11.07.2016 09:13:56
Hej,
Wczoraj przed 20 wróciliśmy do domu
Powrót trasą:
https://goo.gl/maps/m4xs9kNbotJ2
Nocleg w Timisoarze.
I kilka słów odnośnie jazdy po Rumunii.
Wiochy to rzeczywiście 50 km/h i raczej trzeba się pilnować. Za to można oglądać. Ja się nie napatrzyłem i odczuwam niedosyt.
Policji mało ale za to sporo dziciaków siedzących przy drodze, wozów konnych i rowerów. Trzeba uważać.
Mieściny są krótkie więc szybko się je przejeżdża a pomiędzy nimi lecimy 90
Jest ciekawie.
Potem trochę zakrętów (choć na mojej trasie było ich mało i ostatnie robiłem już po ciemku
). Tu znowu powalają widoki i po prostu nie chce się jechać szybko.
Dla mnie ten odcinek był fantastycznym odpoczynkiem od autostradowej monotonii. Pomimo tego, że w Timisoarze byliśmy dosyć późno, byłem w naprawdę w świetnej formie (po drodze dwa dłuższe postoje - jeden na śniadanie, drugi - obiadokolacja w Tavernie nad Dunajem). Wyruszyliśmy przed 9 rano. Do pensjonatu dotarliśmy jakoś pomiędzy 22 - 23 o ile dobrze pamiętam.
Duuużo bardziej zmęczył mnie drugi dzień - szczególnie Słowacja. Kolejny raz szukał bym opcji omijającej ten odcinek.
Wczoraj przed 20 wróciliśmy do domu

Powrót trasą:
https://goo.gl/maps/m4xs9kNbotJ2
Nocleg w Timisoarze.
I kilka słów odnośnie jazdy po Rumunii.
Wiochy to rzeczywiście 50 km/h i raczej trzeba się pilnować. Za to można oglądać. Ja się nie napatrzyłem i odczuwam niedosyt.
Policji mało ale za to sporo dziciaków siedzących przy drodze, wozów konnych i rowerów. Trzeba uważać.
Mieściny są krótkie więc szybko się je przejeżdża a pomiędzy nimi lecimy 90
Jest ciekawie.Potem trochę zakrętów (choć na mojej trasie było ich mało i ostatnie robiłem już po ciemku
). Tu znowu powalają widoki i po prostu nie chce się jechać szybko.Dla mnie ten odcinek był fantastycznym odpoczynkiem od autostradowej monotonii. Pomimo tego, że w Timisoarze byliśmy dosyć późno, byłem w naprawdę w świetnej formie (po drodze dwa dłuższe postoje - jeden na śniadanie, drugi - obiadokolacja w Tavernie nad Dunajem). Wyruszyliśmy przed 9 rano. Do pensjonatu dotarliśmy jakoś pomiędzy 22 - 23 o ile dobrze pamiętam.
Duuużo bardziej zmęczył mnie drugi dzień - szczególnie Słowacja. Kolejny raz szukał bym opcji omijającej ten odcinek.

