No i lipa... zasięg miał być, ale go nie ma.... Trudno - może będzie dalej.
I wtedy patrzę w dól na schronisko Grynczar. Pomyślałem nie o zasięgu, ale o pragnieniu. OJ zachciało mi się Zagorki, a i bidon na wodę też pusty. Szybka decyzja - trudno nadrobię półtorej godziny, ale chociaż będę miał zapas wody na dalszą drogę i pełny żołądek.
![[Obrazek: 9827263_DSC_0072.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/10/28/9827263_DSC_0072.JPG)
Idę wokoło zalewu - tym razem jestem z drugiej strony zapory. Mój zbiornik z wodą został napełniony. Poza tym zjadłem zupę piljeszkową (3lv) i popiłem dużym piwkiem (3 lv). Jest 15:40. Myślałem nawet czy nie zostać tu na noc, ale wtedy nie zdążyłbym na jutrzejszy autobus z Rilskiego Monastiru
![[Obrazek: 9827264_DSC_0074.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/10/28/9827264_DSC_0074.JPG)
18:40 i jestem dalej w trasie.
![[Obrazek: 9827359_DSC_0075.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/10/28/9827359_DSC_0075.JPG)
Z ciekawostek ze szlaku - ludzi ani widu ani słychu. W drodze z Musały spotkałem jedynie Anglika. Coś jadł na tym rozwidleniu, a później dogonił mnie
![[Obrazek: 9827259_DSC_0076.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/10/28/9827259_DSC_0076.JPG)
Na halach wypasane są owce, ale i konie - o czym świadczy duża ilość ich odchodów na szlaku
![[Obrazek: 9827265_DSC_0077.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/10/28/9827265_DSC_0077.JPG)
19:20 Jestem na przełęczy Gorni Kuki. - 2375 m npm ... większość trasy przebiega więc na wysokości wyższej niż nasz rodzimy szczyt Rysy.
![[Obrazek: 9827261_DSC_0078.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/10/28/9827261_DSC_0078.JPG)
Godzina 19:36 jeszcze jestem na szlaku - szlak prowadzi przez szczyty Czermnej, Wapa,
Okazuje się, że po drodze mijam jednak parę strumyków, a więc ten Grynczar nie był konieczny, tyle że ze strumyków płynie woda, a nie Zagorka....
No i tu zaczyna się zagadka - szlaki są fatalnie oznakowane. Nagle widzę kierunkowskaz na Maljovicę, a ja przecież idę do schroniska Ribnie Jeziora. Zaczynam trochę panikować, ... no i ten brak zasięgu... brak dokładnych oznaczeń szlaku. Na pałę idę w kierunku podanym w przewodniku "Riła i Pirin" . Wreszcie odnajduję szlakowskaz Ribne Jeziora. Grzbiet staje się bardziej stromy - omijam z prawej strony szczyt Skalec. Dochodzę do Przełęczy Konarski Presław. Powoli zapada zmierzch. Zbliża się godzina 21:00. Z przełęczy już widzę w dole światła schroniska. Z 10 minut idę jeszcze zakosami na dół, ale za chwilę muszę już założyć czołówkę. Jest ciemno, ale widzę cel swojej dzisiejszej wędrówki.
W końcu około 21;30 znalazłem się w schronisku, chociaż tak na prawdę nikomu się nie zgubiłem. Muszę zadzwonić do żonki, no i Nikołaja, bo pewnie się martwią.
Wchodzę na stołówkę i zrzucam z pleców swój 20 kilogramowy plecak.
Suto zastawiony stół, a przy nim biesiada właścicieli i ich znajomych. Pytają, czy chcę coś zjeść i czy będę nocować.
A jakże inaczej... przecież starczy na dziś, choć nie wszyscy byli takiego zdania. Kiedy dochodziłem do schroniska mijałem grupę kilkuosobową, która dopiero wychodziła w górę....
Zamówiłem 2 kjufte (2 lv/sztuka), szopską (4 lv), piwo (3 lv) i dwie moje ulubione cole (3 lv/szt). Kiedy przygotowywano mi żarełko, gospodyni dała mi pościel i zaprowadziła do pokoju, w którym będę nocować. Dostaję miejsce nie w głównym budynku, ale w sąsiednim. Nocleg kosztuje 15 lv.
Nikt tu nie zna angielskiego, jedynie jakaś nastoletnia dziewczyna - chyba to córka właścicieli.
Kurczę, a zasięgu jak nie było tak nie ma - pytam więc o możliwość skorzystania z telefonu. Niestety nie pomogą mi....
Tu nikt nie ma zasięgu. Trudno - zadzwonię jutro
Warunki w schronisku są ... no cóż - oceńcie sami.
![[Obrazek: 9827364_DSC_0080.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/10/28/9827364_DSC_0080.JPG)
Tak wyglądają wypaczone od wilgoci płyty na suficie
![[Obrazek: 9827357_DSC_0081.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/10/28/9827357_DSC_0081.JPG)
A tak prezentuje się infrastruktura pokoju.... a właściwie baraku.
Po smacznym posiłku pytam o możliwość wzięcia prysznica. Dostaję odpowiedź, że niestety o tej porze nie ma już ciepłej wody. Chyba, że chcę wykąpać się w tej zimnej wodzie - prosto z Ribnich Jezior....Zrezygnowałem....Gdybym chociaż miał mokre chusteczki.....Zapadam w zasłużony błogi sen.