13.01.2016 09:26:21
Hiża Безбог
Można do niej dojść z hiży Demianca i z Dobriniszte.
My szliśmy tą drogą z Demianicy w roku 2005.
Jako że jest to rok 2005 nie mam zdjęć – gdyby ktoś znalazł w galerii starego.com proszę wkleić.
Oddaję głos córce.
Wędrówkę zaczynamy przy ładnej, słonecznej pogodzie. Idziemy w kierunku jeziora Tewno szlakiem żółto-zielono-niebieskim, potem odbijamy żółtym do schroniska Bezbog. Przechodzimy przez wąską przełęcz Samodiwska Porta, a potem rozległe siodło Bezbożki Prewał. Cały czas mamy piękne widoki na poszarpane granie i jeziora. Za jeziorem Bezbog widać już wielkie schronisko, z góry przypominające piramidę. Dochodzimy tam dość późno, zmęczeni i bardzo głodni. Dostajemy pokój w budynku. Na parterze odkrywamy dużą salę restauracyjną, w niej nakryte stoły, ale nic się poza tym nie dzieje. Pukamy do drewnianego okienka, z którego wychyla się kucharz i mówi, że teraz będzie jadła wycieczka, i żebyśmy przyszli za pół godziny. Przychodzimy za pół godziny, a ten znowu nas odsyła, więc zaczynamy się niecierpliwić. Gdy po raz kolejny próbuje nas zbyć, robimy raban u gospodarza schroniska, ale ten mówi, że nic na to nie poradzi, wycieczka ma pierwszeństwo. Po pewnym czasie dowiadujemy się od innych turystów, że 100 metrów dalej znajdziemy bar z grillem. Prawie biegniemy, a tam szeroki wybór grillowanych mięs - parżoła, kebapcze, kjufte, no i nieodzowna sałatka szopska oraz zimne piwo, a wszystko to bez kolejki, po ludzku, kapitalistycznie. Niczego więcej nam w tej chwili nie potrzeba. Rano zjeżdżamy wyciągiem krzesełkowym do schroniska Goce Dełczew.
Można do niej dojść z hiży Demianca i z Dobriniszte.
My szliśmy tą drogą z Demianicy w roku 2005.
Jako że jest to rok 2005 nie mam zdjęć – gdyby ktoś znalazł w galerii starego.com proszę wkleić.
Oddaję głos córce.
Wędrówkę zaczynamy przy ładnej, słonecznej pogodzie. Idziemy w kierunku jeziora Tewno szlakiem żółto-zielono-niebieskim, potem odbijamy żółtym do schroniska Bezbog. Przechodzimy przez wąską przełęcz Samodiwska Porta, a potem rozległe siodło Bezbożki Prewał. Cały czas mamy piękne widoki na poszarpane granie i jeziora. Za jeziorem Bezbog widać już wielkie schronisko, z góry przypominające piramidę. Dochodzimy tam dość późno, zmęczeni i bardzo głodni. Dostajemy pokój w budynku. Na parterze odkrywamy dużą salę restauracyjną, w niej nakryte stoły, ale nic się poza tym nie dzieje. Pukamy do drewnianego okienka, z którego wychyla się kucharz i mówi, że teraz będzie jadła wycieczka, i żebyśmy przyszli za pół godziny. Przychodzimy za pół godziny, a ten znowu nas odsyła, więc zaczynamy się niecierpliwić. Gdy po raz kolejny próbuje nas zbyć, robimy raban u gospodarza schroniska, ale ten mówi, że nic na to nie poradzi, wycieczka ma pierwszeństwo. Po pewnym czasie dowiadujemy się od innych turystów, że 100 metrów dalej znajdziemy bar z grillem. Prawie biegniemy, a tam szeroki wybór grillowanych mięs - parżoła, kebapcze, kjufte, no i nieodzowna sałatka szopska oraz zimne piwo, a wszystko to bez kolejki, po ludzku, kapitalistycznie. Niczego więcej nam w tej chwili nie potrzeba. Rano zjeżdżamy wyciągiem krzesełkowym do schroniska Goce Dełczew.
Bułgaria to raj dla górskich wędrowców

