(10.02.2024 00:16:26)jarecki69 napisał(a): Ja jeździłem zawsze do Makarskiej, Podgory lub Tucepi. Ode mnie jest tak tak jak piszecie - ok. 1500 km. Myslę o tym by wyjechać wcześnie rano tak by być na miejscu na drugi dzień do południa. Chyba jest to do ogarnięcia. Oczywiście po drodze będę odpoczywać bo inaczej bym nie dał rady. jak ktos ma sprawdzoną , szybką trasę do BG to proszę o informacje. Oczywiście zakładam jazdę autostradami przez poszczególne państwa. Forumowicze tu raczej z tego co czytałem, jada przez Rumunię . ja własnie o takiej trasie myślałem - czyli Polska-Słowacja-Węgry-Rumunia-Bułgaria. jak ktoś ma sprawdzoną szybką i bezpieczną trasę, poproszę o poradę.
Generalnie trasa przez Rumunię nie jest ani szybka, ani bezpieczna. Mimo oddawanych nowych odcinków autostrad, wciąż trzeba pokonać przynajmniej 300 km wąskimi drogami po górach w Rumunii i 200 km po Bułgarii. Do tego jeszcze trzeba uwzględnić sposób jazdy lokalsów.
Trasa przez Serbię jest szybka i spokojna (z autostrady zjeżdżamy na kilka km w okolicach Sofii), a ładna dwupasmowa droga, która zaczyna się przed Koszycami na Słowacji- kończy się pod McDonaldem w Rawdzie.
Co do bezpieczeństwa na drodze - to w Serbii działa odcinkowy pomiar prędkości, do tego policji jest mnóstwo; zatem całe 550 km jedziemy z tempomatem na 130. Poganianie światłami, dojeżdżanie do bagażnika i inne dzikie zwyczaje znane w Polsce - są tam rzadkością. (Sankcje za przekraczanie prędkości rosną wykładniczo od poziomu przekroczenia).
Dodatkowo - w nocy niemal każdy parking/mop/stacja paliw jest obstawiona radiowozem (przynajmniej od ostatnich trzech lat tak to działało).
Minusy Serbii:
- nie jest w UE, więc roaming jest bardzo drogi, do tego granice - które można pokonać w kilknaście minut, ale bywa, że czas ten może być liczony w godzinach (tutaj przydaje się aplikacja BorderWatcher);
- koszt przejazdu: trasa jest dłuższa o 250-300 km, do tego bramki kosztują kilka E więcej niż w Rumunii.
- monotonia: od Budapesztu do Belgradu jedziemy po płaskim rolniczym terenie, przez wiele godzin za oknem sama kukurydza po horyzont. Trochę lepiej robi się od Belgradu, górki, dolina Niszawy, ale później znowu w BG mamy płaski kilkaset km nizin (chociaż trochę ratują widoczne w tle Rodopy albo Stara Planina).