09.06.2015 22:51:37
Trochę mnie nie było, mały wypadek, szpital, L4, zmęczenie. Wracam dziś z kolejnym odcinkiem.
Odcinek 2 - Autostrada widmo - Awaria
Rok 2009, czternasty raz w kierunku Morza Czarnego. Nie pierwszy i nie ostatni raz zdarzyła Nam się awaria podczas podróży. Tym razem wykazaliśmy się lekką paniką spowodowaną ówczesną niewiedzą. Dziś na tyle ogarnąłem mechanikę samochodową, że raczej panika byłaby zbędna. Ale do rzeczy.
Pamiętam, że podróż tamtego lata przebiegała dość sprawnie, jechaliśmy Fiatem Stilo, 4 latek. Do celu pozostało nam niewiele, bo 60 km. Także Varna była tuż tuż. Zatrzymaliśmy się na stacji OMV na ostatni już postój przed celem. Szybka kawa, rozprostowanie kości i jedziemy dalej.
Kilometr, sygnał (podobny do tego przy zapalaniu się rezerwy). Na desce pojawia się kontrolka silnika "Check Engine".
Akurat po kilometrze od OMV jest stacja Shell. Toczymy się awaryjnym pasem , gasimy silnik. Po chwili odpalamy ponownie, kontrolka nadal świeci, a raczej nie gaśnie.
Samochód nie wykazuje żadnych objawów, silnik chodzi równo, nie kopci, tylko ta kontrolka.
Sprawdzam co oznacza kontrolka. Panika, usterka silnika. (Dziś: "sratytaty")
Mamy assistance, dzwonimy. Pani Konsultantka prosi o wszystkie potrzebne dane, numery polisy, itp itd. Po czym każe czekać na telefon zwrotny.
W międzyczasie, wychodzi do nas Pan ze stacji, pyta czy może w czymś pomóc itp.
Oddzwania assistance, mamy udzielić informacji gdzie dokładnie się znajdujemy.
A2-60 km przed Varną, stacja Shell w kierunku Varny (jedyna stacja tego koncernu po tej stronie autostrady), jak udaje się ustalić od Pana ze stacji, miejscowość: Enevo.
Mamy nadal czekać konsultantka z Polski będzie przesyłać dane do bułgarskiego konsultanta.
Po jakimś czasie Pani znowu oddzwania. Informacja jaką uzyskaliśmy była dość szokująca w tamtym momencie, w momencie gdy oczekiwaliśmy dość szybkiej pomocy, po kilkunastu już godzinach w podróży, 2 dnia.
Otóż Pani stwierdziła, że otrzymała z Bułgarii informację, że autostrada A2 na której rzekomo się znajdujemy nie istnieje.
Po chwili Pani znowu oddzwoniła z informacją, że sprawdziła sama na Google Maps - autostrada jednak istnieje! HURA!!!
Czekamy na telefon od bułgarskiego konsultanta. Ustaliłem z nim szczegóły i po ok 40 minutach pojawia się laweta. Dziadek i wnuczek chyba
W każdym bądź razie załadowali Stilo, nas do Stilo i jedziemy do Varny.
Dojechaliśmy około 24, laweciarze sami nie wiedzieli gdzie mają nas zostawić. Była to Niedziela wiec wszystko i tak zamknięte na cztery spusty. Zresztą ta godzina.
W końcu zostawili nas pod budynkiem z szyldem Fiat, ni to salon ni to serwis. Na ulicy Slivnitsa. Kobiety (Mame i Ciocie) taksówką odwiozłem do Sv. Konstantyna, sam wróciłem do Taty i spędziliśmy noc ( de facto 6 godzin) w aucie, gdyż samochód nie stał na żadnych parkingu, po prostu na poboczu, koło jakiejś budowy i tego budynku z szyldem Fiata.
Około 7:30 pojawił się gość z tego budynku, spytał co się stało i powiedział, że nie reprezentują Fiata. Narysował nam mape dojazdu do autoryzowanego serwisu. Odpaliliśmy, kontrolka pojawiła się, pojechaliśmy do serwisu, w sumie było to dwie ulice dalej.
Po chwili przyjechała też córka zaprzyjaźnionego Bułgara, jako nasza tłumaczka
Podłączyli auto pod jakieś urządzenie, oczywiście nic nie wykazało, skasowali 36 lv. Mechanik, który zna się na fiatach bedzie za 2 tygodnie (po swoim urlopie) wtedy możemy podjechać bo dokładniejsza ekspertyzę, póki co możemy jeździć nie eksploatując zbytnio silnika. Świetnie, a do Polski to będzie zbytnia eksploatacja, czy nie?!
Jadąc już z powrotem na wylotówce z Varny w kierunku Złotych Piasków natknęliśmy się na blokadę policyjną. Szukali złodziei którzy nad ranem ukradli 100 000 lv z banku przy ulicy Slivnitsa
Postaliśmy godzinkę na blokadzie, przy okazji kontrolka zgasła.
W czasie urlopu poczytałem trochę o tym check engine, popytałem znajomego który trochę ogarniał, rzucił telefonicznie diagnozę "pewnie syf w lpg przytkał jeden z wtryskiwaczy"
Kontrolka nie zaświeciła się już do końca pobytu, choć mało jeździliśmy. Podczas powrotu pojawiła się ponownie pod Budapesztem.
Dzień po powrocie Stilo pojechało na przegląd w polskim serwisie Fiata, okazało się, że rzeczywiście jeden z wtryskiwaczy był zasyfiony.
Po dwóch latach jechałem do Bułgarii Daewoo Lanosem, tam co jakiś czas pojawiał się Check Engine, nauczyłem się nawet sczytywać kody błędów. Większość tych błędów nie są na krótką metę groźne dla silnika. Ale z Lanosem to były inne historie, nie koniecznie po drodze do Bułgarii, chociaz w 2011 na Transfogarskiej dolewałem mu oleju
Dziś bez foto-potwierdzenia.
Odcinek 2 - Autostrada widmo - Awaria
Rok 2009, czternasty raz w kierunku Morza Czarnego. Nie pierwszy i nie ostatni raz zdarzyła Nam się awaria podczas podróży. Tym razem wykazaliśmy się lekką paniką spowodowaną ówczesną niewiedzą. Dziś na tyle ogarnąłem mechanikę samochodową, że raczej panika byłaby zbędna. Ale do rzeczy.
Pamiętam, że podróż tamtego lata przebiegała dość sprawnie, jechaliśmy Fiatem Stilo, 4 latek. Do celu pozostało nam niewiele, bo 60 km. Także Varna była tuż tuż. Zatrzymaliśmy się na stacji OMV na ostatni już postój przed celem. Szybka kawa, rozprostowanie kości i jedziemy dalej.
Kilometr, sygnał (podobny do tego przy zapalaniu się rezerwy). Na desce pojawia się kontrolka silnika "Check Engine".
Akurat po kilometrze od OMV jest stacja Shell. Toczymy się awaryjnym pasem , gasimy silnik. Po chwili odpalamy ponownie, kontrolka nadal świeci, a raczej nie gaśnie.
Samochód nie wykazuje żadnych objawów, silnik chodzi równo, nie kopci, tylko ta kontrolka.
Sprawdzam co oznacza kontrolka. Panika, usterka silnika. (Dziś: "sratytaty")
Mamy assistance, dzwonimy. Pani Konsultantka prosi o wszystkie potrzebne dane, numery polisy, itp itd. Po czym każe czekać na telefon zwrotny.
W międzyczasie, wychodzi do nas Pan ze stacji, pyta czy może w czymś pomóc itp.
Oddzwania assistance, mamy udzielić informacji gdzie dokładnie się znajdujemy.
A2-60 km przed Varną, stacja Shell w kierunku Varny (jedyna stacja tego koncernu po tej stronie autostrady), jak udaje się ustalić od Pana ze stacji, miejscowość: Enevo.
Mamy nadal czekać konsultantka z Polski będzie przesyłać dane do bułgarskiego konsultanta.
Po jakimś czasie Pani znowu oddzwania. Informacja jaką uzyskaliśmy była dość szokująca w tamtym momencie, w momencie gdy oczekiwaliśmy dość szybkiej pomocy, po kilkunastu już godzinach w podróży, 2 dnia.
Otóż Pani stwierdziła, że otrzymała z Bułgarii informację, że autostrada A2 na której rzekomo się znajdujemy nie istnieje.
Po chwili Pani znowu oddzwoniła z informacją, że sprawdziła sama na Google Maps - autostrada jednak istnieje! HURA!!!

Czekamy na telefon od bułgarskiego konsultanta. Ustaliłem z nim szczegóły i po ok 40 minutach pojawia się laweta. Dziadek i wnuczek chyba
W każdym bądź razie załadowali Stilo, nas do Stilo i jedziemy do Varny.Dojechaliśmy około 24, laweciarze sami nie wiedzieli gdzie mają nas zostawić. Była to Niedziela wiec wszystko i tak zamknięte na cztery spusty. Zresztą ta godzina.
W końcu zostawili nas pod budynkiem z szyldem Fiat, ni to salon ni to serwis. Na ulicy Slivnitsa. Kobiety (Mame i Ciocie) taksówką odwiozłem do Sv. Konstantyna, sam wróciłem do Taty i spędziliśmy noc ( de facto 6 godzin) w aucie, gdyż samochód nie stał na żadnych parkingu, po prostu na poboczu, koło jakiejś budowy i tego budynku z szyldem Fiata.
Około 7:30 pojawił się gość z tego budynku, spytał co się stało i powiedział, że nie reprezentują Fiata. Narysował nam mape dojazdu do autoryzowanego serwisu. Odpaliliśmy, kontrolka pojawiła się, pojechaliśmy do serwisu, w sumie było to dwie ulice dalej.
Po chwili przyjechała też córka zaprzyjaźnionego Bułgara, jako nasza tłumaczka
Podłączyli auto pod jakieś urządzenie, oczywiście nic nie wykazało, skasowali 36 lv. Mechanik, który zna się na fiatach bedzie za 2 tygodnie (po swoim urlopie) wtedy możemy podjechać bo dokładniejsza ekspertyzę, póki co możemy jeździć nie eksploatując zbytnio silnika. Świetnie, a do Polski to będzie zbytnia eksploatacja, czy nie?!
Jadąc już z powrotem na wylotówce z Varny w kierunku Złotych Piasków natknęliśmy się na blokadę policyjną. Szukali złodziei którzy nad ranem ukradli 100 000 lv z banku przy ulicy Slivnitsa
Postaliśmy godzinkę na blokadzie, przy okazji kontrolka zgasła.W czasie urlopu poczytałem trochę o tym check engine, popytałem znajomego który trochę ogarniał, rzucił telefonicznie diagnozę "pewnie syf w lpg przytkał jeden z wtryskiwaczy"
Kontrolka nie zaświeciła się już do końca pobytu, choć mało jeździliśmy. Podczas powrotu pojawiła się ponownie pod Budapesztem.
Dzień po powrocie Stilo pojechało na przegląd w polskim serwisie Fiata, okazało się, że rzeczywiście jeden z wtryskiwaczy był zasyfiony.
Po dwóch latach jechałem do Bułgarii Daewoo Lanosem, tam co jakiś czas pojawiał się Check Engine, nauczyłem się nawet sczytywać kody błędów. Większość tych błędów nie są na krótką metę groźne dla silnika. Ale z Lanosem to były inne historie, nie koniecznie po drodze do Bułgarii, chociaz w 2011 na Transfogarskiej dolewałem mu oleju

Dziś bez foto-potwierdzenia.
...:::Bbbuuulllgggaaarrriiiaaa Rrruuullleeezzz:::...
96 97 98 99 00 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22
96 97 98 99 00 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22

