Arka - z pogodą na Musale jak z kotem, chodzi swoimi drogami. Kilka dni przed wyjazdem nawet kamera była oblodzona. Zresztą wejście odpuściłem w momencie kiedy się dowiedziałem, że lift nie działa. Sam wiesz, że pełna trasa na nogach to 2 dni.
kolejny link - tym razem do planowania transportu, odsyła do rozkładu autobusów, pociągów
Czwartek 20.10
Jak wspomniałem Nikolay przetransportował nas do hotelu - jechaliśmy późną nocą przez opustoszałe centrum Sofii. O tej porze ciche, pięknie oświetlone - mogliśmy podziwiać bank narodowy, pałac prezydencki itd. Nikolay ostrzega nas, że od 7 rano do wieczora ta okolica to samochodowa dżungla, o czym przekonaliśmy się ostatniego dnia zwiedzając Sofię na piechotę . Zaskakuje nas nasz bułgarski przyjaciel informując, że rano podrzuci nas autem do Panichishte, gdzieś w okolicach ma spotkanie. Co za chłop ! Zaczynam go coraz bardziej lubić. Jeszcze tylko Zagorka ze sklepu nocnego i poszli my w kimę. Zakuska ( czyli śniadanie ) smaczne; piję kawę patrząc przez okno restauracji jak Sofia się budzi do życia. O 9 godzinie podjeżdża Bateniki. Wrzucamy plecaki do bagażnika, a tu ... plecak Nikolaya. Uśmiecha się szeroko i mówi " jadę z Wami chłopaki " - masz ci los, co za niespodzianka. Ustalamy, że dojedziemy do Kostenec ( ok. 80 km od Sofii ), tam poczekamy na niego ze 2 godziny ( sprawy biznesowe ), a potem ruszamy na Rile, do schroniska Rilskie Jeziora.
Planujemy, że w piątek rano wyjdziemy z Rilskich Jezior razem pod szczyty i tam Nikolay zawróci a my już hen wysoko udamy się szlakiem czerwonym\zielonym do schroniska Ivan Wazow na nocleg. W sobotę zejdziemy do Rilskiego Monastyru i tam będzie na nas czekał z synem i na szybko podejmiemy decyzję co dalej. Plany planami, ale co się ma wydarzyć to się wydarzy ( czy jakoś tak ), ale o tym później.
Pierwszy zakładał dotarcie - w czwartek albo do schroniska Skakavicy albo do Rilskich Jezior, dalej w piątek do Ivan Wazow, w sobotę do Monastyru i tam nocleg; kolejny dzień schronisko Malowica i zejście z gór i nocleg w Borovcu.
Eskapada może dla niektórych mało intensywna, ale brałem pod uwagę pogodę ( choć ta mnie zaskoczyła ), możliwości młodego ( 15 lat i pierwszy raz w górach a od razu z pełnym plecakiem - nie wiedziałem jak zniesie trudy wspinaczki, choć to kawał chłopa; jak później się okazało w najgorszym momencie to on mnie dopingował - ot, zuch chłopak ! )
W Kostenec jesteśmy przed południem. Po drodze Nikolay zasypuje nas informacjami o okolicy - tu to, tu tamto. Tu była jednostka radiolokacyjna, tam prze furtkę przemycało się rakiję dla żołnierzy. Wysiadamy na miejscowej avtogardzie. Sama miejscowość - senna, spokojna; życie toczy się wokół dworca ( zaraz obok kolejowy ) i dwóch marketów, bank ( wymieniliśmy po 1,95 ). W okolicach źródła mineralne lecznicze, dokładnie w Momin Prohod. Generalnie wzbudzamy zainteresowanie - dwóch turystów z plecakami, w pełnym rynsztunku górskim. Udajemy się do mehany bo młodemu burczy, a ja jeszcze nie piłem rakiji.
![[Obrazek: f7f1b15e1cc03686gen.jpg]](http://images84.fotosik.pl/120/f7f1b15e1cc03686gen.jpg)
Wchodząc wciągamy nosem dobrze znane zapachy wydobywające się z kuchni, a także czujemy dym papierosowy. O jakie błogosławieństwo, że można zakurzyć w środku. Wydawało mi się, że nie jestem głodny, ale wiecie jak to jest. Nazamawiali my jak głupi - bob i pileszka czorba, po 2 kjufte i 2 kebabcze, szopską, kartoszki z sirene, cola, rakija... Kto to zje ? Pakują na wynos jak w Maku ? Cena powala - 15lv.
a teraz już piję
![[Obrazek: f13e8b20eb2de665gen.jpg]](http://images82.fotosik.pl/121/f13e8b20eb2de665gen.jpg)
Siedzimy ponad godzinę - w międzyczasie tutejsi wpadają, przekąszą i wypadają aby jechać gdzieś marszrutkami. Na ulicy auta, wozy parkują gdzie chcą, jeżdżą jak chcą - nawet policja w zdezelowanej astrze nie odbiega od normy tutejszej kultury jazdy. Zatrzymują się na środku i rozmawiają z ludźmi - pewnikiem to sąsiedzi, rodziny, znajomi. Śmieją się, kiwają, pozdrawiają. Łyk rakiji - i już lepiej na duszy. W końcu znów w Bułgarii !
Czas na spacer
![[Obrazek: 24c8eb06b3a1878cgen.jpg]](http://images82.fotosik.pl/121/24c8eb06b3a1878cgen.jpg)
![[Obrazek: 0d3a7f0b5dce50e7gen.jpg]](http://images84.fotosik.pl/120/0d3a7f0b5dce50e7gen.jpg)
![[Obrazek: 25ea05a826525fa8gen.jpg]](http://images82.fotosik.pl/121/25ea05a826525fa8gen.jpg)
Zjawia się Bateniki i ruszamy na zachód. Po drodze w Samokov są i kurczaki z rożna po 7LV i wino na szklanki czy butelki - jak kto woli.
![[Obrazek: 3e3720092834f038gen.jpg]](http://images82.fotosik.pl/121/3e3720092834f038gen.jpg)
Zatrzymujemy się w Sapareva Banya, które słynie ze swoich gorących, naturalnych źródeł. To tu znajduje się jedyny na Bałkanach gejzer; woda osiąga ok. 103 st. Celsjusza ! Tylko zapach ten, nie teges ?
kolejny link - tym razem do planowania transportu, odsyła do rozkładu autobusów, pociągów
Czwartek 20.10
Jak wspomniałem Nikolay przetransportował nas do hotelu - jechaliśmy późną nocą przez opustoszałe centrum Sofii. O tej porze ciche, pięknie oświetlone - mogliśmy podziwiać bank narodowy, pałac prezydencki itd. Nikolay ostrzega nas, że od 7 rano do wieczora ta okolica to samochodowa dżungla, o czym przekonaliśmy się ostatniego dnia zwiedzając Sofię na piechotę . Zaskakuje nas nasz bułgarski przyjaciel informując, że rano podrzuci nas autem do Panichishte, gdzieś w okolicach ma spotkanie. Co za chłop ! Zaczynam go coraz bardziej lubić. Jeszcze tylko Zagorka ze sklepu nocnego i poszli my w kimę. Zakuska ( czyli śniadanie ) smaczne; piję kawę patrząc przez okno restauracji jak Sofia się budzi do życia. O 9 godzinie podjeżdża Bateniki. Wrzucamy plecaki do bagażnika, a tu ... plecak Nikolaya. Uśmiecha się szeroko i mówi " jadę z Wami chłopaki " - masz ci los, co za niespodzianka. Ustalamy, że dojedziemy do Kostenec ( ok. 80 km od Sofii ), tam poczekamy na niego ze 2 godziny ( sprawy biznesowe ), a potem ruszamy na Rile, do schroniska Rilskie Jeziora.
Planujemy, że w piątek rano wyjdziemy z Rilskich Jezior razem pod szczyty i tam Nikolay zawróci a my już hen wysoko udamy się szlakiem czerwonym\zielonym do schroniska Ivan Wazow na nocleg. W sobotę zejdziemy do Rilskiego Monastyru i tam będzie na nas czekał z synem i na szybko podejmiemy decyzję co dalej. Plany planami, ale co się ma wydarzyć to się wydarzy ( czy jakoś tak ), ale o tym później.
Pierwszy zakładał dotarcie - w czwartek albo do schroniska Skakavicy albo do Rilskich Jezior, dalej w piątek do Ivan Wazow, w sobotę do Monastyru i tam nocleg; kolejny dzień schronisko Malowica i zejście z gór i nocleg w Borovcu.
Eskapada może dla niektórych mało intensywna, ale brałem pod uwagę pogodę ( choć ta mnie zaskoczyła ), możliwości młodego ( 15 lat i pierwszy raz w górach a od razu z pełnym plecakiem - nie wiedziałem jak zniesie trudy wspinaczki, choć to kawał chłopa; jak później się okazało w najgorszym momencie to on mnie dopingował - ot, zuch chłopak ! )
W Kostenec jesteśmy przed południem. Po drodze Nikolay zasypuje nas informacjami o okolicy - tu to, tu tamto. Tu była jednostka radiolokacyjna, tam prze furtkę przemycało się rakiję dla żołnierzy. Wysiadamy na miejscowej avtogardzie. Sama miejscowość - senna, spokojna; życie toczy się wokół dworca ( zaraz obok kolejowy ) i dwóch marketów, bank ( wymieniliśmy po 1,95 ). W okolicach źródła mineralne lecznicze, dokładnie w Momin Prohod. Generalnie wzbudzamy zainteresowanie - dwóch turystów z plecakami, w pełnym rynsztunku górskim. Udajemy się do mehany bo młodemu burczy, a ja jeszcze nie piłem rakiji.
![[Obrazek: f7f1b15e1cc03686gen.jpg]](http://images84.fotosik.pl/120/f7f1b15e1cc03686gen.jpg)
Wchodząc wciągamy nosem dobrze znane zapachy wydobywające się z kuchni, a także czujemy dym papierosowy. O jakie błogosławieństwo, że można zakurzyć w środku. Wydawało mi się, że nie jestem głodny, ale wiecie jak to jest. Nazamawiali my jak głupi - bob i pileszka czorba, po 2 kjufte i 2 kebabcze, szopską, kartoszki z sirene, cola, rakija... Kto to zje ? Pakują na wynos jak w Maku ? Cena powala - 15lv.
a teraz już piję

![[Obrazek: f13e8b20eb2de665gen.jpg]](http://images82.fotosik.pl/121/f13e8b20eb2de665gen.jpg)
Siedzimy ponad godzinę - w międzyczasie tutejsi wpadają, przekąszą i wypadają aby jechać gdzieś marszrutkami. Na ulicy auta, wozy parkują gdzie chcą, jeżdżą jak chcą - nawet policja w zdezelowanej astrze nie odbiega od normy tutejszej kultury jazdy. Zatrzymują się na środku i rozmawiają z ludźmi - pewnikiem to sąsiedzi, rodziny, znajomi. Śmieją się, kiwają, pozdrawiają. Łyk rakiji - i już lepiej na duszy. W końcu znów w Bułgarii !
Czas na spacer
![[Obrazek: 24c8eb06b3a1878cgen.jpg]](http://images82.fotosik.pl/121/24c8eb06b3a1878cgen.jpg)
![[Obrazek: 0d3a7f0b5dce50e7gen.jpg]](http://images84.fotosik.pl/120/0d3a7f0b5dce50e7gen.jpg)
![[Obrazek: 25ea05a826525fa8gen.jpg]](http://images82.fotosik.pl/121/25ea05a826525fa8gen.jpg)
Zjawia się Bateniki i ruszamy na zachód. Po drodze w Samokov są i kurczaki z rożna po 7LV i wino na szklanki czy butelki - jak kto woli.
![[Obrazek: 3e3720092834f038gen.jpg]](http://images82.fotosik.pl/121/3e3720092834f038gen.jpg)
Zatrzymujemy się w Sapareva Banya, które słynie ze swoich gorących, naturalnych źródeł. To tu znajduje się jedyny na Bałkanach gejzer; woda osiąga ok. 103 st. Celsjusza ! Tylko zapach ten, nie teges ?
ks. Tischner
„Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”
„Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”

