Prolog mamy za sobą. Wstępny zarys wątku wszystkim czytającym znany, wiec zaczynamy.
Odcinek 1 - Zrób to sam
Tak jak długo zastanawiałem się czy w ogóle otwierać taki temat podsumowujący, tak długo zastanawiałem się od czego tak naprawdę zacząć, jeśli już założyłem, że chronologicznie nie będzie łatwo podsumować. Oprócz argumentów za brakiem chronologii, które wymieniłem w prologu, dodać trzeba coś z czego zdałem sobie sprawę myśląc od czego zacząć. Otóż wiele sytuacji nie pamiętam dziś, z czasem mi się coś przypomina i właśnie gdy coś mi się przypomni wrzucam tutaj, gdybym pisał chronologicznie zapewne wiele faktów mogłoby zostać pominiętych. Do rzeczy.
Musimy z roku 2015 zrobić skok w przeszłość, dokładnie 30 lipca 2005. W tym roku ostatni raz pojechaliśmy Fiatem Brava, ostatni raz też pojechał z nami mój brat. Jechaliśmy chyba nasza ulubioną trasą czyli standard Korbielów, Bańska, Lucenec, Salgotarjan, Szolnok, Szarvas.
Do tego roku w zwyczaju mieliśmy robić nocleg tranzytowy(w drodze do i z) w jednym i tym samym miejscu, tj. na Węgrzech w miejscowości Mezohegyes. Tuż przy granicy z Rumunią. Hotel Nonius. "Odkryty" podczas dziewiczego wypadu 96, ale o tym innym razem.
Nie pamiętam dokładnie dlaczego w tym roku postanowiliśmy zmienić miejsce noclegu. Wybraliśmy Gyule i tamtejszy Thermal Camping-Motel. W sumie to kiepsko dobrana trasa jeśli celem pierwszego dnia była Gyula. Na kemping dotarliśmy ok. 16:30, pokój 4 osoby mieliśmy zarezerwowany. Jak się później okazało nie mieliśmy. Zaproponowano nam co prawda dwa pokoje dwuosobowe ale nie wiedzieć w sumie czemu nie wzięliśmy ich. Postanowiliśmy jechać do Mezohegyes. Gdzie godzinę później się znaleźliśmy. Pokój był, koszt 16600 ft. Na miejscu okazało się, że w naszej Bravie czegoś brakuje. Elementem brakującym była tylna tablica rejestracyjna. Co robić? Chwila zastanowienia gdzie mogliśmy ją stracić, było to gdzieś na odcinku Medgyesegyhaza-Mezokovacshaza. Na pobliskiej stacji Mol zrobiliśmy małe dotankowanie i pojechaliśmy na poszukiwania.
Po dwóch godzinach tablicy nie udało się znaleźć. Wróciliśmy do Mezohegyes. Co robić dalej? Bez tablicy przejechać kolejne 1000 kilometrów i potem wrócić do Polski może nie być łatwo. Zgłoszenie na węgierskiej policji raczej też by nic nie pomogło.
Zróbmy ją sami! Na wzór mamy przednią. Na stacji dostaliśmy tylko taśmę izolacyjną czarną i czerwoną. Potrzebny był jeszcze niebieski długopis, czarny marker, biała kartka, przezroczysta taśma klejąca. To miałem w plecaku
Po około 1,5 godziny powstała zastępcza tablica rejestracyjna do naszego autka. Dojechaliśmy na niej do celu. Na miejscu zrobiliśmy nową plus jedną na zapas.
Swoją drogą dobrze, że to nie był czas tablic z flagą UE, gwiazdek już tak łatwo by się nie zrobiło.
Poniżej zamieszczam zdjęcia oryginału i podrabiańca!
![[Obrazek: 83f5a63962ae4642gen.jpg]](http://images67.fotosik.pl/912/83f5a63962ae4642gen.jpg)
Odcinek 1 - Zrób to sam
Tak jak długo zastanawiałem się czy w ogóle otwierać taki temat podsumowujący, tak długo zastanawiałem się od czego tak naprawdę zacząć, jeśli już założyłem, że chronologicznie nie będzie łatwo podsumować. Oprócz argumentów za brakiem chronologii, które wymieniłem w prologu, dodać trzeba coś z czego zdałem sobie sprawę myśląc od czego zacząć. Otóż wiele sytuacji nie pamiętam dziś, z czasem mi się coś przypomina i właśnie gdy coś mi się przypomni wrzucam tutaj, gdybym pisał chronologicznie zapewne wiele faktów mogłoby zostać pominiętych. Do rzeczy.
Musimy z roku 2015 zrobić skok w przeszłość, dokładnie 30 lipca 2005. W tym roku ostatni raz pojechaliśmy Fiatem Brava, ostatni raz też pojechał z nami mój brat. Jechaliśmy chyba nasza ulubioną trasą czyli standard Korbielów, Bańska, Lucenec, Salgotarjan, Szolnok, Szarvas.
Do tego roku w zwyczaju mieliśmy robić nocleg tranzytowy(w drodze do i z) w jednym i tym samym miejscu, tj. na Węgrzech w miejscowości Mezohegyes. Tuż przy granicy z Rumunią. Hotel Nonius. "Odkryty" podczas dziewiczego wypadu 96, ale o tym innym razem.
Nie pamiętam dokładnie dlaczego w tym roku postanowiliśmy zmienić miejsce noclegu. Wybraliśmy Gyule i tamtejszy Thermal Camping-Motel. W sumie to kiepsko dobrana trasa jeśli celem pierwszego dnia była Gyula. Na kemping dotarliśmy ok. 16:30, pokój 4 osoby mieliśmy zarezerwowany. Jak się później okazało nie mieliśmy. Zaproponowano nam co prawda dwa pokoje dwuosobowe ale nie wiedzieć w sumie czemu nie wzięliśmy ich. Postanowiliśmy jechać do Mezohegyes. Gdzie godzinę później się znaleźliśmy. Pokój był, koszt 16600 ft. Na miejscu okazało się, że w naszej Bravie czegoś brakuje. Elementem brakującym była tylna tablica rejestracyjna. Co robić? Chwila zastanowienia gdzie mogliśmy ją stracić, było to gdzieś na odcinku Medgyesegyhaza-Mezokovacshaza. Na pobliskiej stacji Mol zrobiliśmy małe dotankowanie i pojechaliśmy na poszukiwania.
Po dwóch godzinach tablicy nie udało się znaleźć. Wróciliśmy do Mezohegyes. Co robić dalej? Bez tablicy przejechać kolejne 1000 kilometrów i potem wrócić do Polski może nie być łatwo. Zgłoszenie na węgierskiej policji raczej też by nic nie pomogło.
Zróbmy ją sami! Na wzór mamy przednią. Na stacji dostaliśmy tylko taśmę izolacyjną czarną i czerwoną. Potrzebny był jeszcze niebieski długopis, czarny marker, biała kartka, przezroczysta taśma klejąca. To miałem w plecaku

Po około 1,5 godziny powstała zastępcza tablica rejestracyjna do naszego autka. Dojechaliśmy na niej do celu. Na miejscu zrobiliśmy nową plus jedną na zapas.
Swoją drogą dobrze, że to nie był czas tablic z flagą UE, gwiazdek już tak łatwo by się nie zrobiło.
Poniżej zamieszczam zdjęcia oryginału i podrabiańca!
![[Obrazek: 83f5a63962ae4642gen.jpg]](http://images67.fotosik.pl/912/83f5a63962ae4642gen.jpg)
![[Obrazek: e8a618af31d00918gen.jpg]](http://images68.fotosik.pl/912/e8a618af31d00918gen.jpg)
...:::Bbbuuulllgggaaarrriiiaaa Rrruuullleeezzz:::...
96 97 98 99 00 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22
96 97 98 99 00 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22

