03.08.2015 20:45:09
Pamiętajcie o kontrolowaniu ramadanów, wakacji w landach niemieckich i cholera wie co jeszcze związanego ze śniadymi przedstawicielami naszych zachodnich sąsiadów.
Jechaliśmy 1 sierpnia i to co było na granicach, a później na autostradzie na bramkach można określić tylko jednym mianem - koszmar.
Dojeżdżając do Roszke była informacja żeby omijać bo jest kolejka na 4 godziny stania. Pojechaliśmy na Backi Vinogradi (było jeszcze 20 minut do 19), ale już nas nie wpuścili - stały patrole pograniczników i zawracały na Tompę. Na Tompie staliśmy prawie 3 godziny. A później już poleciało - każda bramka to kolejki po 2-3 kilometry. Granica SRB-Bul to kolejne 2,5 godziny.
Wjechaliśmy do Serbii około 22, a wyjechaliśmy około 11 bułgarskiego czasu.
Jechaliśmy 1 sierpnia i to co było na granicach, a później na autostradzie na bramkach można określić tylko jednym mianem - koszmar.
Dojeżdżając do Roszke była informacja żeby omijać bo jest kolejka na 4 godziny stania. Pojechaliśmy na Backi Vinogradi (było jeszcze 20 minut do 19), ale już nas nie wpuścili - stały patrole pograniczników i zawracały na Tompę. Na Tompie staliśmy prawie 3 godziny. A później już poleciało - każda bramka to kolejki po 2-3 kilometry. Granica SRB-Bul to kolejne 2,5 godziny.
Wjechaliśmy do Serbii około 22, a wyjechaliśmy około 11 bułgarskiego czasu.

