08.01.2020 21:15:30
Plany byly takie, ze drugi i trzeci dzien pobytu przeznaczymy na odpoczynek i zazywanie kapieli slonecznych i morskich, chcielismy nacieszyc nasze oczy morzem i wszystkim co nasz otacza po calym roku pracy. Ale pogoda zmienila nasze plany.
Po sniadaniu poszlismy na plaze, piekne slonce zaczelo znikac za naplywajacymi chmurami, pojawil sie wiatr. Z plazowania nici, pogoda nadawala sie na spacer- wiec ruszylismy brzegiem morza w kierunku Primorska. Przez dluzszy odcinek plazy malo osob wypoczywajacych, wiecej bylo na poczatku plazy Poludniowej. Zatrzymalismy sie nad rzeka Dyavolska, przypatrywalismy sie lowiacym ryby. Idac droga za zapleczem gastronomicznym chcielism zobaczyc czy jeszcze stoi ambulans, ktory odkrylismy w poprzednim roku. Zrobilismy pare fotek i ruszylismy w droge powrotna do naszych rzeczy zostawionych na plazy. Myslelismy, ze moze po obiedzie wroci piekne slonce, ale tak sie nie stalo-wybralismy sie na spacer plaza w kierunku Kitten. Po spacerku wrocilismy do hotelu.
Trzeci dzien pobytu rowniez zapowiadal sie slonecznie. Mowimy, ze trzeba go wykorzystac. Lezymy na plazy, fajnie, przyjemnie, cieplutko. Taka przyjemnosc trwala okolo godziny. Pojawily sie chmury i deszczyk- powrot do hotelu. Po obiedzie postanowilismy pojsc do Primorska, deszcz przestal padac, wyszlo piekne slonce, ktore towarzyszylo nam przez 4 godziny. Wieczorem mysle co jest z ta pogoda. W poprzednim roku bylo pieknie, slonecznie, cieplutko. Zmiana dopiero nastapila przed koncem naszego pobytu, ale zdazylismy wypoczyc w promieniach slonca, opalic sie- bylo super. Niepogode wykorzystalismy na wycieczki po okolicy.
I tak znienacka glosno mowie Bulgario, ja tu do Ciebie przyjezdzam, zeby sie Toba nacieszyc, Twoim slonce, morzem, zeby wypoczac , a Ty mi taki numer pogodowy wycinasz. I dalej mowie, ze albo od jutra bedzie pogoda, albo na nastepny rok do Ciebie nie przyjade, nawet Jacek mnie nie przekona.
Rano nastapila totalna zmiana pogody, piekne slonce itd itd. Mysle sobie tak w zartach oczywisci, Bulgaria sie wystraszyla mojej grozby
, wiec wieczorkiem mowie, ze zartowalam- jakbym mogla do Ciebie Bulgario nie przyjechac.
Po sniadaniu poszlismy na plaze, piekne slonce zaczelo znikac za naplywajacymi chmurami, pojawil sie wiatr. Z plazowania nici, pogoda nadawala sie na spacer- wiec ruszylismy brzegiem morza w kierunku Primorska. Przez dluzszy odcinek plazy malo osob wypoczywajacych, wiecej bylo na poczatku plazy Poludniowej. Zatrzymalismy sie nad rzeka Dyavolska, przypatrywalismy sie lowiacym ryby. Idac droga za zapleczem gastronomicznym chcielism zobaczyc czy jeszcze stoi ambulans, ktory odkrylismy w poprzednim roku. Zrobilismy pare fotek i ruszylismy w droge powrotna do naszych rzeczy zostawionych na plazy. Myslelismy, ze moze po obiedzie wroci piekne slonce, ale tak sie nie stalo-wybralismy sie na spacer plaza w kierunku Kitten. Po spacerku wrocilismy do hotelu.
Trzeci dzien pobytu rowniez zapowiadal sie slonecznie. Mowimy, ze trzeba go wykorzystac. Lezymy na plazy, fajnie, przyjemnie, cieplutko. Taka przyjemnosc trwala okolo godziny. Pojawily sie chmury i deszczyk- powrot do hotelu. Po obiedzie postanowilismy pojsc do Primorska, deszcz przestal padac, wyszlo piekne slonce, ktore towarzyszylo nam przez 4 godziny. Wieczorem mysle co jest z ta pogoda. W poprzednim roku bylo pieknie, slonecznie, cieplutko. Zmiana dopiero nastapila przed koncem naszego pobytu, ale zdazylismy wypoczyc w promieniach slonca, opalic sie- bylo super. Niepogode wykorzystalismy na wycieczki po okolicy.
I tak znienacka glosno mowie Bulgario, ja tu do Ciebie przyjezdzam, zeby sie Toba nacieszyc, Twoim slonce, morzem, zeby wypoczac , a Ty mi taki numer pogodowy wycinasz. I dalej mowie, ze albo od jutra bedzie pogoda, albo na nastepny rok do Ciebie nie przyjade, nawet Jacek mnie nie przekona.
Rano nastapila totalna zmiana pogody, piekne slonce itd itd. Mysle sobie tak w zartach oczywisci, Bulgaria sie wystraszyla mojej grozby
, wiec wieczorkiem mowie, ze zartowalam- jakbym mogla do Ciebie Bulgario nie przyjechac.

