15.09.2024 18:04:10
Już po podróży a więc może napiszę tu w telegraficznym skrócie co i jak w razie jakby ktoś chciał w podobny sposób zorganizować sobie wyjazd.
Trasa z południa Wielkopolski na Strzelce Opolskie a dalej autostradą A4 na wschód -> Nowy Sącz >Koszyce >Debreczyn >Oradea >Kluż Napoka >Sybin > trasa DN7C słynna transfogaraska > Pitesti > Ruse >Szumen >Warna > Biała >Burgas >Rezowo granica z Turcją i powrót Burgas> Warna >Ruse> Pitesti > Novaci trasa DN67C Transalpina > Sebes >Oradea>Debreczyn >Koszyce> Nowy Sącz >Kraków >Katowice > Częstochowa >Wieluń i meta .
Koncepcja była prosta spanie w namiocie tam gdzie to możliwe a tam gdzie nie to opcja "cygański tabor" czyli kima w aucie w miarę do tego przystosowanym a tam gdzie i to nie realne to wykupiony nocleg dzięki temu udało się zwiedzić więcej miejsc.
Noclegów szukałem przez program na telefon o nazwie "grupa biwakowa" lub zwyczajnie na google maps czy też krążąc po okolicy .
Trasa do przebiegała dość płynnie choć z sporą dawką stresu bo preferuje normalne podejście czyli płatność gotówką i był problem z zakupem winiety w Słowacji do tego nawigacja zwana ŁAJZĄ za nic w świecie nie chciała nas prowadzić ekspresem czy autostrada zarówno w Słowacji i na Węgrzech choć nie było włączonej opcji omijania dróg płatnych taka wada tego programu więc trzeba było wykupić ów winietę przez neta :/ następnie zrobiło się ciemno , problemy z ciągłym wywalaniem nas z autostrady by przejsc na Goog Maps i jechać autostradą w poszukiwaniu miejsca do kupienia winiety na Węgry i nawet nie wiedzieliśmy że była jakakolwiek granica na dość nowym przejsciu autostradowym co zmusiło nas do zjechania po winietę w Debreczynie 2 godziny po wjechaniu do kraju Orbana no ale OK ceny winiet na miejscu znacznie niższe niż w sieci choć słowacka 1-1 . Dalej wjazd do Rumuni zakup winiety na 30 dni 27 RON i szukanie miejsca na nocleg kilka km za Oradeą przy rzeczce (namiot).
Następnego dnia atak trasę DN7C gdzie trafiliśmy kilkadziesiąt niedźwiedzi ja policzyłem 34 sztuki dalej wjazd do Bułgarii po zmroku i podobnie zakup winiety 26Lewa na 30 dni - tego dnia udało się dojechać do okolic Białej na plażę Kara Dere (namiot)- sama miejscówka bardzo fajna ale dojazd masakra dla cywilnego pojazdu choć się udało a to przez ulewne deszcze które wymyły bardzo głębokie rowki. Następnego dnia wyjazd do Słonecznego Brzegu na 3 dni następnie Sinemorec (tabor ) przy ujściu Veleki bardzo fajna plaże choć żwirowa tutaj trzeba było spać na dole na głównym parkingu bo do góry znaki o zakazie wjazdu , kamperowania , biwakowania itp a my mieliśmy mięso na grila które trzeba było zrobić .
Kolejnym miejscem miało być Silistar ale wjazd płatny , koleś jakiś bucowaty do tego zakazy więc odpóścilismy a sam wjazd też nie za ciekawy tym bardziej że w nocy była ulewa + burza więc Rezowo żeby sprawdzić ten koniec "Eurokołchozu" by następnie udać się w drodze powrotnej na plażę kierowców przez Sozopolem a tutaj trafiliśmy na wiatr około 60-70km/h rozbicie namiotu graniczyło z cudem :/ ale się udało choć sąsiedzi nie mieli tyle szczęścia i ich [keszuy] poleciały . Następnego dnia zgodnie w wskazówkami kolegi z forum udaliśmy się na klif koło Nesebaru (namiot) i to miejsce muszę przyznać bardzo fajne pomijam fakt że na dole grupa "renówek i pisiorów" ale taki urok i trzeba to zaakceptować
spotkaliśmy tutaj rodaków wracających z Turcji kamperem itp.
W Nesebarze siedzieliśmy 3 dni żeby pojechać na północ do Obzoru (tabor cygański) tam udało się znaleźć nie najgorsze miejsce blisko plaży . W Obzorze warto odwiedzić ruiny fortu kozackiego do którego by się dostać trzeb przejść kilka km piechotą po górach i nam się nie udało ów fortu zobaczyć bo oznakowanie jest kiepskie ale z 6 punktów trasy odwiedziliśmy 5 więc OK .
Kolejnego dnia wjechaliśmy do Złotych Piasków (tabor ) gdzie miejsce na nocleg znaleźliśmy kolo mariny , portu na darmowym placu który rano przekształcił się na NIBY parking choć zapewniano nas że osobnik bezprawnie pobiera opłaty dlatego nic nie dostał bo to była ostatnia noc przed powrotem więc rano przebazowanie i powrót do domu. Ostatnia noc całego wyjazdu była na Transalpinie (tabor)opcja auto bo temp spadła do 6 stopni do tego 3 burze ulewny deszcz ale było piękinie.
Podróż powrotna już bez problemów z winietami bo jechałem starymi normalnymi przejściami do tego WAZAE zostało wyłączone na Węgrzech i Słowacji bo to tam nie działa . Od wczoraj godziny 9 rano do dziś czyli doba jazdy w deszczu , ulewnym deszczu więc dojechany konkret ale udało się całą trasę zrobić bez awarii autem rodem z muzeum choć na koncie ma Rozje , Skandynawie , Francję , Ukrainę no sporo nakulane .
W każdym miejscu gdzie spaliśmy chodziłem z detektorem metalu w porze nocnej lub z rana ale bez szału a nawet efekty mizerne po 6-17 lewa urobku kapsle zawleczki choć malutko tego było , konkurencji prawie brak bo na tyle plaż aby 2 detektorystów , w Rumuni jakiś szmelc pozostawiony bez podejmowania .
Co do kosztów wyjazdu to winiety + opłaty za most 325zł , paliwo 1275zł spalanie 5,1 litra diesla , nocleg w SB 200zł za osoby 2 noce a reszta to zakupy, upominki , miejscowe trunki , dania itp.
Trasa z południa Wielkopolski na Strzelce Opolskie a dalej autostradą A4 na wschód -> Nowy Sącz >Koszyce >Debreczyn >Oradea >Kluż Napoka >Sybin > trasa DN7C słynna transfogaraska > Pitesti > Ruse >Szumen >Warna > Biała >Burgas >Rezowo granica z Turcją i powrót Burgas> Warna >Ruse> Pitesti > Novaci trasa DN67C Transalpina > Sebes >Oradea>Debreczyn >Koszyce> Nowy Sącz >Kraków >Katowice > Częstochowa >Wieluń i meta .
Koncepcja była prosta spanie w namiocie tam gdzie to możliwe a tam gdzie nie to opcja "cygański tabor" czyli kima w aucie w miarę do tego przystosowanym a tam gdzie i to nie realne to wykupiony nocleg dzięki temu udało się zwiedzić więcej miejsc.
Noclegów szukałem przez program na telefon o nazwie "grupa biwakowa" lub zwyczajnie na google maps czy też krążąc po okolicy .
Trasa do przebiegała dość płynnie choć z sporą dawką stresu bo preferuje normalne podejście czyli płatność gotówką i był problem z zakupem winiety w Słowacji do tego nawigacja zwana ŁAJZĄ za nic w świecie nie chciała nas prowadzić ekspresem czy autostrada zarówno w Słowacji i na Węgrzech choć nie było włączonej opcji omijania dróg płatnych taka wada tego programu więc trzeba było wykupić ów winietę przez neta :/ następnie zrobiło się ciemno , problemy z ciągłym wywalaniem nas z autostrady by przejsc na Goog Maps i jechać autostradą w poszukiwaniu miejsca do kupienia winiety na Węgry i nawet nie wiedzieliśmy że była jakakolwiek granica na dość nowym przejsciu autostradowym co zmusiło nas do zjechania po winietę w Debreczynie 2 godziny po wjechaniu do kraju Orbana no ale OK ceny winiet na miejscu znacznie niższe niż w sieci choć słowacka 1-1 . Dalej wjazd do Rumuni zakup winiety na 30 dni 27 RON i szukanie miejsca na nocleg kilka km za Oradeą przy rzeczce (namiot).
Następnego dnia atak trasę DN7C gdzie trafiliśmy kilkadziesiąt niedźwiedzi ja policzyłem 34 sztuki dalej wjazd do Bułgarii po zmroku i podobnie zakup winiety 26Lewa na 30 dni - tego dnia udało się dojechać do okolic Białej na plażę Kara Dere (namiot)- sama miejscówka bardzo fajna ale dojazd masakra dla cywilnego pojazdu choć się udało a to przez ulewne deszcze które wymyły bardzo głębokie rowki. Następnego dnia wyjazd do Słonecznego Brzegu na 3 dni następnie Sinemorec (tabor ) przy ujściu Veleki bardzo fajna plaże choć żwirowa tutaj trzeba było spać na dole na głównym parkingu bo do góry znaki o zakazie wjazdu , kamperowania , biwakowania itp a my mieliśmy mięso na grila które trzeba było zrobić .
Kolejnym miejscem miało być Silistar ale wjazd płatny , koleś jakiś bucowaty do tego zakazy więc odpóścilismy a sam wjazd też nie za ciekawy tym bardziej że w nocy była ulewa + burza więc Rezowo żeby sprawdzić ten koniec "Eurokołchozu" by następnie udać się w drodze powrotnej na plażę kierowców przez Sozopolem a tutaj trafiliśmy na wiatr około 60-70km/h rozbicie namiotu graniczyło z cudem :/ ale się udało choć sąsiedzi nie mieli tyle szczęścia i ich [keszuy] poleciały . Następnego dnia zgodnie w wskazówkami kolegi z forum udaliśmy się na klif koło Nesebaru (namiot) i to miejsce muszę przyznać bardzo fajne pomijam fakt że na dole grupa "renówek i pisiorów" ale taki urok i trzeba to zaakceptować
spotkaliśmy tutaj rodaków wracających z Turcji kamperem itp. W Nesebarze siedzieliśmy 3 dni żeby pojechać na północ do Obzoru (tabor cygański) tam udało się znaleźć nie najgorsze miejsce blisko plaży . W Obzorze warto odwiedzić ruiny fortu kozackiego do którego by się dostać trzeb przejść kilka km piechotą po górach i nam się nie udało ów fortu zobaczyć bo oznakowanie jest kiepskie ale z 6 punktów trasy odwiedziliśmy 5 więc OK .
Kolejnego dnia wjechaliśmy do Złotych Piasków (tabor ) gdzie miejsce na nocleg znaleźliśmy kolo mariny , portu na darmowym placu który rano przekształcił się na NIBY parking choć zapewniano nas że osobnik bezprawnie pobiera opłaty dlatego nic nie dostał bo to była ostatnia noc przed powrotem więc rano przebazowanie i powrót do domu. Ostatnia noc całego wyjazdu była na Transalpinie (tabor)opcja auto bo temp spadła do 6 stopni do tego 3 burze ulewny deszcz ale było piękinie.
Podróż powrotna już bez problemów z winietami bo jechałem starymi normalnymi przejściami do tego WAZAE zostało wyłączone na Węgrzech i Słowacji bo to tam nie działa . Od wczoraj godziny 9 rano do dziś czyli doba jazdy w deszczu , ulewnym deszczu więc dojechany konkret ale udało się całą trasę zrobić bez awarii autem rodem z muzeum choć na koncie ma Rozje , Skandynawie , Francję , Ukrainę no sporo nakulane .
W każdym miejscu gdzie spaliśmy chodziłem z detektorem metalu w porze nocnej lub z rana ale bez szału a nawet efekty mizerne po 6-17 lewa urobku kapsle zawleczki choć malutko tego było , konkurencji prawie brak bo na tyle plaż aby 2 detektorystów , w Rumuni jakiś szmelc pozostawiony bez podejmowania .
Co do kosztów wyjazdu to winiety + opłaty za most 325zł , paliwo 1275zł spalanie 5,1 litra diesla , nocleg w SB 200zł za osoby 2 noce a reszta to zakupy, upominki , miejscowe trunki , dania itp.

