01.02.2017 23:24:11
Odcinek 15 - Kilka przemyśleń
Trochę więcej czasu minęło niż tytułowe 20 lat, nie wiele więcej ale mimo wszystko czas ucieka, wszystko w koło się zmienia. Nasze wspomnienia pozostają bez zmian, zawsze są, o niektórych zapominamy by przypomnieć sobie w najmniej oczekiwanym momencie. Właśnie dziś myśląc o tegorocznych drugich wakacjach (pierwsze będą w maju), postanowiłem, że muszę tutaj coś naskrobać zanim zacznę przygotowania do kolejnego wypadu, wypadu po rocznej lub jak kto woli po prawie dwurocznej przerwie do Bułgarii.
Jeżdżąc do Bułgarii musimy przemierzyć tranzytowo przez trzy, cztery a czasem i więcej krajów. Niewątpliwie tym najciekawszym wydaje się Rumunia i dla mnie osobiście też tak jest, mimo, ze w zeszłym roku chyba ciut zakochałem się w Budapeszcie.
Rumunii do dziś nie odkryłem bo zawsze traktowałem ją tranzytowo, od pierwszego razu w 1996 do ostatniego w 2015. Zawsze starałem się z przejazdu przez Rumunie wyciągnąć jak najwięcej, zaobserwować jak najwięcej. Mam wiele wspomnień z Rumunią w tle. Z tych pierwszych wyjazdów zapamiętałem Rumunie jako bardzo biedny kraj, wręcz kraj trzeciego świata. Gdybym nie odwiedzał Rumunii każdego roku to pomyślałbym, że tam nadal źle się żyje. Ale z moich obserwacji wynika, że z roku na rok jest co raz lepiej a na pewno gospodarczo kopa Rumunia dostała po wejściu do UE. No ale nie o tym...
Z 1996, 97 czy 98 lub kolejnych lat, pamiętam chmary dzieci biegających, żebrzących czasem wręcz błagających o jedzenie, pieniądze, cokolwiek... Pamiętam czas gdy drogi w Rumunii przechodziły gruntowny remont a na wahadłach można było spotkać niepełnosprawnych, dzieci, kobiety, mężczyzn w pełni sprawnych proszących o cokolwiek.
Pamiętam pewien przejazd kolejowy, chyba w Caransebes, wiele lat jeździliśmy właśnie tamta trasa, akurat tak się zdarzało, że przejazd często bywał zamknięty, na przejeździe w większości dzieci, ale już nie żebrzący, sprzedający różne rzeczy mniej lub bardziej mniej przydatne, w szczególności zapamiętałem kije baseballowe oraz raz gdy pociąg przejechał, szlaban uniósł się w górę a chmara dzieciaków z kijami pobiegła za naszym autem...
Innego roku pamiętam na stacji benzynowej w Ghimpathi dziecko proszące o cukierka, napisało na naszym brudnym aucie "Bomboni"...
Dziś w Rumunii jest inaczej, coraz trudniej o obrazki z przeszłości, zdarzają się przydrożne, stragany z badziewiem mniej lub bardziej mniej potrzebnym. Zdarzają się żebry jak i u nas pod Biedronką. Zdarzają się też chłopcy myjący szybę na miejskim skrzyżowaniu, ale tego co zapamiętałem jako dziecko już nie ma... Rumunia pod tym względem też się zmieniła, uciekła... z jednej strony bardzo dobrze, z drugiej trochę szkoda...
![[Obrazek: 5892504b1c2ed.png]](http://wrzuc.se/images/5892504b1c2ed.png)
Trochę więcej czasu minęło niż tytułowe 20 lat, nie wiele więcej ale mimo wszystko czas ucieka, wszystko w koło się zmienia. Nasze wspomnienia pozostają bez zmian, zawsze są, o niektórych zapominamy by przypomnieć sobie w najmniej oczekiwanym momencie. Właśnie dziś myśląc o tegorocznych drugich wakacjach (pierwsze będą w maju), postanowiłem, że muszę tutaj coś naskrobać zanim zacznę przygotowania do kolejnego wypadu, wypadu po rocznej lub jak kto woli po prawie dwurocznej przerwie do Bułgarii.
Jeżdżąc do Bułgarii musimy przemierzyć tranzytowo przez trzy, cztery a czasem i więcej krajów. Niewątpliwie tym najciekawszym wydaje się Rumunia i dla mnie osobiście też tak jest, mimo, ze w zeszłym roku chyba ciut zakochałem się w Budapeszcie.
Rumunii do dziś nie odkryłem bo zawsze traktowałem ją tranzytowo, od pierwszego razu w 1996 do ostatniego w 2015. Zawsze starałem się z przejazdu przez Rumunie wyciągnąć jak najwięcej, zaobserwować jak najwięcej. Mam wiele wspomnień z Rumunią w tle. Z tych pierwszych wyjazdów zapamiętałem Rumunie jako bardzo biedny kraj, wręcz kraj trzeciego świata. Gdybym nie odwiedzał Rumunii każdego roku to pomyślałbym, że tam nadal źle się żyje. Ale z moich obserwacji wynika, że z roku na rok jest co raz lepiej a na pewno gospodarczo kopa Rumunia dostała po wejściu do UE. No ale nie o tym...
Z 1996, 97 czy 98 lub kolejnych lat, pamiętam chmary dzieci biegających, żebrzących czasem wręcz błagających o jedzenie, pieniądze, cokolwiek... Pamiętam czas gdy drogi w Rumunii przechodziły gruntowny remont a na wahadłach można było spotkać niepełnosprawnych, dzieci, kobiety, mężczyzn w pełni sprawnych proszących o cokolwiek.
Pamiętam pewien przejazd kolejowy, chyba w Caransebes, wiele lat jeździliśmy właśnie tamta trasa, akurat tak się zdarzało, że przejazd często bywał zamknięty, na przejeździe w większości dzieci, ale już nie żebrzący, sprzedający różne rzeczy mniej lub bardziej mniej przydatne, w szczególności zapamiętałem kije baseballowe oraz raz gdy pociąg przejechał, szlaban uniósł się w górę a chmara dzieciaków z kijami pobiegła za naszym autem...
Innego roku pamiętam na stacji benzynowej w Ghimpathi dziecko proszące o cukierka, napisało na naszym brudnym aucie "Bomboni"...
Dziś w Rumunii jest inaczej, coraz trudniej o obrazki z przeszłości, zdarzają się przydrożne, stragany z badziewiem mniej lub bardziej mniej potrzebnym. Zdarzają się żebry jak i u nas pod Biedronką. Zdarzają się też chłopcy myjący szybę na miejskim skrzyżowaniu, ale tego co zapamiętałem jako dziecko już nie ma... Rumunia pod tym względem też się zmieniła, uciekła... z jednej strony bardzo dobrze, z drugiej trochę szkoda...
![[Obrazek: 5892504b1c2ed.png]](http://wrzuc.se/images/5892504b1c2ed.png)
...:::Bbbuuulllgggaaarrriiiaaa Rrruuullleeezzz:::...
96 97 98 99 00 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22
96 97 98 99 00 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22

