09.01.2016 20:54:15
Вихрен też w Pirinie
Na obiekt składa się budynek schroniska z restauracją, domki, budynek kawiarni i mały parking.
Byliśmy tam wielokrotnie i wspominamy to schronisko źle, zwłaszcza moja córka Małgosia.
W 2005 roku nocowaliśmy w Byndericy i tylko minęliśmy hiżę W ichren w drodze do Demianicy.
W roku 2006 schodziliśmy z góry. Małgosia tak to wspomina.
W dali zaczyna być widoczny zielony dach jakiegoś budynku, może to już schronisko. Mijają nas z przeciwka turyści, zostaje za nimi zapach zupy, który przechował się w ich ubraniach. Tak, schronisko już blisko.
Dostajemy nocleg w 14-osobowym pokoju, 10 leva/os. Dość tu brudno, latają natrętne muchy.
W nocy przed snem ogarnia mnie chłód. Noce wysoko w górach są zimne, a schroniska nie ogrzewane. Kiepsko znoszę te nocne spadki temperatury, więc przed wejściem do śpiwora ubieram się wielowarstwowo, wkładam bluzę i polar, a do tego przykrywam się kurtką i kocem. Na chwilę się rozgrzewam, ale czuję, że zapasy ciepła zaraz się skończą, jakby moje ciało nie było grubsze od papieru i szybko oddawało całą energię. Mimo lekkich dreszczy udaje mi się usnąć.
W 2007 roku też nie nocowaliśmy w Wichrenie, a robiliśmy tylko rekonesans, aby obadać oznakowanie szlaków.
W 2008 roku przyjechaliśmy razem z Grażynką busikiem z Banska.
Ze wspomnień córki.
Nocowaliśmy w budynku w sali 5-osobowej dwie noce - przed atakiem na Wichren i po.
W schronisku panuje prawdziwie górska atmosfera. Spotykamy wielu Polaków: Tomka i Małgosię - pracują w Mazurkas Travel, dwóch chłopaków z Krakowa i przebój roku– dwójka młodych studentów z Nowego Sącza, którzy poprzednią noc spędzili wysoko w górach w namiocie wśród burzy, wichury i gradu. Koło 22-giej idziemy spać z nadzieją, że gdy wstaniemy rano pogoda będzie w sam raz żeby iść na Wichren. Nie dostajemy żadnych sms-ów poza tymi od Vivatel, Telecom itp. - tylko oni się o nas troszczą.
W roku 2009 nie nocowaliśmy w tej hiży, byliśmy tylko tranzytem w drodze na szczyt Wichren.
![[Obrazek: DSC_7372.jpg]](http://ouh.home.pl/img/DSC_7372.jpg)
Parking przy schronisku.
![[Obrazek: DSC_7374.jpg]](http://ouh.home.pl/img/DSC_7374.jpg)
Z lewej jednooki kierowca busika, z prawej ja.
![[Obrazek: DSC_7379.jpg]](http://ouh.home.pl/img/DSC_7379.jpg)
Zaopatrujemy się w wodę.
![[Obrazek: BULGARIA%202009%20221.JPG]](http://ouh.home.pl/img/BULGARIA%202009%20221.JPG)
Kupuję Zagorki po zdobyciu Wichrena, a mój syn się cieszy, że uczcimy sukces.
Na obiekt składa się budynek schroniska z restauracją, domki, budynek kawiarni i mały parking.
Byliśmy tam wielokrotnie i wspominamy to schronisko źle, zwłaszcza moja córka Małgosia.
W 2005 roku nocowaliśmy w Byndericy i tylko minęliśmy hiżę W ichren w drodze do Demianicy.
W roku 2006 schodziliśmy z góry. Małgosia tak to wspomina.
W dali zaczyna być widoczny zielony dach jakiegoś budynku, może to już schronisko. Mijają nas z przeciwka turyści, zostaje za nimi zapach zupy, który przechował się w ich ubraniach. Tak, schronisko już blisko.
Dostajemy nocleg w 14-osobowym pokoju, 10 leva/os. Dość tu brudno, latają natrętne muchy.
W nocy przed snem ogarnia mnie chłód. Noce wysoko w górach są zimne, a schroniska nie ogrzewane. Kiepsko znoszę te nocne spadki temperatury, więc przed wejściem do śpiwora ubieram się wielowarstwowo, wkładam bluzę i polar, a do tego przykrywam się kurtką i kocem. Na chwilę się rozgrzewam, ale czuję, że zapasy ciepła zaraz się skończą, jakby moje ciało nie było grubsze od papieru i szybko oddawało całą energię. Mimo lekkich dreszczy udaje mi się usnąć.
W 2007 roku też nie nocowaliśmy w Wichrenie, a robiliśmy tylko rekonesans, aby obadać oznakowanie szlaków.
W 2008 roku przyjechaliśmy razem z Grażynką busikiem z Banska.
Ze wspomnień córki.
Nocowaliśmy w budynku w sali 5-osobowej dwie noce - przed atakiem na Wichren i po.
W schronisku panuje prawdziwie górska atmosfera. Spotykamy wielu Polaków: Tomka i Małgosię - pracują w Mazurkas Travel, dwóch chłopaków z Krakowa i przebój roku– dwójka młodych studentów z Nowego Sącza, którzy poprzednią noc spędzili wysoko w górach w namiocie wśród burzy, wichury i gradu. Koło 22-giej idziemy spać z nadzieją, że gdy wstaniemy rano pogoda będzie w sam raz żeby iść na Wichren. Nie dostajemy żadnych sms-ów poza tymi od Vivatel, Telecom itp. - tylko oni się o nas troszczą.
W roku 2009 nie nocowaliśmy w tej hiży, byliśmy tylko tranzytem w drodze na szczyt Wichren.
![[Obrazek: DSC_7372.jpg]](http://ouh.home.pl/img/DSC_7372.jpg)
Parking przy schronisku.
![[Obrazek: DSC_7374.jpg]](http://ouh.home.pl/img/DSC_7374.jpg)
Z lewej jednooki kierowca busika, z prawej ja.
![[Obrazek: DSC_7379.jpg]](http://ouh.home.pl/img/DSC_7379.jpg)
Zaopatrujemy się w wodę.
Kupuję Zagorki po zdobyciu Wichrena, a mój syn się cieszy, że uczcimy sukces.
Bułgaria to raj dla górskich wędrowców

