Zagorka.
Off top.
Piwo pokochałem jakieś 25 lat temu. Miłość trwa, coraz bardziej blaknie, uczuć jakby mniej, ale trwa. Ja się staram, piwo nie. Do czego zmierzam? Wtedy z braku piwa, KAŻDE, było pyszne. Pamiętam kolejki w barach za... kuflami. Ktoś kończył pić to musiał oddać kufel i stanąć ponownie karnie na końcu kolejki
. Pierwszym piwem świadomie pitym przez dłuższy okres czasu był Okocim mocny, był pity do czasu kolejnego zakupu, otwarciu, spróbowaniu i ... wylaniu. Kolejne dwa lub trzy zakupy (innych dostępnych wtedy) wyleczyły mnie z piw mocnych do dziś. Moc piwa mocnego ma wynikać z jego składników. Tamte zalatywały i smakowały jak drink piwa ze spirytusem, (wódką). Kolejne próby przywiązywały mnie do piw na okresy 2-3 letnie. Były to piwa pochodzące z wielkich browarów. Kto pijał to oprócz Tyskiego, Carlsberga, Lecha, Okocimia itd na pewno pamięta np. 10,5, Królewskie(polecam stare reklamy np. z kotem
), EB (do którego wrócę) itd. Był czas, że piłem Tyskie odkryte ponownie zupełnie przypadkiem ok. 6-7 lat temu, Potem pojawił się Kasztelan - rewelacja. Do czasu. Ok 2 lata temu padł i się okopuje. Kupiony ponownie 2 miesiące temu w pełnej il. 6 sztuk trafił do zlewozmywaka - kwaśne. W sobotę spróbowałem EB. Jeśli będziecie mieć do wyboru to "piwo", a piwo, którego nienawidzicie to kupcie to drugie. Będzie smaczniejsze. Tatra kiedyś pyszna teraz... No, ale mam też trochę szczęścia. Mieszkam ok km od rodzinnego browaru, który w ofercie ma w tej chwili ok 10 (mogę się mylić raczej in minus) piw od jasnych do ciemnych od miodowych do czekoladowych. Te "męskie"
z goryczką... rewelacja. Tanie nie są, ok 4,5 PLN ale wart. Uwielbiam Paulanera, którego z Niemiec dowozi mi brat (kolejne szczęście
), no i do Czech A1 mam tylko 125 km i do ukochanego Radegasta mam tylko 1,5 h
. Nazwy browaru nie podam, żeby nie dostać bana chyba, że admiralicja się zgodzi ewentualnie na prv. Oczywiście są jeszcze Żubr (najbardziej mi smakuje w tej chwili), Perła, Piwa z Niemodlina itd. Nie polecam ostatnio kupionego w Żabce - Piasta( dodam wypitego po całym dniu na rybach, w słońcu kiedy wydaje się, że każde jest pyszne
). Ten nie. Jedną z pamiątek z podróży jest u mnie piwo. Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria. Ale niemal cała piwna Europa i Świat jest już w naszych sklepach. Polecam piwa belgijskie. Ogólnie piwo w Polsce stacza się. Korzystajmy więc z perełek póki możemy u nas w kraju, oraz za granicami, bo ostatnio doszły mnie informacje, że np Czesi mają 3 lata, żeby dostosować swe piwa do "norm" unijnych. Jak wyjdę z knajpy na Żiżkowie z powodu smaku piwa, to znaczy, że kiniec świata jest bliski.
Off top.
Piwo pokochałem jakieś 25 lat temu. Miłość trwa, coraz bardziej blaknie, uczuć jakby mniej, ale trwa. Ja się staram, piwo nie. Do czego zmierzam? Wtedy z braku piwa, KAŻDE, było pyszne. Pamiętam kolejki w barach za... kuflami. Ktoś kończył pić to musiał oddać kufel i stanąć ponownie karnie na końcu kolejki
. Pierwszym piwem świadomie pitym przez dłuższy okres czasu był Okocim mocny, był pity do czasu kolejnego zakupu, otwarciu, spróbowaniu i ... wylaniu. Kolejne dwa lub trzy zakupy (innych dostępnych wtedy) wyleczyły mnie z piw mocnych do dziś. Moc piwa mocnego ma wynikać z jego składników. Tamte zalatywały i smakowały jak drink piwa ze spirytusem, (wódką). Kolejne próby przywiązywały mnie do piw na okresy 2-3 letnie. Były to piwa pochodzące z wielkich browarów. Kto pijał to oprócz Tyskiego, Carlsberga, Lecha, Okocimia itd na pewno pamięta np. 10,5, Królewskie(polecam stare reklamy np. z kotem
), EB (do którego wrócę) itd. Był czas, że piłem Tyskie odkryte ponownie zupełnie przypadkiem ok. 6-7 lat temu, Potem pojawił się Kasztelan - rewelacja. Do czasu. Ok 2 lata temu padł i się okopuje. Kupiony ponownie 2 miesiące temu w pełnej il. 6 sztuk trafił do zlewozmywaka - kwaśne. W sobotę spróbowałem EB. Jeśli będziecie mieć do wyboru to "piwo", a piwo, którego nienawidzicie to kupcie to drugie. Będzie smaczniejsze. Tatra kiedyś pyszna teraz... No, ale mam też trochę szczęścia. Mieszkam ok km od rodzinnego browaru, który w ofercie ma w tej chwili ok 10 (mogę się mylić raczej in minus) piw od jasnych do ciemnych od miodowych do czekoladowych. Te "męskie"
z goryczką... rewelacja. Tanie nie są, ok 4,5 PLN ale wart. Uwielbiam Paulanera, którego z Niemiec dowozi mi brat (kolejne szczęście
), no i do Czech A1 mam tylko 125 km i do ukochanego Radegasta mam tylko 1,5 h
. Nazwy browaru nie podam, żeby nie dostać bana chyba, że admiralicja się zgodzi ewentualnie na prv. Oczywiście są jeszcze Żubr (najbardziej mi smakuje w tej chwili), Perła, Piwa z Niemodlina itd. Nie polecam ostatnio kupionego w Żabce - Piasta( dodam wypitego po całym dniu na rybach, w słońcu kiedy wydaje się, że każde jest pyszne
). Ten nie. Jedną z pamiątek z podróży jest u mnie piwo. Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria. Ale niemal cała piwna Europa i Świat jest już w naszych sklepach. Polecam piwa belgijskie. Ogólnie piwo w Polsce stacza się. Korzystajmy więc z perełek póki możemy u nas w kraju, oraz za granicami, bo ostatnio doszły mnie informacje, że np Czesi mają 3 lata, żeby dostosować swe piwa do "norm" unijnych. Jak wyjdę z knajpy na Żiżkowie z powodu smaku piwa, to znaczy, że kiniec świata jest bliski.

