Odcinek 8 - Przemyt
Rok 2000. Nowe milenium. Drugi dzień powrotu. Wybraliśmy trasę tak by granice HU-SK przekraczać w Banreve. Pamiętamy to przejście z wypadów 96 lub 97.
Z urlopu w Bułgarii jak co roku przywoziliśmy jakieś suweniry, pamiątki no i "kilka" butelek czegoś z procentami. Jak pamiętamy zanim weszliśmy do UE razem z SK i HU limity były liche. W każdym bądź razie mieliśmy dość sporo z Bułgarii.
Jak mnie pamięć nie myli ojciec przywoził wtedy Slanchev Brjagi, może już rakije itp.
Na Węgrzech dokupiliśmy małe "conieco" oraz wegierski UNICUM.
Dojechaliśmy do przejścia, przed nami niewiele aut. Chyba ktoś na polskich tablicach przed Nami. Węgrzy wyjątkowo szczegółowo sprawdzają auta przed nami, no cóż co ma być to będzie.
Już pamiętam, przed nami był polak jakimś większym autem który w sumie nic nie miał, nawet bagaży jakiś większych. Przyszła kolej na nas, no i bach...
Bagażnik do góry, macanko.... wychwycił pierwszą butelkę.
Pytanie ile wieziemy, ojciec że kilka. Szuka dalej... bach, kolejna. Zjeżdżamy na bok, mamy wyładować cały bagażnik.
W naszym aucie dwóch dorosłych plus ja i brat, sporo jeszcze do pełnoletności. Wystawiają wszystko co znaleźli na stolik obok.
W sumie było tego sporo za dużo, ale dziś nie pamiętam ile dokładnie. Chyba błędnie wszystko wieźliśmy wtedy w bagażniku, trzeba było kitrać pod fotelami, tam akurat nie szukali. Ze wszystkiego co za dużo pani celniczka oddała nam UNICUM powiedziała że to okej, bo to zakupione na Węgrzech.
Dziwne, że akurat Węgrzy się przyczepili, bo w sumie co ich to obchodzi co my za alko wywozimy z ich kraju, ważne że kase zostawiamy.
Co dalej. Jak nas puszczą dalej to Słowacy już czekają za rogiem żeby zainkasować "kontrabande".
Celnicy proponując z tego co pamiętam albo opłatę za nadmiar, albo możemy wypić/wylać lub cofnąć się na Węgry.
No cóż cofamy się na Węgry.
Pomysł jedziemy do pobliskiego Tornyosnemeti/Milhost. Z tego co pamiętałem to jedno z większych wtedy przejść tranzytowych, tam nie ma czasu na przeszukiwanki.
Jedziemy, gdzieś na trasie Miskolc - Tornyosnemeti
Możliwe że to były okolice Encs, gdzieś miałem zapisane. Prawo pole, lewo pole i mini lasek. Decyzja zjeżdżamy. Pakujemy nadmiar do sporych reklamówek i zanosimy do lasu. przykrywamy szczelnie gałęziami. Będzie pretekst by jechać za rok.
Dojeżdżamy do granicy, upał niemiłosierny, kolejka przed Nami. W głowie myśli czy czasem przejścia nie komunikują się ze sobą i zaraz nas wezmą na bok a w sumie niewiele już zostało z nadmiaru.
No ale tak jak się spodziewaliśmy poszło gładko, bez podnoszenia nawet klapy. Jesteśmy na Słowacji. Hehe a można było to wieźć bez problemów...
Rok później, oczywiście w drodze do zajeżdżamy w ów lasek.
Ani śladu reklamówek, ani butelki, ani pustej butelki. No cóż NA ZDROWIE dla tego co to znalazł. Pewnie ma do dziś co opowiadać. W sumie chętnie bym go poznał i posłuchał jego opowieści jak to znalazł kilka reklamówek alkoholi prosto z Bułgarii
Po kilku latach aż do dziś zmieniliśmy system przywożenia nadmiaru z BG. Nie tylko ze względów celnych ale i kilogramowych. Przewozimy je w butelkach 2L po Sprite czy Coca-Cola.
No i witam!
Rok 2000. Nowe milenium. Drugi dzień powrotu. Wybraliśmy trasę tak by granice HU-SK przekraczać w Banreve. Pamiętamy to przejście z wypadów 96 lub 97.
Z urlopu w Bułgarii jak co roku przywoziliśmy jakieś suweniry, pamiątki no i "kilka" butelek czegoś z procentami. Jak pamiętamy zanim weszliśmy do UE razem z SK i HU limity były liche. W każdym bądź razie mieliśmy dość sporo z Bułgarii.
Jak mnie pamięć nie myli ojciec przywoził wtedy Slanchev Brjagi, może już rakije itp.
Na Węgrzech dokupiliśmy małe "conieco" oraz wegierski UNICUM.
Dojechaliśmy do przejścia, przed nami niewiele aut. Chyba ktoś na polskich tablicach przed Nami. Węgrzy wyjątkowo szczegółowo sprawdzają auta przed nami, no cóż co ma być to będzie.
Już pamiętam, przed nami był polak jakimś większym autem który w sumie nic nie miał, nawet bagaży jakiś większych. Przyszła kolej na nas, no i bach...
Bagażnik do góry, macanko.... wychwycił pierwszą butelkę.
Pytanie ile wieziemy, ojciec że kilka. Szuka dalej... bach, kolejna. Zjeżdżamy na bok, mamy wyładować cały bagażnik.
W naszym aucie dwóch dorosłych plus ja i brat, sporo jeszcze do pełnoletności. Wystawiają wszystko co znaleźli na stolik obok.
W sumie było tego sporo za dużo, ale dziś nie pamiętam ile dokładnie. Chyba błędnie wszystko wieźliśmy wtedy w bagażniku, trzeba było kitrać pod fotelami, tam akurat nie szukali. Ze wszystkiego co za dużo pani celniczka oddała nam UNICUM powiedziała że to okej, bo to zakupione na Węgrzech.
Dziwne, że akurat Węgrzy się przyczepili, bo w sumie co ich to obchodzi co my za alko wywozimy z ich kraju, ważne że kase zostawiamy.
Co dalej. Jak nas puszczą dalej to Słowacy już czekają za rogiem żeby zainkasować "kontrabande".
Celnicy proponując z tego co pamiętam albo opłatę za nadmiar, albo możemy wypić/wylać lub cofnąć się na Węgry.
No cóż cofamy się na Węgry.
Pomysł jedziemy do pobliskiego Tornyosnemeti/Milhost. Z tego co pamiętałem to jedno z większych wtedy przejść tranzytowych, tam nie ma czasu na przeszukiwanki.
Jedziemy, gdzieś na trasie Miskolc - Tornyosnemeti
Możliwe że to były okolice Encs, gdzieś miałem zapisane. Prawo pole, lewo pole i mini lasek. Decyzja zjeżdżamy. Pakujemy nadmiar do sporych reklamówek i zanosimy do lasu. przykrywamy szczelnie gałęziami. Będzie pretekst by jechać za rok.
Dojeżdżamy do granicy, upał niemiłosierny, kolejka przed Nami. W głowie myśli czy czasem przejścia nie komunikują się ze sobą i zaraz nas wezmą na bok a w sumie niewiele już zostało z nadmiaru.
No ale tak jak się spodziewaliśmy poszło gładko, bez podnoszenia nawet klapy. Jesteśmy na Słowacji. Hehe a można było to wieźć bez problemów...
Rok później, oczywiście w drodze do zajeżdżamy w ów lasek.
Ani śladu reklamówek, ani butelki, ani pustej butelki. No cóż NA ZDROWIE dla tego co to znalazł. Pewnie ma do dziś co opowiadać. W sumie chętnie bym go poznał i posłuchał jego opowieści jak to znalazł kilka reklamówek alkoholi prosto z Bułgarii

Po kilku latach aż do dziś zmieniliśmy system przywożenia nadmiaru z BG. Nie tylko ze względów celnych ale i kilogramowych. Przewozimy je w butelkach 2L po Sprite czy Coca-Cola.
No i witam!
...:::Bbbuuulllgggaaarrriiiaaa Rrruuullleeezzz:::...
96 97 98 99 00 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22
96 97 98 99 00 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22

