26.12.2017 19:51:53
Jak widzicie w poprzednim cytacie, żonka byłą nieźle sfrustrowana, więc jak wreszcie udało mi się skontaktować z nią - kamień spadł z jej serca. Na Kiryłowej Poljanie robię sobie krótki odpoczynek i niewiele myśląc próbuję złapać stopa do Rilskiego Monastiru. Droga to już typowa asfaltówka. Po drodze mijam miejscówki piknikowe, gdzie Bułgarzy z całymi rodzinami biesiadują - to w końcu jest sobota, więc nie ma się czemu dziwić. W pewnym momencie widzę zaparkowany samochód na częstochowskich blachach. Przysiadam się więc do właściciela auta na ławeczkę i ucinam sobie z nim pogawędkę. To botanik - z zamiłowania podróżnik po Bułgarii - przeszło od 20 lat spędzający wakacje i wolny czas w Bułgarii, biegle znający język bułgarski, wykładał nawet na Uniwersytecie Jagiellońskim - a może komuś z Was jest On znany, bo Myszy do głowy przyszedł partenokarpik?
Kto wie??? Świat jest przecież taki mały....
Żegnam się i odchodzę mając przed sobą jeszcze 3-4 km marszu. Robię dosłownie kilka kroków i zaraz dogania mnie ów botanik autem, który mimo iż do spotkania ze znajomym Bułgarem ma 20 minut, postanawia w tym czasie podrzucić mnie do Rilskiego Monastiru. W tym miejscu jeszcze raz dziękuję za okazaną pomoc
W Rilskim Monastirze jestem około 12:30.
![[Obrazek: 10259613_DSC_0092.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/12/10/10259613_DSC_0092.JPG)
Kręcę się po dziedzińcach.
![[Obrazek: 10259624_DSC_0093.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/12/10/10259624_DSC_0093.JPG)
Niestety nie mogę zwiedzać wnętrz, gdyż mam ze sobą plecak. Nigdzie nie chcą mnie wpuścić z takim bagażem.
![[Obrazek: 10259614_DSC_0098.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/12/10/10259614_DSC_0098.JPG)
![[Obrazek: 10259615_DSC_0100.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/12/10/10259615_DSC_0100.JPG)
![[Obrazek: 10259623_DSC_0102.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/12/10/10259623_DSC_0102.JPG)
W tym miejscu było akurat Muzeum Rilskiego Monastiru, gdzie mogłem wbić pieczątkę do otrzymanej od bateniki książeczki.
![[Obrazek: 10259627_DSC_0107.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/12/10/10259627_DSC_0107.JPG)
Opuszczam teren Rilskiego Monastiru
![[Obrazek: 10259619_DSC_0112.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/12/10/10259619_DSC_0112.JPG)
Robię sobie jeszcze tylko pamiątkowe selfie
![[Obrazek: 10259616_DSC_0113.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/12/10/10259616_DSC_0113.JPG)
kupuję magnes i udaję się w stronę parkingu dla autobusów i samochodów. Z ulgą siadam na murku i wreszcie zdejmuję buty.
To stąd ma odjechać mój autobus do Riły o 15:00. Mam więc z godzinkę na odpoczynek. Duży autobus przyjeżdża dużo wcześniej, ale niestety nie można wejść do niego wcześniej. Zakup biletów u kierowcy autobusu. Autobus jedzie do Sofii, ale przez Riłę. Gdybym jechał nad morze przez Sofię, jak wcześniej planowałem to właśnie nim dojechałbym do samej Sofii - Ovcha Kupel. Ja jednak jadę do Riły. Podróż trwa z pół godziny. Zasiadam z innymi trekkersami na ławce i czekam na połączenie do Błagojevgradu. W międzyczasie pstrykam dla Was rozkład jazdy autobusów z Riły. Mój autobus odjeżdża o 16:00.
![[Obrazek: 10259617_DSC_0116.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/12/10/10259617_DSC_0116.JPG)
Kolejny etap podróży autobusowej to odcinek Riła-Błagojevgrad - 30 minut jazdy. Na miejscu - na dworcu autobusowym w centrum Błagojevgradu jestem o 16:30. Zgodnie z umową dzwonię do Nikołaja i melduję, że jestem na miejscu. Mimo iż Nikołaj spędza teraz czas z synem, powiedział, że około 19:00 spróbuje do mnie dotrzeć. Mam czas na przebranie i "toaletę" przed dalszym najdłuższym etapem mojej podróży. Przekuwam wreszcie pęcherze na stopach i zakładam lekkie obuwie. Kiedy Niki z synem przyjeżdżają do mnie - zabierają mnie jeszcze na kolację w ich rodzinnym mieście.
A tu poniżej już obiad z Nikołajem w Błagojewgradzie.
![[Obrazek: 10259628_DSC_0118.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/12/10/10259628_DSC_0118.JPG)
Nikołaj okazał tyle serca dla mnie i traktuje mnie tutaj wyjątkowo, za co jeszcze raz dziękuję. Z przyjemnością odwdzięczę się tym samym - jeśli tylko będzie potrzebował jakiejkolwiek pomocy w Warszawie.
Przed 22:00 chłopaki odstawiają mnie znowu na dworzec. Tym razem wsiadam w autobus dalekobieżny - jadący z Błagojevgradu przez obwodnicę Sofii na wybrzeże Morza Czarnego. Trasa wiedzie przez kilka bułgarskich kurortów: przez Burgas, Pomorie, Sunny Beach, zawraca i jedzie aż do Primorska. Jest klimatyzowany i wygodny. Zatrzymuje się właściwie tylko dwa razy - na stacjach benzynowych przy autostradzie, raz to gdzieś w okolicach Starej Zagory. Wysiadam w nowej części Pomorie, ale kawałek za Sunset Resort. Zgodnie z rozpiską żony z obolałymi nogami, parę minut przed 4:00 rano docieram pod hotel. Ufff.... wreszcie mogę wziąć prysznic.
Na zakończenie mojej górskiej opowieści chciałbym jeszcze raz podziękować Nikołajowi..
Bateniki ta podróż była na prawdę wyczerpującą, a logistycznie bez Ciebie byłoby to znacznie trudniejsze. Bardzo, bardzo dziękuję. A w bułgarskie góry na pewno jeszcze powrócę....
Kto wie??? Świat jest przecież taki mały....
Żegnam się i odchodzę mając przed sobą jeszcze 3-4 km marszu. Robię dosłownie kilka kroków i zaraz dogania mnie ów botanik autem, który mimo iż do spotkania ze znajomym Bułgarem ma 20 minut, postanawia w tym czasie podrzucić mnie do Rilskiego Monastiru. W tym miejscu jeszcze raz dziękuję za okazaną pomoc

W Rilskim Monastirze jestem około 12:30.
Kręcę się po dziedzińcach.
Niestety nie mogę zwiedzać wnętrz, gdyż mam ze sobą plecak. Nigdzie nie chcą mnie wpuścić z takim bagażem.
W tym miejscu było akurat Muzeum Rilskiego Monastiru, gdzie mogłem wbić pieczątkę do otrzymanej od bateniki książeczki.
Opuszczam teren Rilskiego Monastiru
Robię sobie jeszcze tylko pamiątkowe selfie
kupuję magnes i udaję się w stronę parkingu dla autobusów i samochodów. Z ulgą siadam na murku i wreszcie zdejmuję buty.
To stąd ma odjechać mój autobus do Riły o 15:00. Mam więc z godzinkę na odpoczynek. Duży autobus przyjeżdża dużo wcześniej, ale niestety nie można wejść do niego wcześniej. Zakup biletów u kierowcy autobusu. Autobus jedzie do Sofii, ale przez Riłę. Gdybym jechał nad morze przez Sofię, jak wcześniej planowałem to właśnie nim dojechałbym do samej Sofii - Ovcha Kupel. Ja jednak jadę do Riły. Podróż trwa z pół godziny. Zasiadam z innymi trekkersami na ławce i czekam na połączenie do Błagojevgradu. W międzyczasie pstrykam dla Was rozkład jazdy autobusów z Riły. Mój autobus odjeżdża o 16:00.
Kolejny etap podróży autobusowej to odcinek Riła-Błagojevgrad - 30 minut jazdy. Na miejscu - na dworcu autobusowym w centrum Błagojevgradu jestem o 16:30. Zgodnie z umową dzwonię do Nikołaja i melduję, że jestem na miejscu. Mimo iż Nikołaj spędza teraz czas z synem, powiedział, że około 19:00 spróbuje do mnie dotrzeć. Mam czas na przebranie i "toaletę" przed dalszym najdłuższym etapem mojej podróży. Przekuwam wreszcie pęcherze na stopach i zakładam lekkie obuwie. Kiedy Niki z synem przyjeżdżają do mnie - zabierają mnie jeszcze na kolację w ich rodzinnym mieście.
A tu poniżej już obiad z Nikołajem w Błagojewgradzie.
Nikołaj okazał tyle serca dla mnie i traktuje mnie tutaj wyjątkowo, za co jeszcze raz dziękuję. Z przyjemnością odwdzięczę się tym samym - jeśli tylko będzie potrzebował jakiejkolwiek pomocy w Warszawie.
Przed 22:00 chłopaki odstawiają mnie znowu na dworzec. Tym razem wsiadam w autobus dalekobieżny - jadący z Błagojevgradu przez obwodnicę Sofii na wybrzeże Morza Czarnego. Trasa wiedzie przez kilka bułgarskich kurortów: przez Burgas, Pomorie, Sunny Beach, zawraca i jedzie aż do Primorska. Jest klimatyzowany i wygodny. Zatrzymuje się właściwie tylko dwa razy - na stacjach benzynowych przy autostradzie, raz to gdzieś w okolicach Starej Zagory. Wysiadam w nowej części Pomorie, ale kawałek za Sunset Resort. Zgodnie z rozpiską żony z obolałymi nogami, parę minut przed 4:00 rano docieram pod hotel. Ufff.... wreszcie mogę wziąć prysznic.
Na zakończenie mojej górskiej opowieści chciałbym jeszcze raz podziękować Nikołajowi..
Bateniki ta podróż była na prawdę wyczerpującą, a logistycznie bez Ciebie byłoby to znacznie trudniejsze. Bardzo, bardzo dziękuję. A w bułgarskie góry na pewno jeszcze powrócę....

