Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Gdy podróż jest przygodą 2011
#1
Relacja moja była umieszczona na forum którego już nie ma. Postanowiłem aby nie zmieniać- poprawki umieszczę później.

Gdy podroż jest przygodą....

Przychodzi moment że pragniemy odmiany od dnia codziennego. Gdy pragniemy przygody, poznania nowych miejsc i ludzi. Wtedy przestajemy znajdować sobie wytłumaczenia dlaczego nie jedziemy jeszcze (bo czas, bo praca, bo pieniądze...) Wtedy zapada decyzja o zmianach i podróżach. Jaki kierunek wybrać i jak spędzić te dni wolne od problemów dnia codziennego? Dla mnie i mojej rodziny odpowiedz była prosta, tak aby każdy dzień był małą przygodą, aby każde miejsce które odwiedzimy było za jakiś czas w pamięci , a każdy człowiek poznany był częścią wspomnień i opowieści. Czy aż tak dużo można żądać od urlopu trwającego 21 dni? Można pod drobnym warunkiem, droga nie służy do szybkiej podróży ale do poznania- stąd tytuł tej małej opowieści..
Dlaczego Bułgaria? Zastanawiam się i nie potrafię odpowiedzieć. Czy była to jesień i rozmowa z żoną? Czy sentyment do podroży sprzed ponad 20 lat które odbyłem do Bułgarii najpierw z rodzicami a potem sam? Dalej nie wiem. W moich wspomnieniach tamte czasy były szczęśliwe, ludzie otwarci, klimat wspaniały a plaże szerokie. Wyjeżdżając zastanawiałem się na ile zmienił się ten kraj. Jak ostatnie 20 lat wpłynęły na „krainę szczęśliwości z gwarantowaną pogodą”.
Niemniej decyzja zapadła jesienią, ruszamy. Pozostało tylko ustalić kiedy , na ile dni i gdzie. I tu zaczęły się problemySmile Trzeba było pogodzić to co podoba się na i naszym dzieciom(my góry chłopacy 6 i 16 lat zdecydowanie morze). Zaczęliśmy poszukiwać informacji w internecie i przewodnikach, w pewnym momencie trafiamy na na forum Bulgaricusa. Gdzieś około marca trasa ustalona. Kiedy już wiemy co chcemy zobaczyć okazuje się że trzy tygodnie to nie jest mało czasu, to dużo mniej niż potrzebujemy. Z wielu miejsc rezygnujemy: V.Tyrnowo,Wraca, Pirin oraz Stambuł. W końcu już wszystko zaplanowane i zaczyna wyglądać że skończy się tylko na marzeniach. Przymrozki wiosenne niszczą zbiory w naszym sadzie. Wtedy byłem wściekły na los, na siebie(po cholerę obiecywałem rodzinie wyjazd???). Od kilku lat z różnych przyczyn nie wyjeżdżaliśmy na dłuższe wakacje i znowu pech. Po dyskusji z żoną dochodzimy do wniosku że jedziemy, takie drobiazgi jak brak pieniędzy nie wpłyną na zmianę planów. Decyzja 23-24 wyjazd jest ostatecznaSmile
Ustalając trasę korzystałem z informacji forum oraz PW od wielu osób(wszystkich i tak nie wymienię z góry przepraszam , i dziękujęSmile ). Sikornik pomogła nam z noclegiem w Kruszynie, dzięki niej poznałem najważniejsze zabytki warte odwiedzenia w Bułgarii północnej. Tomaszek odkrył przed nami Sinomorec i pogranicze tureckie. Marek odbył podróż czerwcową i jego wpis na forum upewnił mnie co do trasy. Wszystkim chciałbym podziękować.
Poza wymienianymi jest osoba bez której nie uwierzyłbym że dojdzie do wyjazdu. W momencie zwątpienia rozmowy z nim przekonały mnie że marzenia trzeba realizować. Podróż nasza była oparta o jego sugestie i rady. Prychał na mnie kiedy napisałem że nie zwiedzę V.Tyrnowa i Wracy , mruczał radośnie jak dowiedział się że jedziemy do Bełogradczika i Rodopów. Wreszcie poświęcił dużo swojego czasu i cierpliwości. Dlatego Kocurze i Kocurowo wielkie dziękiSmile Słowa to mało.

Tym którzy dotarli do tego miejsca dziękuję pora zacząć opowieść.

I.Świecie- Kalwaria Zebrzydowska-Tiszovoldar- Bełogradczik.

Podróż rozpoczynamy w niedzielę 24lipca. Rankiem ostatnie sprawdzanie czy wszystko mamy , szybkie śniadanie i ruszamy. Dzień pochmurny ale dla nas niezwykle radosny- wszystkie problemy zostawiamy i jazda ku przygodomSmile Mieszkamy na północy więc przed nami ponad 500 km w kierunku granicy gdzie nocujemy. Po drodze odwiedzamy Częstochowę, miejsce które dziwnym zbiegiem okolicy zawsze jest nie po drodze. Zawsze jadąc na południe gdzieś się spieszyliśmy w tym roku postanowiliśmy po zeszłorocznej wizycie spędzić kilka godzin w Klasztorze. Myślę że każdy ma swoje miejsca które odwiedza , które są dla niego ważne , „magiczne”. Dla mnie jednym z takich miejsc jest Częstochowa.
Około 14 ruszamy dalej i mniej więcej po 16 jesteśmy w Kalwarii Zebrzydowskiej, tam spędzamy parę chwil i udajemy się do ….. Kocurów. Teresa i Marian zaprosili nas na wspólną kolację oraz zapewnili nocleg przed dalszą trasą. Muszę przyznać że ich zaproszenie ucieszyło mnie i zaskoczyło. Coraz mniej jest osób które potrafią zaprosić nieznajomych ( poznaliśmy się dzięki forum). Wieczór minął na dyskusjach, o górach, o Bułgarii, o podróżowaniu w ogóle. Nawet nie wiedziałem kiedy minął czas, dobrze że po 2 w nocy Kocur prychnął na nas” a wy jutro o której jedziecie?” Smile) Faktycznie była to już ostatni chwila aby położyć się i być rano wypoczętym przed dalszą drogą.
Poranek obudził nas deszczem. Polska pożegnała nas smutno oraz z przygodami. Rano cofając z posesji wskutek złej pogody , drogi mokrej (no dobra własnej , niewytłumaczalnej głupoty) wjechałem na podmokłą łąkę. Dobrze że był poniedziałek i w kółku obok znaleźliśmy odpowiedni sprzęt(czytaj duży ciągnik) .Jakimś cudem nic nie uszkodzone i szybko ruszamy. Pogoda nie rozpieszczała nas aż do granicy z Węgrami- tam pokazało się nie deszczowe niebo, a pod wieczór powitaliśmy Tiszowaldar już z słońcemSmile Słowację odwiedzaliśmy często więc niczym nas nie zaskoczyła, zresztą pędziliśmy w brzydkiej pogodzie, więc na obserwacje nie było czasu. Wjeżdżając do Węgier zacząłem szukać …. słonecznikówSmile Podróżując ponad 20 lat wcześniej , pamiętałem olbrzymie plantacje słoneczników, mniejsze kukurydzy oraz uporządkowane zwarte wsie i miasteczka. Zastanawiałem się po powrocie jakie państwo najbardziej i najmniej zmieniło się. Węgry nie zaskoczyły mnie niczym były takie jak zawsze, trochę nudne(krajobraz) , mało kontaktowe (kiedyś ignorowali osoby mówiące po rosyjsku dziś również po niemiecku oraz angielsku) wreszcie posiadające najlepszą kuchnię wśród byłych państw KDL.
Wtorek rano powitało nas zachmurzone lekko niebo. Ruszamy w trasę kierując się na Timiszoarę. Mijamy szybko granice i tuż za wjeżdżamy w wioski i miasteczka Rumunii(zd.1,2,3).

Tuż przed dojazdem do miasta postanawiam zmienić trasę- kierujemy się w kierunku Żelaznej Bramy na rzece Dunaj. Droga staje się przygodą, patrzymy na wsie które nie zmieniły się od wieków. Rozpadające się domy, dziurawe drogi wreszcie mijani ludzie tworzą krajobraz. Każdy z elementów pasuje do siebie tworząc całość która nie zmieniła się od czasów habsburskich.
W pewnym momencie wjeżdżamy na bardziej płaski teren, daleko pokazują się góry- tam gdzieś wije się Dunaj. Godzinę później wjeżdżamy do małego miasteczka Liubcowa w oddali widać rozlewiska rzeki, pojedyncze domy, opuszczone hale produkcyjne(zdj 4,5). Tuż za rogatkami droga „przykleja się” do Dunaju. Od teraz przez ponad 80km podróżujemy podziwiając zmieniające się krajobrazy. Po chwili olbrzymia rzeka wciska się w góry. Po stronie serbskiej ruiny zamku(zdj.6, od teraz potężna rzeka toczy swój bieg wśród gór(zdj.7,8,9) . W bocznych dolinach ostatnie małe miejscowości, poukrywane gospodarstwa, wreszcie gdzieniegdzie nowe domy, motele. Widoki piękne, niestety jako kierowca nie bardzo mogę podziwiać widoki. Zimą w kilku miejscach poobsuwały się zbocza na drogę, część trasy pokonuję po gruzowisku. Tuż za stojącym Trampkiem(zdj.10,11), mijaliśmy karawan pogrzebowy, czyżby wypaki zdażały się tam tak często?Smile Mniej więcej w połowie drogi zatrzymujemy się na mały posiłek po drodze. Stajemy na przygotowanym parkingu, których po drodze jest kilka(zdj.12). Co mnie zdziwiło to brak turystów na tej malowniczej trasie. Miejsce tak piękne a omijane, myślę że warto poświęcić dodatkowe 2-3 godziny na przejazd . Większy ruch turystyczny Tylko w okolicach Drobeta Turnu Severin. Tam też kierujemy się na przejście graniczne (Rumunia-Serbia) . Przejeżdżając przez zaporę po prawej stronie mamy rzekę wciśniętą w góry po lewej, rozlewisko szerokie na parę kilometrów. Jako że czasu robi się mało przez Serbię gnamy na złamanie karku w kierunku przejścia Bregowo, po godzinie 19 stajemy na granicy. Akurat zmiana celnikó3w i prawie godzina w oczekiwaniu na pieczątki serbskie w naszych paszportach. Celnik bułgarski pyta gdzie jedziemy , gdy dowiedział się że do Bełogradczika od razu szeroki uśmiech i przypomnienie „zobaczcie również Magurę”. Trasę to Bełogradczika mamy rozpisaną przez Kocura , tyle że nikt nie spodziewał się że dojedziemy o 23 na miejsce. Na szczęście trafimy na camping „Madonna” bez pomyłek. Na miejscu gospodarze witają nas pomagając w rozbiciu namiotu. Już mocno po 24 zasypiamy. Tuż po 3 rozpoczyna się burza, od tego ranka aż do dziś żona non stop mi przypomina co powiedziałem przed wyjazdem „ W Bułgarii nie pada...” . Na swoją obronę miałem jedno,burza jak przyszła tak sobie poszła i rano piękne niebieskie niebo nas przywitało. Szybko ruszamy do jaskini Magura. Dopiero teraz widzimy czerwone ostańce których w nocy nie zauważyliśmy. Kiedy zachwycamy się pojedynczymi skałami ukazuje się miasto przytulone do czerwonych skał(formy najróżniejsze kominy, ostańce, mury). Przepięknie wygląda zwłaszcza rynek otwarty z jednej strony na piękną panoramę(zdj.14,15). Bełogradczik sprawia wrażenie opustoszałego. Tak jest w rzeczywistości , wielu mieszkańców opuściło to przepiękne miejsce w poszukiwaniu pracy. Dziś w miasteczku pozostało około połowy mieszkańców(4tysiące). Jeszcze bardziej pusto jest w mijanych wioskach,tam średnia wieku to 70 lat a ilość opuszczonych domów, zamkniętych dwudziestoparo letnich szkół i sklepów robi wrażenie. Myślę że dla wszystkich emigrantów opuszczenie tego pięknego miejsca musiało być traumą(zdj.16). Po około 20 km dojeżdżamy do jaskini. Na miejscu poza naszym autem jest na parkingu kilka aut. Pierwsza myśl: trafiliśmy na dzień bez zwiedzania. Ale to pozory, w środku tygodnia zwiedzających jest mało(zdj.17,18). Udajemy się na zwiedzanie 2,5 km podziemnej trasy. Wrażenie robią na mnie 2 rzeczy : rysunki naskalne(najstarsze w Europie) oraz wielkość podziemnych sal. Niesamowite było też że w czasie zwiedzania nie spotkaliśmy od wejścia aż do wyjścia nikogo!!!!! Wyjście z jaskini usytuowane jest tuż pod wzgórzem , skąd rozpościera się przepiękny widok na jezioro(zdj.19,20,21).
Popołudnie poświęciliśmy na zwiedzanie „Krepost Bełogradczik”. Udaliśmy się w godzinach popołudniowych tak, aby turystów było mało. Wrażenie jest niesamowite. Już przekraczając bramę widać w oddali skałki. Potem przekraczamy kolejną bramę i powyżej ukazuje się wejście to najstarszej części twierdzy(zdj.22-36).
Wieczorem „żegnamy się” z gospodarzami campingu „Madonna” i rano ruszamy w dalszą podróż , ale o tym w następnej częściSmile


1
[Obrazek: 1_R_droga.jpg]


2
[Obrazek: 2_R_droga_kosciul.jpg]

3
[Obrazek: 3_R_miasteczko.jpg]


4---7
[Obrazek: 4_R_drogadunaj.jpg]


5—11
[Obrazek: 5_R_drogaremont.jpg]


6—10
[Obrazek: 6_R_trampek.jpg]



7—12
[Obrazek: 7_R_postoj.jpg]

8---8
[Obrazek: 8_R_panodunaj.jpg]

9---6
][Obrazek: 9_R_zamek_serb.jpg][/url]
10---4
[Obrazek: 10_R_dunajorsova.jpg]

11—5
[Obrazek: 11_R_dunaj_wylew.jpg]

12---9
[Obrazek: 12_R_monastyr.jpg]

13
[Obrazek: 13_R_lodka.jpg]
14---16
[Obrazek: 14_b_panoramamagura.jpg]
15--21
[Obrazek: 15_b_jezioromagura.jpg]
16---20
[Obrazek: 16_b_wyjscie_mag.jpg]


17---19
[Obrazek: 17_b_magura.jpg]
18---18
[Obrazek: 18_b_wejscie_mag.jpg]
19--17
[Obrazek: 19_b_parking_mag.jpg]
20---14
[Obrazek: 20_b_beloskaly.jpg]


21
[Obrazek: 21_b_rynek_bel.jpg]
22
[Obrazek: 22_b_wejscie.jpg]
23
[Obrazek: 23_b_panorama_bel.jpg]
24
[Obrazek: 24_bekdziedziniec.jpg]
25
[Obrazek: 25_bel_2.jpg]
image hoster


26
[Obrazek: 26_bel_3.jpg]
screenshot tool


27
[Obrazek: 27_bel_brama_wyzsza.jpg]
upload image online



28
[Obrazek: 28_bel_brama_pano.jpg]
free image host

29
[Obrazek: 29_b_ska_a.jpg]
free photo hosting

30
[Obrazek: 30_b_panora.jpg]
image hosting 10mb limit

31
[Obrazek: 31_b_shrek.jpg]
screen shot windows

32
[Obrazek: 32_bel.jpg]
img host
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Podróż tam gdzie białe noce i gdzie dni gorące 2024 dżek 178 7,694 07.09.2024 20:07:08
Ostatni post: dżek
  Gdzie jest niedrogo? ZbigniewLew 25 3,816 11.06.2024 12:27:10
Ostatni post: arka
  Podróż w nieznane 2021 dżek 299 21,140 24.10.2021 13:02:50
Ostatni post: dżek
  Tym razem Burgas jest i Rawda aekzal 96 6,815 22.10.2019 16:22:51
Ostatni post: NiedzielnyTurysta.pl
  Wakacyjna przygoda 2019 - Sozopol na horyzoncie! dżek 368 31,879 07.10.2019 14:35:14
Ostatni post: dżek
  Przez osiem państw, Adriatyk i Rodopy podróż na plażę w Sozopolu dżek 267 51,437 23.10.2018 19:32:49
Ostatni post: dżek
  Do Sozopola Dżeka i Ejdżi w 2017 roku podróż po Bałkanach dżek 237 60,911 29.10.2017 05:45:28
Ostatni post: egon

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości