Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
1997, czyli sproketa bułgarskie różne dziwne przypadki ;)
#16
jedna ze smutniejszych historii, jakie mi się trafiły. panie proszone o wyciągnięcie chusteczek.

czas w jaki trafiłem, czyli w sam środek kryzysu gospodarczego, dla czworonogów czasem dobrym raczej nie był. ludzi po prostu nie było stać na posiadanie psa i cała ich masa nagle wylądowała na ulicach. psy łączyły się w stada, rozmnażały w sposób niekontrolowany, więc po mieście, zwłaszcza po dużych blokowiskach, wałęsały się całe hordy walcząc między sobą o dostęp do pożywienia. ponieważ bida jednak była, więc równie częstym obrazkiem była walka z bezdomnymi o zawartość śmietnika. raczej nie wchodziliśmy sobie w drogę i żaden z nich nigdy do mnie nie wyskoczył czy nie podszedł. do czasu. w pewnym momencie na osiedlu pojawił się pies samotnik w typie naszego owczarka nizinnego, długi i gęsty włos, umaszczenie biało-czarne. najprawdopodobniej świeżo wyrzucony, bo jak go spotkałem po raz pierwszy to wyglądał na w miarę zadbanego. w pewnym momencie wychodząc z domu zauważyłem przebiegającą obok włochatą kulę. zatrzymałem się po paru sekundach ze zwykłej ciekawości "a ten to chyba jakiś inny" odwróciłem głowę... a włochata kula stoi 10 metrów dalej i się na mnie gapi. zamiast ruszyć od razu dalej empatia mi się włączyła i przez parę sekund po głowie łaziła myśl "przecież i tak nie mam, co z nim zrobić" i widocznie było to o te parę sekund za długo, bo za chwilę miałem włochatą kulę przy nodze. ruszyłem dalej, kula za mną "cholera, dopiero teraz nie masz co z nim zrobić". szybki rachunek sumienia. mógłbym go wziąć do domu, ale co potem? zabrać go do polski nie ma jak, znów wyląduje na ulicy, a tego mu nie zrobię. jedyne, co w tej sytuacji mogłem zrobić, to zapewnić mu od czasu do czasu jakąś michę i liczyć na to, że prędzej czy później się załapie do jakiegoś stada. dokarmiałem go przez jakiś czas, potem gdzieś zniknął. spotkałem go ponownie gdzieś po dwóch miesiącach, wychudzonego, zabiedzonego. przeszedł, podniósł głowę, popatrzył na mnie, poszedł dalej nawet się nie zatrzymując. skoro przez tyle czasu nie zdołał się nigdzie przyłączyć, to przyszłość czekała go raczej marna. raz w życiu w stosunku do zwierzaka autentycznie serce mi się krajało z totalnej bezsilności, że kompletnie nie mam możliwości jak mu pomóc. uprzedzając pytanie. nikt ze znajomych nie miał możliwości wziąć go do siebie, a o reakcjach sąsiadów nawet się nie zająknę, bo szkoda gadać.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: 1997, czyli sproketa bułgarskie różne dziwne przypadki ;) - przez sproket - 04.02.2016 22:46:07
RE: Luźne pogawędki o Bułgarii :) - przez sproket - 03.02.2016 18:25:49
RE: Luźne pogawędki o Bułgarii :) - przez sproket - 03.02.2016 20:47:37

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Bułgarskie wakacje 2021 by Bulgarius w covidowym czasie Bulgarius 30 2,296 15.08.2021 16:36:12
Ostatni post: dżek
  Sozopol 2020 ... czyli CovidTravel 2020 PAP 14 1,689 14.04.2021 20:25:33
Ostatni post: PAP
Wink Bułgarskie podróże i przemyślenia Jacka i Malutkiej wolffer 75 24,450 27.12.2020 02:27:18
Ostatni post: wolffer
  Wte i we wte czyli okrężną drogą tradycyjnie do Sozopola 2020 dżek 52 4,135 20.05.2020 10:49:03
Ostatni post: myszabe
  Rodopy 2018 - czyli opowieści dziwnej treści przy butelce rakiji kris68 43 7,181 14.07.2019 20:22:06
Ostatni post: igi123
  Riła 2016, czyli górskie wędrówki petera peter 86 30,661 19.05.2018 13:05:50
Ostatni post: dżek
  Być w siódmym niebie oczami Radka, czyli Riła 2017 myszabe 19 7,628 26.12.2017 19:51:53
Ostatni post: myszabe
  Bułgarskie wakacje po raz drugi... CarlosPL 30 10,542 06.11.2017 14:17:47
Ostatni post: pomidorowa
  Mój pierwszy raz w Bułgarii... znaczy się moje pierwsze bułgarskie wakacje :-) CarlosPL 83 33,327 14.09.2016 11:02:14
Ostatni post: sikornik
  Historyjka z morałem, czyli jak to rodzinkę nad morze zabrałem :) (sierpień 2012) frytowski 5 4,352 01.06.2015 00:45:38
Ostatni post: Bulgarius

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości