Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dowcipy. Mogą być śmieszne.
#41
pani w klasie
dzieci jak robią kotki?
- miau
- dobrze
- a krówki?
- muuuu
- dobrze
- psy- Jasiu
- na ziemię skurwysyny rączki przed siebie!

Pani Nauczycielka na lekcji biologi pyta dzieci o ich zwierzątka.
Podchodzi do Jasia...
- Jasiu, a Ty masz może pieska?
- Miałem kiedyś pieska ale go zabiliśmy, no bo ja mięsa nie jadłem, ojciec
nie jadł i matka też nie, a dla jednego psa nie będziemy kupować.
- Jezu Jasiu to straszne ! a kotka nie masz?
- Miałem też kotka ale go zabiliśmy, bo ja mleka nie piłem, ojciec i matka
też nie, a dla jednego kota nie będziemy mleka kupować.
- Jasiu co Ty mówisz przyjdź jutro z mamą !
- Miałem kiedyś mamę, ale się jej z tatą pozbyliśmy... no bo ja jeszcze
nie bzykam, a tata już nie może... ,a dla sąsiada nie będziemy trzymać!

do sklepu zoologicznego wchodzi blondynka
- są papużki nierozłączki?
- są
- to poproszę jedną!
Odpowiedz
#42
Siódma rano, żona serwuje urzędnikowi zestaw: śniadanie i gazetka.

Konsumują śniadanie, on czyta gazetkę, nikt się nie odzywa.
Trzy godziny później on nadal siedzi za stołem, czyta gazetkę, to się zdrzemnie, to się zbudzi, smętnie spojrzy za okno...
W końcu żona pyta:

- Kochanie, a ty dzisiaj nie musisz iść do biura?

Urzędnik zrywa się jak oparzony:

- Rany Boskie, myślałem, że już tam od dawna jestem.
to przyjemne żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi....Big Grin
Odpowiedz
#43
Kraj gdzie nie ma biednych dzieci?
Watykan
Odpowiedz
#44
Jedzie facet na rowerze i nagle urwał mu się pedał. Podniósł go mały chłopiec, macha nim i krzyczy:
- Peeeedaaaaał, peeeeeeeedaaaaaaał!
Facet odwraca się i mówi:
- Mój ty mały psychologu...


Przychodzi baba do lekarza i na jednej ręce ma 50 dętek rowerowych i na drugiej też ma 50 dętek.
lekarz sie pyta: Co pani jest ?
Jestem stu-dętka


Dwa komary jadą na motorach. Nagle jeden z nich zaczyna gwałtownie trzeć oko.
- Co się stało ?
- Mucha mi wpadła...
Odpowiedz
#45
Ciężko chory ojciec przygłupiego Jasia tuż przed swoją śmiercią postanowił spróbować go nauczyć prowadzić interes życia, produkcję parówek.
1 dzień:
-Jasiu to jest baran, którego wsadzasz do tej maszyny po czym wychodzi z niej parówka, rozumiesz?
Przygłupim głosem Jasiu mówi: - nieeeeeeeeeeee
2 dzień
-Jasiu spróbujmy jeszcze raz. Tego zdrowego baranka wsadzasz do tej maszyny i wychodzi z niej parówka, rozumiesz?!
Przygłupim głosem Jasiu znowu mówi: - nieeeeee
3 dzień
-Jasiu dziś wytłumaczę Ci to dokładniej. Tego zdrowego baranka, wsadzasz do tej nowoczesnej maszyny i z niej wychodzą parówki, rozumiesz?!
Ten sam przygłupi głos mówi: - nieeeeeee
4 dzień
Zrezygnowany ojciec próbuje jeszcze raz: - Jasiu spróbuje ostatni raz przed swoją śmiercią nauczyć się produkcji. Tego zdrowego barana wsadzasz do tej nowoczesnej maszyny i z niej wychodzą te smaczne parówki które tak lubisz, czy tym razem zrozumiałeś?!
Tym razem już nie głupim głosem Jasiu odpowiada: - nie zrozumiałem, ale mam pytanie!
Uradowany ojciec ze może coś drgnęło: - no słucham cię
Jasiu: - Czy jest taka maszyna do której wsadzamy parówkę i wychodzi baran?
Ojciec: - Tak!! TWOJA STARA!!!!!
...:::Bbbuuulllgggaaarrriiiaaa Rrruuullleeezzz:::...
96 97 98 99 00 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22
Odpowiedz
#46
Studenci się wybrali na egzamin.
Czekają pod drzwiami sali.
Nudziło im się więc zaczęli się bawić indeksami tak jak to się kiedyś grało monetami w podstawówce - czyj indeks zatrzyma się bliżej ściany.
Tylko że jednemu to nie wyszło zbyt dobrze, bo zamiast w ścianę
trafił indeksem pod drzwi i do sali w której siedział egzaminator.
Przeraził się okrutnie, ale za chwile indeks wyleciał z powrotem.
Otwiera, patrzy, a tu ocena z egzaminu: 4
Ucieszył się, no więc koledzy postanowili wrzucać dalej.
Kolejny dostał 3+, następny 3.
W tym momencie zaczęli się zastanawiać.
Kolejna ocena wydawała się dosyć jednoznaczna (2+ nie wchodziło w
grę).
Wreszcie jeden postanowił zaryzykować.
Wrzuca indeks.
Czeka.
Nagle otwierają się drzwi, staje w nich egzaminator:
- Piątka za odwagę!

Przychodzi baba do lekarza ze studentem w dupie, a lekarz na to:
- O, widzę że pani z dziekanatu

Warszawiak, Ślązak i Kaszub pojechali na wczasy do Egiptu. Gdy płynęli łódką, wyłowili z wody gliniany dzban z dziwną pieczęcią. Po chwili złamali tę pieczęć i z dzbana wyleciał Dżinn.
- Uwolniliście mnie, spełnię wasze trzy życzenia. Po jednym na każdego.
Kaszub:
- Ja tak kocham Kaszuby... Niech zawsze woda w jeziorach będzie czysta, ryb będzie pod dostatkiem, a turyści niech będą porządni i bogaci.
Dżinn:
- Nudnawe życzenie, ale jak chcesz. Zrobione.
Warszawiak:
- Wybuduj dookoła Warszawy ogromny mur, żeby odgrodzić moje miasto od reszty tego zacofanego kraju i żeby żadni wsiowi mi tu nie przyjeżdżali.
Dżinn:
- OK. Zrobione. Teraz ty - Dżinn zwraca się do Ślązaka.
Slązak:
- Powiedz mi coś więcej o tym murze wokół Warszawy.
- No, otacza całe miasto, jest betonowy, wysoki na kilometr i szeroki na trzy kilometry u podstawy. Mysz się nie prześlizgnie.
Slązak:
- Dobra. Nalej wody do pełna.
ks. Tischner
„Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”
Odpowiedz
#47
Blondynka kupiła Porsche. Już na pierwszej przejażdżce zajechała drogę wielkiej ciężarówce. Pisk opon... dym spod kół i naczepa w rowie... Porszak zdążył szczęśliwie wyhamować. Z kabinki Scanii wygramolił się mocno zdenerwowany szofer, wyciągnął z kieszeni kawałek kredy i narysował kółko na asfalcie. Następnie wyciągnął blondynkę, postawił w tym kółku i krzyczy:
-Stój tu pokrako i nie ruszaj się stąd!
Blondynka stanęła posłusznie, a facet zabrał się za demolkę Porszaka. Wyrwał drzwi, przednie fotele wyrzucił do rowu, ogląda się za siebie, blondzia nic, stoi i sie uśmiecha. Następnie spruł dokładnie tapicerkę, podziurawił opony, ogląda się za siebie, blondzia hihocze.
-Zaraz cię jeszcze bardziej rozbawię...
Facet poleciał po kanister, oblał Porsche i podpalił. Wraca do blondynki, a ta wciąż stoi, tylko buźka jej się śmieje.
-No i co w tym takiego śmiesznego?
-Hihi...a bo jak pan nie patrzył, to ja wyskakiwałam z tego kółka.



- Co robi blondynka gdy potrzebuje dżemu?
- Obiera pączki.



Dzwoni telefon. Mąż mówi do żony blondynki:
- Jak do mnie, to powiedz, że nie ma mnie w domu.
Żona odbiera i mówi:
- Mąż jest w domu...
Mąż:
- Czemu tak powiedziałaś, przecież mówiłem?
- Bo to był telefon do mnie! - odpowiada żona.



Jadą dwie blondynki na motorze w czapkach wełnianych zatrzymuje je policja:
- Czemu panie nie mają kasków?
- Proszę pana, ale my zrobiłyśmy taki eksperyment: zrzuciłyśmy czapkę i kask z 7 piętra. Kask się połamał, a czapka była cała.



- Co robi blondynka jak jest jej zimno?
- Idzie do kąta.
- A dlaczego?
- Bo tam jest 90 stopni.



Wchodzi blondynka do baru i mówi:
- Dzień dobry, poproszę frytki.
- Niestety, nie mamy już ziemniaków...
- Nie szkodzi, zjem z chlebem.
Odpowiedz
#48
Przychodzi administrator rano do pracy, siada do komputera, aby zobaczyć co się działo w nocy i śpiewa :
- Chcę oglądać twoje logi, logi, logi, logi.

Wchodzi mężczyzna do kawiarenki internetowej i pyta :
- Czy są wolne komputery ?
- Nie - mamy same szybkie.

Rozmawia dwóch informatyków, jeden mówi do drugiego:
- Słuchaj, może pożyczysz mi 500 PLN, no powiedzmy 512 tak dla równego rachunku.

Impreza informatyków. Wódka leje się szerokopasmowym strumieniem.
Dwóch adminów pije bruderszafta:
- To co? Mówmy sobie po IP!
Odpowiedz
#49
Rozmawiają dwie sąsiadki:
- Wie pani, że ten sąsiad z parteru to bardzo dobry człowiek, bo cały swój dorobek przekazał na sierociniec.
- A dużo tego było?
- Ośmioro dzieci!
Odpowiedz
#50
Jak facet łysieje na czubku głowy to od myślenia, jak nad czołem to od sexu, a jak tu i tu to od myślenia o sexie.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
Wink Dowcipy bułgarskie orlinezze 14 11,446 13.02.2017 23:45:41
Ostatni post: egon

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości