Jesteśmy na Bulgaricusie, a relacje się nawijają z Włoch.
Pora nadrabiać zaległości jako że majówka już dawno do historii przeszła, a niedługo przed nami Lubeka, Kopenhaga, Karlskrona...
Tym razem wyprawa w 2 pary, ze znajomymi.
Nocleg w tranzycie w Mariborze, podróż raczej bez historii. Trochę korków w Austrii spowodowało, że dojechaliśmy dość późno, ledwo zdążyliśmy jakieś wino na stacji benzynowej kupić tuż przed metą ?
Całkiem niezłe się trafiło, słoweńskie.
Następnego dnia do Ferrary. Tutaj mamy 4 noclegi, 2 pokoje 2 osobowe w Allogio Cavour.
Dobrze położone, bo w połowie drogi między stacją kolejową a Castello Estense.
Na dodatek budynek nasz jest na granicy strefy płatnego parkowania i strefy ZTL.
My wewnątrz a auto zaparkowane 100m dalej za free.
Tak się ucieszyłem, że się akurat jedno miejsce zwolniło, że nawet nie podjeżdżałem z bagażami, tylko poturlaliśmy na kółkach. Okupowałem to miejsce aż do wyjazdu...
Sama kwatera... hmm... nie byłem zbyt dociekliwy przed rezerwacją...
OK. Czysto, łazienki w pokojach, winda (ale tylko 2 osoby bądź jedna z większym bagażem), świetna lokalizacja, ... za to żadnego czajnika (a my tylko jedną grzałkę na te 2 pokoje), wino w kubkach jednorazowych piliśmy, lodówka na korytarzu na 5 apartamentów w postaci witryny do napojów o pojemności pewnie z 40l...
Dobra, idziemy na spacer.
Na początek w kierunku Ogrodu Botanicznego i parku.
Jako, że Ogród jest uniwersytecki to i po drodze były budynki uniwerku, wiekowe dosyć, otwarte drzwi sugerowały jakieś muzeum... wchodzimy a tam wystawa poświęcona pamięci profesora tej uczelni, paleontologa.
I taki eksponat:
Myślałem że one większe były, ale nieoceniona Wikipedia potwierdza, że gatunków było kilka, największe do 5m w kłębie, ale mogły być też takie rozmiarów dzisiejszych słoni czyli jak ten nasz.
Był też misio jaskiniowy.
W parku natrafiliśmy na takie drzewko:
Te kropki u dołu fotki po prawej to ludzie na ławkach...
Drzewo to cedr libański.
Palazzo Schifanoia skrywa przepiękne freski z XVw.
Charakterystyczne, że one są "świeckie", sceny z życia o różnych porach roku. Żadnych świętych czy ludzi przewracających oczami...
To co widać poniżej to najmniejsza ściana wielkiej sali, ściana szczytowa.
Jeszcze trochę szczegółów...
Następnego dnia jedziemy do Bolonii. Pociągiem.