Tata (i inni), Rumunia przejechana trasą:
Ruse-dołem przez Bujoru/Cervenia-Alexandia-Buzescu-Craiova-Drobeta-Lugoj-Arad-Oradea.
Wrażenia:
- w okolicach Caracal odcinki "w remoncie" w dużej części są już z nowym asfaltem, ale nie pomalowane, część jednak dopiero zfrezowanych lub przed frezowaniem - w nocy nie problem, ale w dzień pewnie wahadła i potencjalnie korki. Poza tym Alexandria-Drobeta - asfalt BDB.
- Buzescu ("cygańskie miasto") - bardzo polecam, nawet nieoświetlone w nocy robi spore wrażenie
- do Drobety miałem wrażenie dużej ilości obszaru zabudowanego - znów, w nocy mniejszy problem, w dzień będzie spowalniać
- Ruse-Alexandria - do Bujoru "słabo łamane na bardzo słabo" - ale bez dziur, raczej łaty, nierówności itp. Pierwszy raz widziałem te "osławione" nieoświetlne furmanki w nocy (no dobra, sztuk jedna), były też masy bezpańskich psów (gdzie indziej w tym roku nie widziałem). Na drugi raz wolałbym jednak przetestować przez Ghimpati niż powtórzyć
- Drobeta-Orsova - w zeszłym roku w nocy, w tym w dzień - w nocy lepiej! Lepiej się jedzie (mniejszy ruch) i światła dodają uroku większego niż widoki w dzień
- ogólnie dopóki nie będziemy chcieli ponownie zobaczyć Buzescu, to raczej przez Craiovą nie będziemy jeździć, wolę przez Brasov-Targu Mures. Droga Alexandia-Craiova taka jakby.... nudna. Ale od Drobety do Oradei jest OK
Gregorex, okolice Tokaju (od tyłu):
- droga Satoraljaujhely do zjazdu na Tokaj to już "nie to co kiedyś", ale jeszcze ujdzie
- od zjazdu na Tokaj do Tokaju - dramat, nierówno, ustawione 60km/h non-stop i madziary tak jeżdżą - dłuuuuuuuuży się niemiłosiernie
- Tokaj-Nyiregyhaza - roboty. Szczęśliwie "zawieszone" na weekend, ale i tak jedzie się słabo.
Ogólnie żałowałem, że z Nyiregyhazy nie pojechałem na Kisvardę - Pacin - Satoraljaujhely. Odświeżyć wspomnienia mi się zachciało, psia *ć...
Ogólnie przejazd przez Węgry Oradea-Debrecen-Nyiregyhaza-Tokaj-Satoraljaujhely baaardzo słaby. Wolno, nudno, nużąco, nierówno. A Oradeę (jeśli w ogóle po coś tam jechać) należy przejeżdżać wyłącznie w osi NS.
Ruse-dołem przez Bujoru/Cervenia-Alexandia-Buzescu-Craiova-Drobeta-Lugoj-Arad-Oradea.
Wrażenia:
- w okolicach Caracal odcinki "w remoncie" w dużej części są już z nowym asfaltem, ale nie pomalowane, część jednak dopiero zfrezowanych lub przed frezowaniem - w nocy nie problem, ale w dzień pewnie wahadła i potencjalnie korki. Poza tym Alexandria-Drobeta - asfalt BDB.
- Buzescu ("cygańskie miasto") - bardzo polecam, nawet nieoświetlone w nocy robi spore wrażenie

- do Drobety miałem wrażenie dużej ilości obszaru zabudowanego - znów, w nocy mniejszy problem, w dzień będzie spowalniać
- Ruse-Alexandria - do Bujoru "słabo łamane na bardzo słabo" - ale bez dziur, raczej łaty, nierówności itp. Pierwszy raz widziałem te "osławione" nieoświetlne furmanki w nocy (no dobra, sztuk jedna), były też masy bezpańskich psów (gdzie indziej w tym roku nie widziałem). Na drugi raz wolałbym jednak przetestować przez Ghimpati niż powtórzyć
- Drobeta-Orsova - w zeszłym roku w nocy, w tym w dzień - w nocy lepiej! Lepiej się jedzie (mniejszy ruch) i światła dodają uroku większego niż widoki w dzień

- ogólnie dopóki nie będziemy chcieli ponownie zobaczyć Buzescu, to raczej przez Craiovą nie będziemy jeździć, wolę przez Brasov-Targu Mures. Droga Alexandia-Craiova taka jakby.... nudna. Ale od Drobety do Oradei jest OK

Gregorex, okolice Tokaju (od tyłu):
- droga Satoraljaujhely do zjazdu na Tokaj to już "nie to co kiedyś", ale jeszcze ujdzie
- od zjazdu na Tokaj do Tokaju - dramat, nierówno, ustawione 60km/h non-stop i madziary tak jeżdżą - dłuuuuuuuuży się niemiłosiernie
- Tokaj-Nyiregyhaza - roboty. Szczęśliwie "zawieszone" na weekend, ale i tak jedzie się słabo.
Ogólnie żałowałem, że z Nyiregyhazy nie pojechałem na Kisvardę - Pacin - Satoraljaujhely. Odświeżyć wspomnienia mi się zachciało, psia *ć...
Ogólnie przejazd przez Węgry Oradea-Debrecen-Nyiregyhaza-Tokaj-Satoraljaujhely baaardzo słaby. Wolno, nudno, nużąco, nierówno. A Oradeę (jeśli w ogóle po coś tam jechać) należy przejeżdżać wyłącznie w osi NS.

