(16.08.2017 17:33:39)mahum napisał(a): wychudzone, bezpańskie psy.
Jechałem przez Rumunię ostatnio w 2012 wcześniej jeszcze kilka razy , wybudowali kilka kawałków, remontują ale niestety niewiele zmieniło się w ,,
kwesti psów''
Tym razem zaplanowałem dojazd z Polski przez Petroszany, Bombesti Jiu do Novaci ( podnóże Transalpiny) Z Bielska 1000 km więc na cały dzień niezbyt zabójczy dystans. Z rana po noclegu wjazd rowerem z ca 500m na 2132 mnpm, potem dalej te kilkaset km autem do Bulgarii.
Jedyne co mnie mogło powstrzymać , czego się obawiałem to ,,psy'' , bo pogoda/prognoza była idealna.
No i ładnie szło, przejechałem wioskę Ranca ca 1600mnpm, dojechałem serpentynami na ponad 2000 chyba 1,5 km przed przełęczą Urdele i niestety na zakręcie pojawiły się 2,3 wielkie j....e
kundle.
Skutecznie mnie to zniechęciło, zawróciłem- może jeszcze wrócę w Karpaty choć specjalnie mnie nie oczarowały. Alpy, Pireneje tam na rowerze człowiek pewniej się czuje. W sumie została jeszcze tylko jedna ciekawa rumuńska droga z Synai na Bucegi.
Wcześniej jechałem rowerem Transfagaras od Pólnocy , tam jakoś się udało wjechać bez przygód tutaj zwyczajnie się przestraszyłem.
Co do jazdy w nocy- wtedy 5 lat wstecz wracałem Ruse-Pitesi- Drobeta-Timisoara jechało się o niebo lepiej/szybciej niż w dzień Oradea-Sibiu ( coś 0,5h dłużej niż teraz z dwoma długimi kawałkami autostrady Sibiu-Deva + do Segedu wtedy cała Rumunia 8,5h teraz 8h ) no ale tam zdaje się nie tak duży ruch jak na DN7 Pitesi-Sibiu