24.10.2016 16:27:19
Pierwszy samodzielny wyjazd do ziem rakiją i dobrym zarciem płynącym nastąpił roku 2005 wyruszyliśmy Mercedesem 190 benzyna z gazem oj głodny był często wyprawa liczyła 2 pary już na granicy koło Pwinicznej powitała nas poteźna burza i cała Słowacja tak wyglądała oj był strach żeby nie trafić drzewa na dachu nad ranem na Wegrzech już się jechało spokojnieJ drogi dobre tylko nie mieliśmy winiety i do Serbii trza było gnać w sobotę to było jak wyjechaliśmy do Belgradu i tam zaczyna się problemem nawigacja kieruje nas na podwórko na przedmieściach oj był strach trochę jakoś dobijamy do centrum i wszędzie widać ślady wojny elewacje budynków jak ser dziurawe od kul szkoda że aparatów nie mieliśmy tylko w bagaźniku a telefony w tym czasie miały ,,,,, nic nie miały i do dziś źałuje ze nie mam zdjęć oj bardzo cdn

