21.05.2015 00:16:36
na to, że piwo w PET w Polsce się nie przyjęło złożyły się dwie rzeczy.
po pierwsze nasze koncernowe browary zaczęły testować PETy w momencie, kiedy na rynku już od lat kilku w PETach był sprzedawany najtańszy dyskontowy szajs, gdzie stawiano na dobrą proporcję cena/procent dla klienteli spędzającej przeważnie swój wolny czas na murku pod lokalnym sklepem, a co za tym idzie kompletnie olewając walory smakowe. zgodnie z zapotrzebowaniem grupy docelowej najzwyczajniej w świecie miało trzepać. efekt był taki, że po paru latach piwo w plastiku kojarzyło się bardziej z produktem piwopodobnym, za przeproszeniem - dla meneli, niż piwem. czyli dość kiepska pozycja startowa.
po drugie wiedząc jaka jest sytuacja i postrzeganie takiego produktu na rynku, panowie od piwnego marketingu zamiast dojechać odpowiednio i na ostro temat z promocyjną pompą zadziałali bardzo zachowawczo lejąc w plastik nie produkt klasy premium w odpowiednio obniżonej i atrakcyjnej w stosunku do butelki/puszki cenie, tylko piwa z nieco bardziej rozpoznawalną dla ogółu od dotychczas spotykanych trunków w PETach etykietką, ale niestety przeważnie z dolnej półki swoich portfeli. szczytem "plastikowej" finezji było bodajże tyskie gronie, bo nawet żywiec lał warkę a potem dorzucił tatrę.
to się po prostu nie miało prawa udać
po pierwsze nasze koncernowe browary zaczęły testować PETy w momencie, kiedy na rynku już od lat kilku w PETach był sprzedawany najtańszy dyskontowy szajs, gdzie stawiano na dobrą proporcję cena/procent dla klienteli spędzającej przeważnie swój wolny czas na murku pod lokalnym sklepem, a co za tym idzie kompletnie olewając walory smakowe. zgodnie z zapotrzebowaniem grupy docelowej najzwyczajniej w świecie miało trzepać. efekt był taki, że po paru latach piwo w plastiku kojarzyło się bardziej z produktem piwopodobnym, za przeproszeniem - dla meneli, niż piwem. czyli dość kiepska pozycja startowa.
po drugie wiedząc jaka jest sytuacja i postrzeganie takiego produktu na rynku, panowie od piwnego marketingu zamiast dojechać odpowiednio i na ostro temat z promocyjną pompą zadziałali bardzo zachowawczo lejąc w plastik nie produkt klasy premium w odpowiednio obniżonej i atrakcyjnej w stosunku do butelki/puszki cenie, tylko piwa z nieco bardziej rozpoznawalną dla ogółu od dotychczas spotykanych trunków w PETach etykietką, ale niestety przeważnie z dolnej półki swoich portfeli. szczytem "plastikowej" finezji było bodajże tyskie gronie, bo nawet żywiec lał warkę a potem dorzucił tatrę.
to się po prostu nie miało prawa udać

