14.08.2016 12:31:16
(13.08.2016 11:57:07)jozefTarnów napisał(a):(13.08.2016 09:51:05)kalachol napisał(a): Po tegorocznym wyjeździe, to do przejazdów przez Rumunię jestem daleko sceptyczny co do planowania czasów przejazdów. Najlepsze czasy przejazdów dotyczą nocy z jazdą wśród TIRów.
Może napisz więcej szczegółów co i jak i dlaczego jak to wyglądało dokładnie!
W tym roku było dużo przeciwności pt. Tegoroczne wakacje w BG. Ale może kiedy indziej. Najważniejsze, że wszyscy wrócili do Polski szczęśliwie.
Droga do BG w zasadzie delikatna modyfikacja mojego klasyka: przez Węgry przejazd przez Kisvarda w kierunku Carei. Wybrałem ten odcinek z dwóch powodów: ciekawości oraz zero kolejek na przejściu HU/RO. Ciekawość zaspokoiłem i rozczarowałem się mocno. Odcinek, przed którym straszono na forum, czyli 8 km "prostej" przed Cigand był więcej niż znośny. Miał być najgorszy, ale niestety nie był. Navi poprowadziła przez gorsze. W sumie odcinek stu paru km wg maps.google miał być pokonany w okolicy półtorej godziny trwał koło trzech. Dodatkowo, kolejka na granicy to kolejne 45 minut. Odcinek po rumuńskiej stronie charakterystyczny dla rumuńskiej prowincji - nie zaskoczył mnie niczym. W Carei przeżyłem stres: w bankomacie UniCredit chciałem wybrać tradycyjnie kasę. W Carei bankomat przyjął kartę, PIN, wysokość gotówki, wydał kartę i zapomniał wydać gotówki. Po drugiej próbie stwierdziłem, że nie ma sensu dalej ryzykować. Telefon do banku w Polsce mnie uspokoił - nie pobrano żadnej kasy z konta. We wtorek sprawdzę w banku szczegóły.
W Rumunii wjazd na "główną drogę" przed Huedin. Dalej bez historii aż kilka kilometrów za wjazdem na A3 za Sebes - korek na 3km przed zamknięciem autostrady. Niedziela, ruch mega jak na Rumunię sprzed lat. Korek może by się szybko rozładował, ale uszkadzające się samochody w liczbie niemałej blokujące pasy oraz duża liczba debili, którzy muszą szybciej niż ty być na zjeździe. Pas awaryjny co chwilę był klasyką dla kolejnego, dumnego cwaniaka. Jakby nie było barierek na środku, pewnie niektórzy jechaliby pod prąd pasem dla jadących w drugą stronę. Przed samym zjazdem burdel na 102. Jazda na zamek, która nawet w Polsce się czasem zdarza, załatwiła by sprawę znacznie sprawniej. A tam nie: jak małpy w gaju. Strata czasu w korku około 1,5 godziny.
Później krótki odpoczynek w Subway W Talmaciu za Sibiu i dalej droga do hotelu Florica pod Pitesti. Byliśmy tam dopiero po 1 w nocy naszego czasu. Pierwszy dzień, prawie 20 godzin jazdy, prawie 6 godzin spóźnienia. Jeszcze tego nie przeżyłem. W zeszłym roku dojechałem do Branu w 16 godzin, bez gonienia, i ze stratą 2 godzin na nędzny obiad w Route 60. I nie była to niedziela.

