Nadmienię, że jadąc przez te góry dostrzegłem na trasie dwa przewrócone tiry w rowach.
Czaru goryczy dopełniły dwa zdarzenia: jadąc pod górę, dodatkowo na wcale niemałym zakręcie miałem na liczniku 90 km/h...a ze 2 metry ze sobą tira na zderzaku. Co ciekawe, trochę wcześniej na jakimś wypłaszczeniu widziałem agresywny styl jego jazdy i przypuszczałem, że mogę mieć do czynienia z debilem, ale nie sądziłem, że będzie w stanie tak szybko jechać pod górę dosłownie połykając przy tym zakręty. Drugie zdarzenie nastąpiło już po przygodzie z tym tirem, ale jeszcze chyba przed pojawieniem się równoległej odnogi głównej trasy, przejeżdżaliśmy przez jakiś ichniejszy kurort, gdzie było sporo starych hoteli i pensjonatów. Ponieważ miałem serdecznie dosyć tej trasy, to zatrzymałem się przed jednym z nich. Był to wieżowiec, pewnie rocznikowo mój rówieśnik, teoretycznie 3*, ale wyglądał na dosyć mocno zaniedbany. Jednak parking, a w zasadzie wielka ilość samochodów (też już bardzo leciwych) powstrzymała moje wyjście z auta. Na szczęście, bo za chwilę doleciały dwa wychudzone kundle i zaczęły ujadać, próbując dostać się do środka wozu.
Żeby było ciekawiej to mój GPS uparcie pokazywał, że z Sybinu do Pitesti mam jechać trasą 7C, co chyba byłoby jeszcze "ciekawszym" wyzwaniem zakładając jazdę po zmroku?
Patrząc na mapę i mając już pewne doświadczenie wydaje mi się, że najlepszą trasą między Nadlac a Ruse jest: A1 do Lugoj, następnie E70 do Krajowej i dalej prosto na wschód do Giurgiu. Oczywiście swoje założenie opieram biorąc jako wytyczną częściową jazdę po zmierzchu - całkowicie ciemno zrobiło się mniej więcej w okolicy miasta Sebes, może trochę przed. W tym czasie dałbym radę dojechać co najmniej do miejscowości Orszowa lub Severin, czyli Karpaty miałbym już nad sobą tym bardziej, że A1 w swoim początkowym przebiegu od granicy z Węgrami bardzo mocno wychyla się w kierunku południowo-wschodnim.
Czaru goryczy dopełniły dwa zdarzenia: jadąc pod górę, dodatkowo na wcale niemałym zakręcie miałem na liczniku 90 km/h...a ze 2 metry ze sobą tira na zderzaku. Co ciekawe, trochę wcześniej na jakimś wypłaszczeniu widziałem agresywny styl jego jazdy i przypuszczałem, że mogę mieć do czynienia z debilem, ale nie sądziłem, że będzie w stanie tak szybko jechać pod górę dosłownie połykając przy tym zakręty. Drugie zdarzenie nastąpiło już po przygodzie z tym tirem, ale jeszcze chyba przed pojawieniem się równoległej odnogi głównej trasy, przejeżdżaliśmy przez jakiś ichniejszy kurort, gdzie było sporo starych hoteli i pensjonatów. Ponieważ miałem serdecznie dosyć tej trasy, to zatrzymałem się przed jednym z nich. Był to wieżowiec, pewnie rocznikowo mój rówieśnik, teoretycznie 3*, ale wyglądał na dosyć mocno zaniedbany. Jednak parking, a w zasadzie wielka ilość samochodów (też już bardzo leciwych) powstrzymała moje wyjście z auta. Na szczęście, bo za chwilę doleciały dwa wychudzone kundle i zaczęły ujadać, próbując dostać się do środka wozu.
Żeby było ciekawiej to mój GPS uparcie pokazywał, że z Sybinu do Pitesti mam jechać trasą 7C, co chyba byłoby jeszcze "ciekawszym" wyzwaniem zakładając jazdę po zmroku?
Patrząc na mapę i mając już pewne doświadczenie wydaje mi się, że najlepszą trasą między Nadlac a Ruse jest: A1 do Lugoj, następnie E70 do Krajowej i dalej prosto na wschód do Giurgiu. Oczywiście swoje założenie opieram biorąc jako wytyczną częściową jazdę po zmierzchu - całkowicie ciemno zrobiło się mniej więcej w okolicy miasta Sebes, może trochę przed. W tym czasie dałbym radę dojechać co najmniej do miejscowości Orszowa lub Severin, czyli Karpaty miałbym już nad sobą tym bardziej, że A1 w swoim początkowym przebiegu od granicy z Węgrami bardzo mocno wychyla się w kierunku południowo-wschodnim.

