Stoimy w kolejeczce do odprawy na przejściu granicznym.
Podjeżdżamy prawie do budek ale jeszcze troszkę zostało, wciskają się samochody jak szprotki w konserwie.
czekamy silnik pracuje, oczywiście podchodzi sam nie wiem czy wopek czy celnik. Nakazuje wyłączyć silnik, na nic zdają się moje tłumaczenia o awarii i problemach jakie mnie napotkały. Wyłączyć.
Z duszą na ramieniu wykonuje polecenie i czekam na następny podjazd samochodów, po kilkunastu minutach przekręcam kluczyk. skodzinka zagadała.
Przejeżdżamy przejście, tylko gdzie kupić winiety, po odprawie podjeżdżamy do wopka przed opuszczeniem przejścia. Troszkę po rusku troszkę przy pomocy rąk.
Raczej przy pomocy rąk pokazuje gdzie mamy zakupić winiety.
Opuszczamy przejście wita nas Ruse, po prawej stronie stoją budki z winietkami oraz kantory. Wymiany nie polecam kiepski przelicznik.
Potem troszkę pokręciliśmy się po mieście ze względu na kiepskie oznakowanie. Po parunastu minutach opuszczamy miejscowość.
Dość szybko pokonujemy następne odcinki drogi, mijamy Rozgrad i dojeżdżamy do Szumen.
Dalsze punkty to Karnobat i Burgas.
Zaznaczam że to 2009rok. przejazd tym odcinkiem to wielkie rozczarowanie co do stanu drogi. Nawierzchnia, częściowy jej brak i zakręty wyprofilowane w odwrotnym kierunku. Następny szok dla samochodu, serpentynki super. Trzeba dobrze pilnować drogi i niestety wszystko w żółwim tempie.
Gdzieś po drodze robimy przystanek na posiłek i w drogę (samochodu nie gasiłem).
Pogoda na nasze szczęście jest dobra, to że padało i była niska temperatura to dla nas plus, młodego nie swędzi, no i najważniejsze.
Dlaczego tak piszę bo nasza Fabia nie ma klimy.
Dojeżdżamy do Burgas, oznakowanie super, więc śmigamy na Primorsko i dalej. No i właśnie to dalej to już kiepsko. Do Achtopolu jak cię mogę ale do Sinemorca to obraz nędzy i rozpaczy. Jest upragniony Sinemorec
Ten widok z drogi jest tylko namiastką co nas czeka.
Wjeżdżamy do miasteczka a raczej wioski, samochód zostawiamy gdzieś przy tym budynku, wtedy był to plac budowy. Wyruszamy na poszukiwanie kwater.
Przypominam był to wyjazd w ciemno.
CDN
Podjeżdżamy prawie do budek ale jeszcze troszkę zostało, wciskają się samochody jak szprotki w konserwie.
czekamy silnik pracuje, oczywiście podchodzi sam nie wiem czy wopek czy celnik. Nakazuje wyłączyć silnik, na nic zdają się moje tłumaczenia o awarii i problemach jakie mnie napotkały. Wyłączyć.
Z duszą na ramieniu wykonuje polecenie i czekam na następny podjazd samochodów, po kilkunastu minutach przekręcam kluczyk. skodzinka zagadała.
Przejeżdżamy przejście, tylko gdzie kupić winiety, po odprawie podjeżdżamy do wopka przed opuszczeniem przejścia. Troszkę po rusku troszkę przy pomocy rąk.
Raczej przy pomocy rąk pokazuje gdzie mamy zakupić winiety.
Opuszczamy przejście wita nas Ruse, po prawej stronie stoją budki z winietkami oraz kantory. Wymiany nie polecam kiepski przelicznik.
Potem troszkę pokręciliśmy się po mieście ze względu na kiepskie oznakowanie. Po parunastu minutach opuszczamy miejscowość.
Dość szybko pokonujemy następne odcinki drogi, mijamy Rozgrad i dojeżdżamy do Szumen.
Dalsze punkty to Karnobat i Burgas.
Zaznaczam że to 2009rok. przejazd tym odcinkiem to wielkie rozczarowanie co do stanu drogi. Nawierzchnia, częściowy jej brak i zakręty wyprofilowane w odwrotnym kierunku. Następny szok dla samochodu, serpentynki super. Trzeba dobrze pilnować drogi i niestety wszystko w żółwim tempie.
Gdzieś po drodze robimy przystanek na posiłek i w drogę (samochodu nie gasiłem).
Pogoda na nasze szczęście jest dobra, to że padało i była niska temperatura to dla nas plus, młodego nie swędzi, no i najważniejsze.
Dlaczego tak piszę bo nasza Fabia nie ma klimy.
Dojeżdżamy do Burgas, oznakowanie super, więc śmigamy na Primorsko i dalej. No i właśnie to dalej to już kiepsko. Do Achtopolu jak cię mogę ale do Sinemorca to obraz nędzy i rozpaczy. Jest upragniony Sinemorec
Ten widok z drogi jest tylko namiastką co nas czeka.
Wjeżdżamy do miasteczka a raczej wioski, samochód zostawiamy gdzieś przy tym budynku, wtedy był to plac budowy. Wyruszamy na poszukiwanie kwater.
Przypominam był to wyjazd w ciemno.
CDN

