No więc : wyjechaliśmy o 4 rano - 3 rodziny - 3 samochody. W 2 samochodach skrajnych cb radio a w środkowym i pierwszym
krótkofalówka. Do Zamościa jechało się szybko i bardzo mały ruch. Przed Zamościem już troszkę zrobiło się tłoczniej. A że nie
do końca przepisowo to za Zamościem spotkanie z misiakami - stali gdzieś ukryci i na cb nie było ostrzeżenia.
Jako pierwszy trochę chciałem podganiać i na wyprzedzaniu "złapałem" ciągłą. 300 zł i 5 pkt. Brak możliwości negocjacji.
Żona wkur.... No ale cóż - takie życie. Żeby udobruchać nastąpiła zamiana i poszedłem na tył kolumny
Dalej do granicy już grzecznie. Dojeżdżamy do granicy i okazuje się że 2 pasy stoją. Środkowy pusty i na szczęście przeznaczony dla UE

Dojechaliśmy na początek i już myślałem że wtopa - postawiony płotek przed wjazdem środkowego pasa. Jak nam przyjdzie stać
to 3 godziny nie wyjęte. Ale za dosłownie 2 minuty pogranicznik podszedł i odstawił. Okazanie paszportów i przejazd na ukraińską.
Tutaj karteczka na pierwszej stróżówce, później kontrola paszportowa, celna (nic nie sprawdzali) spytali tylko gdzie jedziemy.
Oddanie karteczki na ostatniej stróżówce. Całość około 30 minut. No i jesteśmy w pięknej i słonecznej Ukrainie ....
cdn.