29.06.2015 12:09:44
Część VII
Miałem nadzieję, że pójdzie szybciej w końcu około 11-stej podjeżdżam pod budkę. Po stronie słowackiej w miarę szybko idzie. Dwa pytania co wieziemy i dokąd jedziemy, Słowacy nas puszczają. Miałem nadzieję, że jak wjadę pod dach na przejściu to nie będzie tak ciepło, myliłem się zaduch był jeszcze większy. W końcu podjeżdżam do odprawy ukraińskiej, daję celnikowi paszporty i deklaracje a ten marudzi i pieprzy coś pod nosem. Miałem wrażenie, że chce dostać w łapę. Nie kumał (nie chciał kumać) ani po angielsku ani po niemiecku nawet po polsku czy rosyjsku udaje, że nie rozumie. Zaczyna mnie wkur...ć, siedzi w klimatyzowanej budzie i udaje idiotę. W końcu woła kolegę, coś rozmawiają po cichu. Drugi celnik podchodzi do auta i każe otworzyć bagażnik ogląda i zaczyna mi wmawiać, że przewożę alkohol, nie miałem już siły się z nim kłócić. Mówię do patafiana skąd ze Słowacji na Ukrainę przecież u was tańszy jest, to po co mam przewozić. Chwilę się po przekomarzał, zapytał gdzie jedziemy, coś pogrzebał przy torbach i kazał zamknąć bagażnik i przekazać koledze z budki, którym chcemy wyjechać przejściem do Rumuni z Ukrainy. Ten drugi nie kumaty nie czaił co do niego mówię. Wziąłem atlas i pokazałem kacapowi, że tym przejściem wyjadę. Wbił pieczątkę od niechcenia i coś na niej nabazgrał. Po chwili już byliśmy na Ukrainie – było około 12-stej z minutami. Jak potem się okazało wpisał na tej pieczątce przejście, którym mamy wyjechać. Oczywiście było to przejście inne niż mu wskazałem. Nie wiem czy zrobił to celowo bo nie dostał kilku hrywien czy po prostu źle zobaczył na mapie. Mam wrażenie, że opcja pierwsza z hrywnami jest bardziej prawdopodobna. Ja oczywiście się nie zorientowałem, że niewłaściwe przejście jest wpisane w paszport. Zresztą nigdy wcześniej nie spotkałem się nigdzie z koniecznością zdawania raportu celnikowi, którędy będę opuszczał kraj do którego właśnie wjeżdżam.
A tak a propos czy nadal Ukraińcy wpisują przejście, którym chce się wyjechać z ich kraju, przecież to bezsens totalny, objechałem pół Europy i nigdzie nie spotkałem się z taką głupotą. Nawet w Albanii chociaż tam też wypisuje się dziwne deklaracje przy wjeździe.
Miałem nadzieję, że pójdzie szybciej w końcu około 11-stej podjeżdżam pod budkę. Po stronie słowackiej w miarę szybko idzie. Dwa pytania co wieziemy i dokąd jedziemy, Słowacy nas puszczają. Miałem nadzieję, że jak wjadę pod dach na przejściu to nie będzie tak ciepło, myliłem się zaduch był jeszcze większy. W końcu podjeżdżam do odprawy ukraińskiej, daję celnikowi paszporty i deklaracje a ten marudzi i pieprzy coś pod nosem. Miałem wrażenie, że chce dostać w łapę. Nie kumał (nie chciał kumać) ani po angielsku ani po niemiecku nawet po polsku czy rosyjsku udaje, że nie rozumie. Zaczyna mnie wkur...ć, siedzi w klimatyzowanej budzie i udaje idiotę. W końcu woła kolegę, coś rozmawiają po cichu. Drugi celnik podchodzi do auta i każe otworzyć bagażnik ogląda i zaczyna mi wmawiać, że przewożę alkohol, nie miałem już siły się z nim kłócić. Mówię do patafiana skąd ze Słowacji na Ukrainę przecież u was tańszy jest, to po co mam przewozić. Chwilę się po przekomarzał, zapytał gdzie jedziemy, coś pogrzebał przy torbach i kazał zamknąć bagażnik i przekazać koledze z budki, którym chcemy wyjechać przejściem do Rumuni z Ukrainy. Ten drugi nie kumaty nie czaił co do niego mówię. Wziąłem atlas i pokazałem kacapowi, że tym przejściem wyjadę. Wbił pieczątkę od niechcenia i coś na niej nabazgrał. Po chwili już byliśmy na Ukrainie – było około 12-stej z minutami. Jak potem się okazało wpisał na tej pieczątce przejście, którym mamy wyjechać. Oczywiście było to przejście inne niż mu wskazałem. Nie wiem czy zrobił to celowo bo nie dostał kilku hrywien czy po prostu źle zobaczył na mapie. Mam wrażenie, że opcja pierwsza z hrywnami jest bardziej prawdopodobna. Ja oczywiście się nie zorientowałem, że niewłaściwe przejście jest wpisane w paszport. Zresztą nigdy wcześniej nie spotkałem się nigdzie z koniecznością zdawania raportu celnikowi, którędy będę opuszczał kraj do którego właśnie wjeżdżam.
A tak a propos czy nadal Ukraińcy wpisują przejście, którym chce się wyjechać z ich kraju, przecież to bezsens totalny, objechałem pół Europy i nigdzie nie spotkałem się z taką głupotą. Nawet w Albanii chociaż tam też wypisuje się dziwne deklaracje przy wjeździe.

