I tak mijały tygodnie...za wcześnie było planować - wiedzieliśmy że do wakacji jeszcze mamy sporo czasu.
W marcu Radek dostał zapalenia stawu skokowego i pięta dawała mocne objawy bólowe ....
- O co,to to nie - tak łatwo nie zrezygnuję z górskiej przygody (A Mysza już miła cichą nadzieję).
No to zapisał się Radek na rehabilitację, 2-3 razy w tygodniu, po 3 godziny zegarowe, przestał nawet biegać - tak Go bolało. Na Aikido jakoś też przestał chodzić - nie było czasu: praca/rehabilitacja/działka. Pomagało... Ale ból całkowicie nie ustąpił..
Mysza, jak na dobrą żonę przystało - zakupiła lekarstwa. Że to pomoże... no i pójdzie w te góry
(I tak pójdzie, i tak pójdzie - tylko ja będę miała spokojniejszą głowę, że pięta mu nie odmówi posłuszeństwa). Zakupiłam suplement Animalflex - bo to podobno pomoże... Mega 8 tabletek w woreczku, które trzeba łyknąć jedna po drugiej. To jakaś MASAKRA... Łykał.... Dwa opakowania prawie poszły... No lepiej - bo już prawie nie boli
Po drodze jeszcze dwa "treningi" na górskich wycieczkach: podczas ferii w Zieleńcu - ja z Oskarem na narty, a Radek w góry, w maju przedłużony weekend w Karpaczu. Małżonek zapisał się do Klubu Zdobywców Korony Gór Polski, gdzie w specjalnej książeczce gromadzi się pieczątki i zdjęcia ze szczytów, które w dużej mierze już dawno zaliczył, ale przecież ma pieczątkę tylko w swoim zwykłym zeszyciku - i to się nie liczy. A więc w wiele miejsc będzie musiał jeszcze Radek wrócić, a ja mu dzielnie towarzyszyć będę... (oczywiście mentalnie, bo póki co moje chodzenie po górach ogranicza się jedynie do możliwości Oskara... czyli jest ŻADNE).
Piszę to wszystko, ciągle tytułem wstępu - abyście mogli poznać lepiej tego mojego harpagana. Nic i nikt nie jest w stanie Radka zatrzymać, jak sobie coś postanowi. I albo pozostaje mi się z tym zgodzić, albo awantura.
No i siedzę, jak ta mysz pod miotłą
Nie byłabym sobą, gdybym jednak nie pomogła mężowi w planowaniu trasy. Na początek zostało postanowione, że Radek zostaje w Sofii, a my jedziemy na wybrzeże. Jak pamiętacie - w Sofii lądowaliśmy w dwie rodziny 3 osobowe, a więc ja z Oskarem miałabym z drugą rodziną jechać sama na wybrzeże - Ok. Niama problema. Najwyżej Radek wsadzi nas do autobusu z walizkami, a sam wsiądzie w swój... Życie skorygowało plany...
Planowanie zaczęliśmy od zakupu map w sklepie internetowym www.mapy.net.pl. Bo ciągle jeszcze nie było wiadomo, gdzie dokładnie uderzy Radek..
#1 | Kod produktu: 1614 | nazwa: Riła 1:50 000. Mapa turystyczna. Domino | cena: 15,90 zł | ilość: 1 szt.
#2 | Kod produktu: 1615 | nazwa: Góry Witosza 1:25 000. Mapa turystyczna. Domino | cena: 15,90 zł | ilość: 1 szt.
#3 | Kod produktu: 1613 | nazwa: Pirin (Piryn) 1:50 000. Mapa turystyczna. Domino | cena: 15,90 zł | ilość: 1 szt.
Mapy przyszły i jest ZONK - Na żadnej z nich nie ma najistotniejszej informacji - czasów przejść.
I tu pomogła nam strona, gdzie odcinek po odcinku mogliśmy spisać sobie czasy przejść:
http://www.planinite.info/Prirodni_zabel...n_parv.htm
Na stronie trzeba jeszcze wejść w opisy schronisk (hiży) i tam też opsiywane są czasy przejść
Jednak z największą pomocą przyszedł nam świetny przewodnik Riła i Pirin. Góry Bułgarii - seria z falą
![[Obrazek: f733624a56beb856c22c316fb8a07ed8.jpg]](https://uploads.tapatalk-cdn.com/20170924/f733624a56beb856c22c316fb8a07ed8.jpg)
Poza tym w moich przygotowaniach wzięły udział witryny...Radek raczej korzystał z papierowych wersji, zadając mi tylko jakieś konkretne pytania, czy problemy:
https://opoznai.bg/view/lift-iastrebetz
http://www.borovets-bg.com/page/info/pis...tove/lifts
http://bg.followthesisters.com/lift-yast...formatsia/
https://tripsjournal.com/
Rozkłady jazdy - Rilski Monastir
https://www.fly4free.pl/forum/rylski-mon...,145,19486
Relacja z Musały:
http://drumivdumi.com/%D0%B8%D0%B7%D0%BA...%BD%D0%B5/
A więc stało się przesądzone - Będzie Riła, a dokładnie wejście na Musałę...
W marcu Radek dostał zapalenia stawu skokowego i pięta dawała mocne objawy bólowe ....
- O co,to to nie - tak łatwo nie zrezygnuję z górskiej przygody (A Mysza już miła cichą nadzieję).
No to zapisał się Radek na rehabilitację, 2-3 razy w tygodniu, po 3 godziny zegarowe, przestał nawet biegać - tak Go bolało. Na Aikido jakoś też przestał chodzić - nie było czasu: praca/rehabilitacja/działka. Pomagało... Ale ból całkowicie nie ustąpił..
Mysza, jak na dobrą żonę przystało - zakupiła lekarstwa. Że to pomoże... no i pójdzie w te góry
(I tak pójdzie, i tak pójdzie - tylko ja będę miała spokojniejszą głowę, że pięta mu nie odmówi posłuszeństwa). Zakupiłam suplement Animalflex - bo to podobno pomoże... Mega 8 tabletek w woreczku, które trzeba łyknąć jedna po drugiej. To jakaś MASAKRA... Łykał.... Dwa opakowania prawie poszły... No lepiej - bo już prawie nie boliPo drodze jeszcze dwa "treningi" na górskich wycieczkach: podczas ferii w Zieleńcu - ja z Oskarem na narty, a Radek w góry, w maju przedłużony weekend w Karpaczu. Małżonek zapisał się do Klubu Zdobywców Korony Gór Polski, gdzie w specjalnej książeczce gromadzi się pieczątki i zdjęcia ze szczytów, które w dużej mierze już dawno zaliczył, ale przecież ma pieczątkę tylko w swoim zwykłym zeszyciku - i to się nie liczy. A więc w wiele miejsc będzie musiał jeszcze Radek wrócić, a ja mu dzielnie towarzyszyć będę... (oczywiście mentalnie, bo póki co moje chodzenie po górach ogranicza się jedynie do możliwości Oskara... czyli jest ŻADNE).
Piszę to wszystko, ciągle tytułem wstępu - abyście mogli poznać lepiej tego mojego harpagana. Nic i nikt nie jest w stanie Radka zatrzymać, jak sobie coś postanowi. I albo pozostaje mi się z tym zgodzić, albo awantura.
No i siedzę, jak ta mysz pod miotłą

Nie byłabym sobą, gdybym jednak nie pomogła mężowi w planowaniu trasy. Na początek zostało postanowione, że Radek zostaje w Sofii, a my jedziemy na wybrzeże. Jak pamiętacie - w Sofii lądowaliśmy w dwie rodziny 3 osobowe, a więc ja z Oskarem miałabym z drugą rodziną jechać sama na wybrzeże - Ok. Niama problema. Najwyżej Radek wsadzi nas do autobusu z walizkami, a sam wsiądzie w swój... Życie skorygowało plany...
Planowanie zaczęliśmy od zakupu map w sklepie internetowym www.mapy.net.pl. Bo ciągle jeszcze nie było wiadomo, gdzie dokładnie uderzy Radek..
#1 | Kod produktu: 1614 | nazwa: Riła 1:50 000. Mapa turystyczna. Domino | cena: 15,90 zł | ilość: 1 szt.
#2 | Kod produktu: 1615 | nazwa: Góry Witosza 1:25 000. Mapa turystyczna. Domino | cena: 15,90 zł | ilość: 1 szt.
#3 | Kod produktu: 1613 | nazwa: Pirin (Piryn) 1:50 000. Mapa turystyczna. Domino | cena: 15,90 zł | ilość: 1 szt.
Mapy przyszły i jest ZONK - Na żadnej z nich nie ma najistotniejszej informacji - czasów przejść.
I tu pomogła nam strona, gdzie odcinek po odcinku mogliśmy spisać sobie czasy przejść:
http://www.planinite.info/Prirodni_zabel...n_parv.htm
Na stronie trzeba jeszcze wejść w opisy schronisk (hiży) i tam też opsiywane są czasy przejść
Jednak z największą pomocą przyszedł nam świetny przewodnik Riła i Pirin. Góry Bułgarii - seria z falą
![[Obrazek: f733624a56beb856c22c316fb8a07ed8.jpg]](https://uploads.tapatalk-cdn.com/20170924/f733624a56beb856c22c316fb8a07ed8.jpg)
Poza tym w moich przygotowaniach wzięły udział witryny...Radek raczej korzystał z papierowych wersji, zadając mi tylko jakieś konkretne pytania, czy problemy:
https://opoznai.bg/view/lift-iastrebetz
http://www.borovets-bg.com/page/info/pis...tove/lifts
http://bg.followthesisters.com/lift-yast...formatsia/
https://tripsjournal.com/
Rozkłady jazdy - Rilski Monastir
https://www.fly4free.pl/forum/rylski-mon...,145,19486
Relacja z Musały:
http://drumivdumi.com/%D0%B8%D0%B7%D0%BA...%BD%D0%B5/
A więc stało się przesądzone - Będzie Riła, a dokładnie wejście na Musałę...

