22.07.2015 15:52:21
(22.07.2015 14:38:10)nunatak2 napisał(a): Tak samo jest z winem przywożonym z BGJak byliśmy pierwszy raz pijaliśmy winko Monastyrska Izba i bardzo nam smakowało. Kilka butelek przywieźliśmy do domu i... jedna stoi do dziś
Co więcej rok później pite w BG też nam nie smakowało, więc oprócz tego co napisał peter, jest jeszcze chwila, moment, który o wszystkim decyduje i wpływa na nasze odczucia.
Mogę Wam napisać jeszcze o lutenicy. Jej smak poznałam kilkanaście lat temu u mojej ciotki (mieszkała kilka lat w BG i trochę poznała te smaki i dzięki niej również ja). Lutenicę ciotka robiła z koncentratu pomidorowego z puszki (takiej dużej z jakimś ptakiem), dorzucała tam pokrojoną w kostkę cebulkę, sól, pieprz i czubrycę, chili w płynie. I przez wiele lat myślałam, ze to najprawdziwszy bułgarski smak. Gdy pojechałam pierwszy raz do BG okazało się, że lutenica to pasta z bakłażanów, papryki i pomidorów i nie ma w niej cebuliI zakochałam się w tej lutenicy ze słoika
Rok później, gdy w knajpce we Vlasie poprosiłam o lutenicę Pani kelnerka powiedziała, że nie ma, ale, że zaraz ja zrobi! Za chwilę przyniosła lutenicę taką jak robiła moja ciotka! Wniosek z tego taki, że wszystko w kuchni zależy od dnia, możliwości i zasobów, a dopiero później umiejętności kulinarnych. Kasiek więc się nie poddawaj tylko wspominaj bułgarskie smaki na swój sposób
zależy od regionu
ja robię normalną - tylko papryka i pomidory + przyprawy


Jak byliśmy pierwszy raz pijaliśmy winko Monastyrska Izba i bardzo nam smakowało. Kilka butelek przywieźliśmy do domu i... jedna stoi do dziś
Co więcej rok później pite w BG też nam nie smakowało, więc oprócz tego co napisał peter, jest jeszcze chwila, moment, który o wszystkim decyduje i wpływa na nasze odczucia.