16.05.2015 18:51:52
Witam wszystkich bulgaricusów.
Na pewno wiele osób już czytało moją opowieść z wakacji na poprzednim forum, ale jako że tworzymy nową historię to postanowiłem jeszcze raz wrzucić relację dla tych którzy dopiero odkryją to forum.
Zacznę od tego że przed dwoma latami szukając jakiegoś kierunku na wakacje przez przypadek znalazłem się na stronie poprzedniego forum i choć początkowo miała być Chorwacja, to ostatecznie po przeczytaniu Waszych postów i obejrzeniu zdjęć wybrałem Bułgarię.
Co prawda nie byłem do końca przekonany o dobrym wyborze, a musiałem jeszcze przekonać moją żone, która o Bułgarii myślał raczej kategoriami PRL-u(podobnie jak ja). Ale ostatecznie byliśmy Bardzo ale to Bardzo zadowoleni z wakacji i mile zaskoczeni, czego dowodem były nasze kolejny wakacji w Bułgarii w tamtym roku (a gdyby nie większe wydatki to na pewno bylibyśmy też w dwa lata temu).
Wybierając trasę na pierwszy wyjazd(z bieszczad okolice sanoka) kierowałem się głównie strachem przed rumunią, dlatego wybrałem: słowacja-węgry(odrobiłem zadanie domowe i pojechałem na Tompe, 10 min a na Roszke 1.30 godz.)-serbia-bułgaria(Słoneczny Brzeg). Ogólnie trasa bez problemów, w pierwszy dzień dojechałem do Niszu (około 1000 km) i tam przerwa na drzemke a w drugi dzień spokojnie dojazd na miejsce zachaczająć o Carrefour w Burgas Plaza. Po dwóch dniach jazdy moja pierwsza w życiu Zagora smakowała jak wino szato rocznik 64(czysta poezja).
Hotel mieliśmy(tzn. ja z żoną i dwójka dzieci 6 i 7 lat) zarezerwowany przez firmę menada, pełny profesjonalizm, polecam wszystkim. Nasz hotel Esperanto leżał w południowej części słonecznego brzegi obok Kotvy, kilka kroków od morza.
Widok z balkonu Esperanto
![[Obrazek: P1010427.JPG]](https://lh4.googleusercontent.com/-7VMrfaykjlI/VAAcPdJsbJI/AAAAAAAAALA/ZS_oKDr00Ns/w945-h709-no/P1010427.JPG)
Nigdy nie byłem nad morzem dlatego moje wrażenia były podwójne, nie dość że morze to jeszcze cieplutkie jak piwo z zepsutej lodówki. Pogoda rewelacja, plaża super, jedzenie pycha a piwo tanie jak barszcz tylko żyć nie umierać. Jeszcze przed końcem urlopu postanowiliśmy przyjechać tu za rok, najlepiej bez dzieci żebyśmy mogli skorzystać z nocnego życia w Sunny Beach, ale jednak w tym roku dzieciaki też były z nami bo szkoda było ich zostawić pamiętając jak cieszyły się plażą, morzem i zwiedzaniem Nesebaru.
Jednego dnia rano wyszły chmurki, choć nie padało i było nadal ciepło to postanowiliśmy wybrać się właśnie na zwiedzanie Nesebaru. Najbardziej urokliwe miasteczko w jakim byłem, ale gdyby połowa straganów zniknęła, przynajmniej ta połowa z chińskimi duperelami nie mającymi nic wspólnego z Bułgarią i morzem to moim zdaniem jeszcze zyskało by na uroku i byłoby bardziej tajemnicze. Ale nie ma się co dziwić wiadomo że każdy chciałby coś zarobić . W każdym razie polecam tym którzy jeszcze nie byli bo naprawdę warto zobaczyć te alejki, kościoły i muzeum archeologiczne za bramą.
Kilka fotek z Nesebaru.
![[Obrazek: P1010242.JPG]](https://lh4.googleusercontent.com/-ldZ4qBNh500/VAAcBd2CefI/AAAAAAAAAIU/21xDbyhUGXU/w945-h709-no/P1010242.JPG)
![[Obrazek: P1010252.JPG]](https://lh4.googleusercontent.com/-qzhtgLjHl3s/VAAcCRpXx6I/AAAAAAAAAMk/K_iIePHdmRc/w945-h709-no/P1010252.JPG)
A to ja z moim następcą
![[Obrazek: P1010265.JPG]](https://lh6.googleusercontent.com/-qeq4nFf3Uqw/VAAcEIoldBI/AAAAAAAAAMk/C0sHT9wzN_Y/w532-h709-no/P1010265.JPG)
![[Obrazek: P1010271.JPG]](https://lh4.googleusercontent.com/-KCh6rSznZCc/VAAcF6vLhDI/AAAAAAAAAMk/6Y0KfYMkJiE/w945-h709-no/P1010271.JPG)
![[Obrazek: P1010288.JPG]](https://lh4.googleusercontent.com/-FKmpvpQi4xA/VAAcHbn8SjI/AAAAAAAAAMk/4F9ka9NUUCQ/w945-h709-no/P1010288.JPG)
![[Obrazek: P1010301.JPG]](https://lh4.googleusercontent.com/-38Hcw98F6qA/VAAcIDACjpI/AAAAAAAAAMk/VJXBbKOAdh4/w945-h709-no/P1010301.JPG)
![[Obrazek: P1010317.JPG]](https://lh4.googleusercontent.com/-pbhK513-K5k/VAAcJYEzSPI/AAAAAAAAAMk/ndREqFE_YdM/w945-h709-no/P1010317.JPG)
![[Obrazek: P1010320.JPG]](https://lh4.googleusercontent.com/-qJK0FFh-ZoU/VAAcJ3D1LvI/AAAAAAAAAJ8/YthkNiVrGVM/w945-h709-no/P1010320.JPG)
![[Obrazek: P1010353.JPG]](https://lh4.googleusercontent.com/-F4dhiZIndJk/VAAcLY2D2SI/AAAAAAAAAKM/qM6OEwrtwH4/w945-h709-no/P1010353.JPG)
Zwiedzając Nesebar to warto sobie wydrukować mapkę z neta(przynajmniej ja tak zrobiłem) bo przy dłuższym spacerze można przegapić ciekawe miejsca jak choćby pozostałości po latarni albo droga z południowej strony przy brzegu z zejściem do morza(przepiękne widoki, mi przypominała Sozopol) bo oczywiście zabytki w centrum to trzeba bezwzględnie wszystkie obejrzeć. Dobrze jest też wcześniej poczytać trochę o historii tego miejsca, wtedy inaczej i z wyobraźnią patrzy się na te wszystkie budowle, mury czy nawet wiatrak. Jeżeli się niema samochodu to ze słonecznego brzegu łatwo się tam dostać bo kursują kolejki, które dowożą pod samą bramę. My na tę wycieczkę poświęciliśmy większe pół dnia oczywiście z przystankami na jedzenie , siku, lody i zbieranie muszelek, ale nie żałowaliśmy ani jednej chwili.
Co do Słonecznego Brzegu, oczywiście to jest tylko moje zdanie bo niektórzy się z tym nie zgodzą, ale to jest miejsce w którym ja czuję się świetnie. Wydaje mi się że to wszystko zależy od gustu i trybu życia na co dzień. Ja z rodziną mieszkam w małej miejscowości w ciszy i spokoju, dlatego jadąc na wakacje nie szukam odludzia tylko chcę czuć klimat kurortu, spacerować do późna wśród turystów, opalać się z nimi (szczególnie gdy są turystki i opalają się toples. he he). A nawiązując do tego toples, jednego dnia wybraliśmy się z dziećmi na zbieranie muszelek i idąc od strony Nesebaru minęliśmy plaże Cacao i rzeczkę z zimną wodą, nie patrząc na plażę tylko na muszelki pod nogami, mój synek zaczął mnie ciągnąć za spodenki i mówić że tu są chyba rekiny albo ośmiornice bo pani która wychodziła z wody coś zerwało ubranie(cały tatuś zawsze widzi to co trzeba). Jak się później okazało była tam plaża nudystów, a więc szybciutko dzieci za rączki i w tył zwrot.
Cdn.
Na pewno wiele osób już czytało moją opowieść z wakacji na poprzednim forum, ale jako że tworzymy nową historię to postanowiłem jeszcze raz wrzucić relację dla tych którzy dopiero odkryją to forum.
Zacznę od tego że przed dwoma latami szukając jakiegoś kierunku na wakacje przez przypadek znalazłem się na stronie poprzedniego forum i choć początkowo miała być Chorwacja, to ostatecznie po przeczytaniu Waszych postów i obejrzeniu zdjęć wybrałem Bułgarię.
Co prawda nie byłem do końca przekonany o dobrym wyborze, a musiałem jeszcze przekonać moją żone, która o Bułgarii myślał raczej kategoriami PRL-u(podobnie jak ja). Ale ostatecznie byliśmy Bardzo ale to Bardzo zadowoleni z wakacji i mile zaskoczeni, czego dowodem były nasze kolejny wakacji w Bułgarii w tamtym roku (a gdyby nie większe wydatki to na pewno bylibyśmy też w dwa lata temu).
Wybierając trasę na pierwszy wyjazd(z bieszczad okolice sanoka) kierowałem się głównie strachem przed rumunią, dlatego wybrałem: słowacja-węgry(odrobiłem zadanie domowe i pojechałem na Tompe, 10 min a na Roszke 1.30 godz.)-serbia-bułgaria(Słoneczny Brzeg). Ogólnie trasa bez problemów, w pierwszy dzień dojechałem do Niszu (około 1000 km) i tam przerwa na drzemke a w drugi dzień spokojnie dojazd na miejsce zachaczająć o Carrefour w Burgas Plaza. Po dwóch dniach jazdy moja pierwsza w życiu Zagora smakowała jak wino szato rocznik 64(czysta poezja).
Hotel mieliśmy(tzn. ja z żoną i dwójka dzieci 6 i 7 lat) zarezerwowany przez firmę menada, pełny profesjonalizm, polecam wszystkim. Nasz hotel Esperanto leżał w południowej części słonecznego brzegi obok Kotvy, kilka kroków od morza.
Widok z balkonu Esperanto
Nigdy nie byłem nad morzem dlatego moje wrażenia były podwójne, nie dość że morze to jeszcze cieplutkie jak piwo z zepsutej lodówki. Pogoda rewelacja, plaża super, jedzenie pycha a piwo tanie jak barszcz tylko żyć nie umierać. Jeszcze przed końcem urlopu postanowiliśmy przyjechać tu za rok, najlepiej bez dzieci żebyśmy mogli skorzystać z nocnego życia w Sunny Beach, ale jednak w tym roku dzieciaki też były z nami bo szkoda było ich zostawić pamiętając jak cieszyły się plażą, morzem i zwiedzaniem Nesebaru.
Jednego dnia rano wyszły chmurki, choć nie padało i było nadal ciepło to postanowiliśmy wybrać się właśnie na zwiedzanie Nesebaru. Najbardziej urokliwe miasteczko w jakim byłem, ale gdyby połowa straganów zniknęła, przynajmniej ta połowa z chińskimi duperelami nie mającymi nic wspólnego z Bułgarią i morzem to moim zdaniem jeszcze zyskało by na uroku i byłoby bardziej tajemnicze. Ale nie ma się co dziwić wiadomo że każdy chciałby coś zarobić . W każdym razie polecam tym którzy jeszcze nie byli bo naprawdę warto zobaczyć te alejki, kościoły i muzeum archeologiczne za bramą.
Kilka fotek z Nesebaru.
A to ja z moim następcą
Zwiedzając Nesebar to warto sobie wydrukować mapkę z neta(przynajmniej ja tak zrobiłem) bo przy dłuższym spacerze można przegapić ciekawe miejsca jak choćby pozostałości po latarni albo droga z południowej strony przy brzegu z zejściem do morza(przepiękne widoki, mi przypominała Sozopol) bo oczywiście zabytki w centrum to trzeba bezwzględnie wszystkie obejrzeć. Dobrze jest też wcześniej poczytać trochę o historii tego miejsca, wtedy inaczej i z wyobraźnią patrzy się na te wszystkie budowle, mury czy nawet wiatrak. Jeżeli się niema samochodu to ze słonecznego brzegu łatwo się tam dostać bo kursują kolejki, które dowożą pod samą bramę. My na tę wycieczkę poświęciliśmy większe pół dnia oczywiście z przystankami na jedzenie , siku, lody i zbieranie muszelek, ale nie żałowaliśmy ani jednej chwili.
Co do Słonecznego Brzegu, oczywiście to jest tylko moje zdanie bo niektórzy się z tym nie zgodzą, ale to jest miejsce w którym ja czuję się świetnie. Wydaje mi się że to wszystko zależy od gustu i trybu życia na co dzień. Ja z rodziną mieszkam w małej miejscowości w ciszy i spokoju, dlatego jadąc na wakacje nie szukam odludzia tylko chcę czuć klimat kurortu, spacerować do późna wśród turystów, opalać się z nimi (szczególnie gdy są turystki i opalają się toples. he he). A nawiązując do tego toples, jednego dnia wybraliśmy się z dziećmi na zbieranie muszelek i idąc od strony Nesebaru minęliśmy plaże Cacao i rzeczkę z zimną wodą, nie patrząc na plażę tylko na muszelki pod nogami, mój synek zaczął mnie ciągnąć za spodenki i mówić że tu są chyba rekiny albo ośmiornice bo pani która wychodziła z wody coś zerwało ubranie(cały tatuś zawsze widzi to co trzeba). Jak się później okazało była tam plaża nudystów, a więc szybciutko dzieci za rączki i w tył zwrot.
Cdn.

