, a od Nis nie było żadnego odcinka kontroli do granicy. Fakt jest taki że pokazywane kilometry (początek i koniec) idealnie padały na bramownice z ustrojstwami do czytania numerów rejestracyjnych, zawieszanych pod tablicami drogowskazami przed węzłami.
Ferie u nas w tym roku wypadły tak wcześnie a i od mrozów chciało się nam uciekać - padło więc na wczesny wyjazd do BG.
Z powodów zawodowych na Słowację wjeżdżaliśmy przez Chyżne i do Budapesztu jechaliśmy bezwinietkowo. Dzięki temu przetestowaliśmy dawno nie odwiedzane odcinki dróg. Większych niespodzianek nie stwierdzono poza słabszymi fragmentami z nierównym i poniszczonym asfaltem. Słaba jakość drogi najbardziej odczuwalna była od Sahy do obwodnicy Budapesztu. Pamiętam tą drogę jako miły i szybki przejazd. Obecnie zalepione dziury i zniszczony asfalt psuje miłe wrażenie.
Pomimo że Niemcy nie zaczęli jeszcze ferii tona granicy w Horgosz mieliśmy sporego pecha. W sobote od 16 udało nam się tam stracić 2 godziny. Frustrujące było oglądanie 4 czynnych okienek i ślimaczące się kontrole serbskich samochodów wracających w Węgier. Nocleg zrobiliśmy w Nowym Sadzie.
Na autostradach nie było niespodzianek, a po Belgradzie jedyny nieskończony remont trafił się przed Niszem. Po pozostałych zwężkach pozostał już tylko nowiutki asfalt.
Mała dygresja nt. kontroli prędkości w Serbii: w moim Japońskim samochodzie nawigacja działa bez konieczności połączenia z internetem. Okazało się również że w Serbii ostrzegała o odcinkowej kontroli prędkości. Nie mam pojęcia na ile ta informacja jest prawdziwa ale nie pokazywała permanentnej kontroli od wjazdu na autostrade, tylko dzieliła to na małe odcinki. Za każdym razem były wyświetlane kilometry danego odcinka (zazwyczaj długiego między 8 a 12 km). Często koniec jednego pomiarowego odcinka oznaczał początek następnego, ale nie zawsze. Żadnej kontroli nie było wokół Belgradu (jechaliśmy przez miasto), tzn. od bramek płatniczych koło Indyji do bramek z bilecikami koło Ikea. Potem im dalej od Belgradu tym więcej pomiarowych dziur się trafiało, a od Nis nie było żadnego odcinka kontroli do granicy. Fakt jest taki że pokazywane kilometry (początek i koniec) idealnie padały na bramownice z ustrojstwami do czytania numerów rejestracyjnych, zawieszanych pod tablicami drogowskazami przed węzłami.
