Część III
Ruszamy około 12:00 z Rybnika, troszkę późno ale cóż, komu w drogę temu czas.
Jedziemy w kierunku Wisły a potem na Jasnowice, gdzie przekraczamy przejście graniczne Jasnowice-Bukovec ze Słowacją.
![[Obrazek: 800px_POL_Istebna_Jasnowice_przej_cia_graniczne.jpg]](http://s2.postimg.cc/b1uwtavgp/800px_POL_Istebna_Jasnowice_przej_cia_graniczne.jpg)
Fotka z wikipedii moją gdzieś wcięło, a coś trzeba wrzucić bo sama relacja bez zdjęć troszkę nudna będzie.
Na przejściu pusto, dwa samochody przed nami. Dwóch Słowaków jednego puszczają a nad drugim się pastwią wszystko każą wyciągnąć z bagażnika, coś podpadł okazuje się, że miał jakieś narkotyki, trudno my czekamy chwilę i Polacy nas puszczają. Za to Słowacy mają czas. Po 10 minutach podchodzi Słowak i każe otworzyć kufer (bagażnik) i tu zonk, sznurek się gdzieś zaplątał w bagaże i nie idzie otworzyć. No to fajnie, każe mi zapewne wszystko wywalić z bagażnika bo pewnie coś kombinuje i nie chcę otworzyć, na pewno coś przemyca. Ale z odsieczą przychodzi polski strażnik, który widzi jak się szarpie z bagażnikiem.
Wstawia się za nami i tłumaczy Słowakowi, że jedziemy na wakacje, żeby nas puścił bo nic poza gratami na urlop nie wieziemy. Słowak wbija pieczątkę, oddaje nam paszporty i macha ręką. Dziękujemy i odjerzdżamy czym prędzej, żeby nie zmienił zdania.
Ruszamy około 12:00 z Rybnika, troszkę późno ale cóż, komu w drogę temu czas.
Jedziemy w kierunku Wisły a potem na Jasnowice, gdzie przekraczamy przejście graniczne Jasnowice-Bukovec ze Słowacją.
![[Obrazek: 800px_POL_Istebna_Jasnowice_przej_cia_graniczne.jpg]](http://s2.postimg.cc/b1uwtavgp/800px_POL_Istebna_Jasnowice_przej_cia_graniczne.jpg)
Fotka z wikipedii moją gdzieś wcięło, a coś trzeba wrzucić bo sama relacja bez zdjęć troszkę nudna będzie.
Na przejściu pusto, dwa samochody przed nami. Dwóch Słowaków jednego puszczają a nad drugim się pastwią wszystko każą wyciągnąć z bagażnika, coś podpadł okazuje się, że miał jakieś narkotyki, trudno my czekamy chwilę i Polacy nas puszczają. Za to Słowacy mają czas. Po 10 minutach podchodzi Słowak i każe otworzyć kufer (bagażnik) i tu zonk, sznurek się gdzieś zaplątał w bagaże i nie idzie otworzyć. No to fajnie, każe mi zapewne wszystko wywalić z bagażnika bo pewnie coś kombinuje i nie chcę otworzyć, na pewno coś przemyca. Ale z odsieczą przychodzi polski strażnik, który widzi jak się szarpie z bagażnikiem.
Wstawia się za nami i tłumaczy Słowakowi, że jedziemy na wakacje, żeby nas puścił bo nic poza gratami na urlop nie wieziemy. Słowak wbija pieczątkę, oddaje nam paszporty i macha ręką. Dziękujemy i odjerzdżamy czym prędzej, żeby nie zmienił zdania.

