01.09.2025 13:19:41
Przed wjazdem do Lyonu umieściłem na przedniej szybie nabytą uprzednio nalepkę informującą, że jedziemy pojazdem elektrycznym i mamy prawo wjazdu do strefy czystego transportu obejmującej Lyon z przedmieściami. Na szczęście we Francji jest jedna taka nalepka na wszystkie miasta, więc została nalepiona na folię krystaliczną, a folia "na ślinę" do szyby. Może się jeszcze kiedyś przyda...
Śniadanie spożywamy oczywiście na tarasie, podziwiając miasto z góry.
Potem idziemy do miasta. Właściwie to schodzimy z naszego wzgórza Saint Just po stromych uliczkach i schodach - są takie uliczki, które mają schody na całej szerokości... Po 15-20 minutach zaczyna się Vieux Lyon (Stary Lyon).
Dość szybko docieramy do katedry Saint Jean (Św. Jana Chrzciciela), ale Bazylikę de Fourviere będziemy podziwiać tylko z dołu.
Imponująca gotycka Katedra Saint Jean ma dość surowe wnętrze, z pięknymi witrażami. Była budowana w XIII-XV wieku na ruinach kościoła z VII wieku.
W środku zegar astronomiczny z XIV w. Niestety, tabliczka obok głosi, że "En Panne" (awaria). Sądząc ze wskazań, zatrzymał się niedawno.
Posuwamy się dalej na północ po starym Lyonie. Wąskie uliczki pełne są ludzi.
Charakterystyczne dla starego miasta są przejścia pomiędzy ulicami. Niektóre dostępne do zwiedzania. Idąc ulicą napotykamy drzwi wejściowe do domów, chronione domofonami. Ale jest jeden przycisk pozwalający wejść do środka bez niepokojenia mieszkańców. Wchodzimy i widzimy plątaninę wąskich korytarzy pozwalającą przejść do drugiej równoległej ulicy. Niektóre podwórka-studnie bardzo ładne, każde przejście ciekawe...
Idąc na północ docieramy w okolice dworca kolejowego Lyon Saint-Paul (obok kościoła pod tym samym wezwaniem). Tam przechodzimy kładką dla pieszych przez Saonę i rozpoczynamy eksplorację Wyspy, jak umownie nazywają obszar w widłach Saony i Rodanu.
Rzut oka wstecz, z kładki na Vieux Lyon
Na pierwszy ogień Place des Terreaux, a przy nim Hotel de Ville i wielka fontanna na placu.
Dalej na południe... Miasto bardzo nam się podoba
Po drodze szybka konsumpcja w jakimś bistro, którego właściciel chwali się fotkami z możnymi tego świata, politykami, aktorami, sportowcami...
Na Place des Jacobins fontanna poświęcona czterem postaciom związanym z Rewolucją Francuską.
W końcu docieramy do olbrzymiego Place de Bellecour z pomnikiem Ludwika XIV
Na tymże placu jest też informacja turystyczna,, z której Najlepsza z Żon przynosi info, że cel naszej wędrówki czyli Muzum Tkanin (Musée des Tissus) jest aktualnie nieczynne... Oczywiście można było kliknąć na Google Maps, by się wcześniej tego dowiedzieć, ale... Zawracamy na północ w kierunku Place des Terreaux, gdzie jest Muzeum Sztuki. Po drodze zahaczamy o Bourse (Giełdę)
Muzeum Sztuki w Lyonie zdecydowanie warto polecić. Bardzo duże zbiory z różnych epok.
Znane z podręczników "Tancerki" Degasa, Polinezyjki Gauguina to właśnie tu. I wiele, wiele innych. Jest i Picasso i Dali i Rembrandt.
Po ponad 2 godzinach w muzem mamy już z lekka dośc. Kierujemy się do kolejnej kładki na Saonie
.. by dojść do dolnej stacji kolejek linowo-szynowych (a'la Gubałówka). Jedna z nich wywozi nas na wzgórze Saint Just. Bilet typowy, godzinny na komunikację miejską kosztuje 2,5 EUR. Znaczy, tyle kosztuje wydrukowany na kartoniku. Gdybyśmy zapragnęli nowoczesności i wybrali bilet "kodowany na karcie płatniczej", czyli wirtualny to... dopłata wynosi 0,20 EUR...
Jeszcze kolacja na tarasie z widokiem na miasto i tyle. Dwa dni jazdy, nocleg w Feucht koło Norymbergi i już w domu.
Śniadanie spożywamy oczywiście na tarasie, podziwiając miasto z góry.
Potem idziemy do miasta. Właściwie to schodzimy z naszego wzgórza Saint Just po stromych uliczkach i schodach - są takie uliczki, które mają schody na całej szerokości... Po 15-20 minutach zaczyna się Vieux Lyon (Stary Lyon).
Dość szybko docieramy do katedry Saint Jean (Św. Jana Chrzciciela), ale Bazylikę de Fourviere będziemy podziwiać tylko z dołu.
Imponująca gotycka Katedra Saint Jean ma dość surowe wnętrze, z pięknymi witrażami. Była budowana w XIII-XV wieku na ruinach kościoła z VII wieku.
W środku zegar astronomiczny z XIV w. Niestety, tabliczka obok głosi, że "En Panne" (awaria). Sądząc ze wskazań, zatrzymał się niedawno.
Posuwamy się dalej na północ po starym Lyonie. Wąskie uliczki pełne są ludzi.
Charakterystyczne dla starego miasta są przejścia pomiędzy ulicami. Niektóre dostępne do zwiedzania. Idąc ulicą napotykamy drzwi wejściowe do domów, chronione domofonami. Ale jest jeden przycisk pozwalający wejść do środka bez niepokojenia mieszkańców. Wchodzimy i widzimy plątaninę wąskich korytarzy pozwalającą przejść do drugiej równoległej ulicy. Niektóre podwórka-studnie bardzo ładne, każde przejście ciekawe...
Idąc na północ docieramy w okolice dworca kolejowego Lyon Saint-Paul (obok kościoła pod tym samym wezwaniem). Tam przechodzimy kładką dla pieszych przez Saonę i rozpoczynamy eksplorację Wyspy, jak umownie nazywają obszar w widłach Saony i Rodanu.
Rzut oka wstecz, z kładki na Vieux Lyon
Na pierwszy ogień Place des Terreaux, a przy nim Hotel de Ville i wielka fontanna na placu.
Dalej na południe... Miasto bardzo nam się podoba
Po drodze szybka konsumpcja w jakimś bistro, którego właściciel chwali się fotkami z możnymi tego świata, politykami, aktorami, sportowcami...
Na Place des Jacobins fontanna poświęcona czterem postaciom związanym z Rewolucją Francuską.
W końcu docieramy do olbrzymiego Place de Bellecour z pomnikiem Ludwika XIV
Na tymże placu jest też informacja turystyczna,, z której Najlepsza z Żon przynosi info, że cel naszej wędrówki czyli Muzum Tkanin (Musée des Tissus) jest aktualnie nieczynne... Oczywiście można było kliknąć na Google Maps, by się wcześniej tego dowiedzieć, ale... Zawracamy na północ w kierunku Place des Terreaux, gdzie jest Muzeum Sztuki. Po drodze zahaczamy o Bourse (Giełdę)
Muzeum Sztuki w Lyonie zdecydowanie warto polecić. Bardzo duże zbiory z różnych epok.
Znane z podręczników "Tancerki" Degasa, Polinezyjki Gauguina to właśnie tu. I wiele, wiele innych. Jest i Picasso i Dali i Rembrandt.
Po ponad 2 godzinach w muzem mamy już z lekka dośc. Kierujemy się do kolejnej kładki na Saonie
.. by dojść do dolnej stacji kolejek linowo-szynowych (a'la Gubałówka). Jedna z nich wywozi nas na wzgórze Saint Just. Bilet typowy, godzinny na komunikację miejską kosztuje 2,5 EUR. Znaczy, tyle kosztuje wydrukowany na kartoniku. Gdybyśmy zapragnęli nowoczesności i wybrali bilet "kodowany na karcie płatniczej", czyli wirtualny to... dopłata wynosi 0,20 EUR...
Jeszcze kolacja na tarasie z widokiem na miasto i tyle. Dwa dni jazdy, nocleg w Feucht koło Norymbergi i już w domu.

