Część XV
Po chwili jazdy przez zabudowania i minięciu dwóch zakrętów naszym oczom ukazuje się, most metalowo-drewniany w opłakanym stanie. Zatrzymuje się przed nim bo mam obawy czy nie zawali się pod nami.
Fotka z netu ukazuje stan mostu. W rzeczywistości wyglądał dużo gorzej niż na zdjęciu.
![[Obrazek: image.jpg]](http://s17.postimg.org/48owhvav3/image.jpg)
Nadmienić pragnę, że gdzieś wyczytałem parę lat po naszej wyprawie, że droga na moście się troszkę zapadła i zrobiła się mała dziura w moście
A oto fotka znaleziona w necie potwierdzająca ową awarię mostu.
![[Obrazek: image.jpg]](http://s8.postimg.org/ixkakspvp/image.jpg)
Po wjechaniu na most i przejechaniu kilku metrów zauważamy po prawej stronie ludzi kąpiących się w rzece – na tamten moment widok niezapomniany i wart każdych pieniędzy. Zatrzymuję samochód i szybka wymiana spojrzeń między mną a resztą załogi - rozumiemy się bez słów. Wrzucam wsteczny bieg i cofając się powoli zjeżdżam w to miejsce - które wskazałem czerwoną strzałką na zdjęciu znalezionym w sieci.
![[Obrazek: image.jpg]](http://s10.postimg.org/hvrf7v5ex/image.jpg)
Spoceni, brudni i zgrzani do granic możliwości oraz zmęczeni, postanawiamy wziąć kąpiel, odświeżyć się, schłodzić. Odstawiamy auto na bok z pewną dozą nieśmiałości czy nas nie okradną, cały nasz dobytek mamy w aucie, cóż trzeba zaryzykować, gorzej już być nie może. Zamykamy samochód i idziemy po stromym brzegu w dół do plaży. O ile to można nazwać plażą kamieniste dno wyschniętej rzeki to właśnie ta plaża. Ale w obecnej chwili nawet jak by to były rozżarzone węgielki to bym poszedł, byle się tylko zamoczyć, odprężyć i odstresować przed dalszymi zmaganiami jakie nas czekają. Po chwili jesteśmy już na "plaży" i rozkładamy się na kamieniach. Szybko się przebieramy w pobliskich krzakach i wlatujemy do wody. Szok termiczny jaki przeżyłem podczas wbiegania do rzeki był tak wielki, że poczułem chłód, który przeszył moje ciało na wskroś i dotarł do mózgu zmrażając go na kilka chwil. Woda tak zimna, że zęby same się zaciskały a ja trzęsłem się z zimna. Młody nawet nie odczuł różnicy temperatur i wleciał do wody, aż po szyję. Ja po chwilowym szoku, doszedłem do siebie i pozwoliłem nurtowi rzeki mnie kawałek przemieścić – było super, fantastycznie, tego nam po prostu wszystkim brakowało
. Tej wodnej klimy. 
Fotka wspomnianej kamienistej plaży nad rzeką Tisą.
![[Obrazek: SS850221.jpg]](http://s30.postimg.org/r5xduz7hd/SS850221.jpg)
Natomiast poniższe zdjęcie pokazuje most nad rzeką Tisą który łączy Ukrainę z Węgrami.
![[Obrazek: SS850219.jpg]](http://s7.postimg.org/dx4swjw1n/SS850219.jpg)
Rzeka miała dosyć zimną wodę a nurt na środku był bardzo silny.
Po chwili jazdy przez zabudowania i minięciu dwóch zakrętów naszym oczom ukazuje się, most metalowo-drewniany w opłakanym stanie. Zatrzymuje się przed nim bo mam obawy czy nie zawali się pod nami.
Fotka z netu ukazuje stan mostu. W rzeczywistości wyglądał dużo gorzej niż na zdjęciu.
![[Obrazek: image.jpg]](http://s17.postimg.org/48owhvav3/image.jpg)
Nadmienić pragnę, że gdzieś wyczytałem parę lat po naszej wyprawie, że droga na moście się troszkę zapadła i zrobiła się mała dziura w moście

A oto fotka znaleziona w necie potwierdzająca ową awarię mostu.
![[Obrazek: image.jpg]](http://s8.postimg.org/ixkakspvp/image.jpg)
Po wjechaniu na most i przejechaniu kilku metrów zauważamy po prawej stronie ludzi kąpiących się w rzece – na tamten moment widok niezapomniany i wart każdych pieniędzy. Zatrzymuję samochód i szybka wymiana spojrzeń między mną a resztą załogi - rozumiemy się bez słów. Wrzucam wsteczny bieg i cofając się powoli zjeżdżam w to miejsce - które wskazałem czerwoną strzałką na zdjęciu znalezionym w sieci.
![[Obrazek: image.jpg]](http://s10.postimg.org/hvrf7v5ex/image.jpg)
Spoceni, brudni i zgrzani do granic możliwości oraz zmęczeni, postanawiamy wziąć kąpiel, odświeżyć się, schłodzić. Odstawiamy auto na bok z pewną dozą nieśmiałości czy nas nie okradną, cały nasz dobytek mamy w aucie, cóż trzeba zaryzykować, gorzej już być nie może. Zamykamy samochód i idziemy po stromym brzegu w dół do plaży. O ile to można nazwać plażą kamieniste dno wyschniętej rzeki to właśnie ta plaża. Ale w obecnej chwili nawet jak by to były rozżarzone węgielki to bym poszedł, byle się tylko zamoczyć, odprężyć i odstresować przed dalszymi zmaganiami jakie nas czekają. Po chwili jesteśmy już na "plaży" i rozkładamy się na kamieniach. Szybko się przebieramy w pobliskich krzakach i wlatujemy do wody. Szok termiczny jaki przeżyłem podczas wbiegania do rzeki był tak wielki, że poczułem chłód, który przeszył moje ciało na wskroś i dotarł do mózgu zmrażając go na kilka chwil. Woda tak zimna, że zęby same się zaciskały a ja trzęsłem się z zimna. Młody nawet nie odczuł różnicy temperatur i wleciał do wody, aż po szyję. Ja po chwilowym szoku, doszedłem do siebie i pozwoliłem nurtowi rzeki mnie kawałek przemieścić – było super, fantastycznie, tego nam po prostu wszystkim brakowało
. Tej wodnej klimy. 
Fotka wspomnianej kamienistej plaży nad rzeką Tisą.
![[Obrazek: SS850221.jpg]](http://s30.postimg.org/r5xduz7hd/SS850221.jpg)
Natomiast poniższe zdjęcie pokazuje most nad rzeką Tisą który łączy Ukrainę z Węgrami.
![[Obrazek: SS850219.jpg]](http://s7.postimg.org/dx4swjw1n/SS850219.jpg)
Rzeka miała dosyć zimną wodę a nurt na środku był bardzo silny.

